Wyzywał nastolatki z Ukrainy, usłyszał zarzuty. Przesłuchanie dziewczynek, nowe informacje po analizie monitoringu
Do zdarzenia doszło w sobotę. 54-latek agresywnie obrażał dziewczynki z Ukrainy w bielskim autobusie. Policja zatrzymała go w poniedziałek, we wtorek usłyszał zarzuty.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Małgorzata Moś-Brachowska powiedziała, że mężczyzna usłyszał zarzuty popełnienia przestępstwa z artykułu 257 Kodeksu karnego, czyli znieważenia z powodu przynależności narodowej trzech obywatelek Ukrainy, w tym dwóch małoletnich, i naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich. Grozi za to kara do trzech lat więzienia.
Prokurator wyjaśniła, że osoba dorosła, która jest poszkodowana w sprawie, nie ma związku z dziewczynkami.
- Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. Z uwagi na wstępny charakter postępowania i przede wszystkim dobro pokrzywdzonych, nie informujemy o ich treści - dodała rzeczniczka.
Śledczy zastosowali wobec podejrzanego dozór policji. Nie może się on też kontaktować z pokrzywdzonymi.
We wtorek przesłuchano jedenastolatki. - Przedstawiły przebieg zdarzenia. Jedno, co mogę powiedzieć, to że wykluczone jest tutaj działanie prowokujące czy wulgarne z ich strony - zaznaczyła prokurator.
Art. 257. [Napaść z powodu ksenofobii, rasizmu lub nietolerancji religijnej] Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.Kodeks karny
Zakład komunikacyjny o monitoringu z autobusu
Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej opublikował we wtorek oświadczenie, w którym po analizie monitoringu z autobusu opisuje, co się działo przed atakiem 54-letniego pracownika spółki, który jechał pojazdem jako pasażer.
Spółka zastrzegła, że nie może opublikować samego nagrania z monitoringu autobusu, ponieważ to "zostało zabezpieczone przez policję i stanowi materiał dowodowy w prowadzonym postępowaniu".
"Jedna z poszkodowanych wyłożyła nogi w kierunku swojej koleżanki siedzącej na fotelu poniżej, skierowanym w stronę jazdy. Sytuacja ta - jakkolwiek odstępująca od przyjętych standardów - w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami. Ponadto z analizy monitoringu wynika, że sytuacja ta nie zakłócała komfortu podróży innych pasażerów, gdyż młode pasażerki głównie były zajęte korzystaniem z telefonów komórkowych" - napisał MZK.
Mężczyzna zwrócił im uwagę, dziewczynka posłuchała
Na nagraniu widać, że w pewnym momencie do nastolatek podszedł mężczyzna, "i - jak można domniemywać - zwrócił im uwagę, co spowodowało natychmiastowe przełożenie nóg na podłogę". Jedna z dziewcząt przesiadła się na siedzenie obok koleżanki. Taka sytuacja trwała dłuższą chwilę. Mężczyzna przyglądał się dzieciom bez żadnej reakcji.
"Po dłuższej chwili widać, iż niepowodowany żadnym zachowaniem sprawca zaczął impulsywnie reagować, używając przekleństw i okrzyków" - napisał przewoźnik.
MZK podkreślił, że "wszelkie pojawiające się w sieci komentarze powołujące się na rzekomych świadków, wskazujące, iż poszkodowane miały być prowokujące, są niezgodne z wydarzeniami zaobserwowanymi na nagraniach, a ich rozpowszechnianie godzi w wizerunek spółki".
Mężczyzna wyzywał dziewczynki, jedna z nich to nagrała
Zachowanie 54-latka nagrała jedna z dziewczynek. Na nagraniu słychać, jak mężczyzna atakuje słownie dzieci i je obraża. Mówił między innymi: "A ty co? Tak samo jesteś ukraińska ku***". Kazał im także "wyp*******ć z tego kraju". Był nieustępliwy.
W pewnym momencie jedna z nastolatek kazała mu się odsunąć. Nie wiadomo, czy 54-latek nie naruszył nietykalności cielesnej dzieci - śledczy obecnie badają ten wątek.
Kierujący autobusem wyprosił pasażera
Według Natalii Olejniczak, kierownik marketingu bielskiego MZK, kierowca autobusu miał odciągnąć uwagę agresora od dziewczynek i wyprosić go na kolejnym przystanku. Rozpoznał też w agresywnym pasażerze pracownika spółki przebywającego od kilku miesięcy na zwolnieniu lekarskim. MZK zapowiedział, że ten zostanie zwolniony w najbliższym czasie.
Co istotne, 54-latek miał w przeszłości otrzymać naganę za sprzeczkę z pasażerem, ale zakład nie zdążył mu jej wręczyć z powodu wspomnianego zwolnienia lekarskiego.
Prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski poinformował, że prezes MZK spotkał się w poniedziałek ze skrzywdzonymi dziećmi i zaproponował im m.in. całoroczne bilety autobusowe.
Reakcja ministrów Polski i Ukrainy
W odpowiedzi na sytuację z Bielska-Białej minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński napisał w serwisie X, że "każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją Państwa". Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka powiedziała nam, że do podobnych ataków na tle narodowościowym dochodzi coraz częściej.
Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha przekazał na Facebooku, że strona ukraińska zwróciła się do polskich organów ścigania z prośbą o odpowiednią reakcję w związku ze zdarzeniem. Podziękował również za szybkie działanie polskich służb.