25 lat więzienia za zabójstwo. Ciało rozczłonkowali i rozpuścili w chemikaliach

TVN24

tvn24Ciała ofiary nie znaleziono do dziś

Karę 25 lat więzienia wymierzył bielski sąd okręgowy kobiecie oskarżonej o zamordowanie konkubenta. 10 lat za kratami spędzi mężczyzna, który pomagał jej w zbrodni. Ofiara zniknęła w 2003 r., a ciała do dziś nie odnaleziono. Wyrok jest nieprawomocny.

- To nie była typowa sprawa o zabójstwo. Pomimo 10 lat od daty popełnienia czynu, nie udało się ustalić miejsca ukrycia zwłok. Dlatego nie ma najbardziej typowego dowodu, który wskazywałby, że miało miejsce pozbawienie życia człowieka. Niemniej, nie jest to sprawa poszlakowa. Dysponujemy dowodem, jakim są wyjaśnienia sprawcy przestępstwa. To dowód kluczowy dla tej sprawy i bez niego zapewne nie udałoby się jej zakończyć wyrokiem skazującym – mówił w uzasadnieniu sędzia Wojciech Paluch.

Zaginął ponad 10 lat temu

Ofiarą był 44-letni mieszkaniec Bielska-Białej, który przed zaginięciem latem 2003 r. mieszkał z konkubiną, 57-letnią obecnie Florentyną N. Pół roku później jego krewna zgłosiła policji, że kuzyn, który utrzymywał systematyczne kontakty z rodziną, nagle zniknął. Pytana o los mężczyzny konkubina twierdziła, że wyjechał do pracy w Niemczech. Policja we współpracy z Interpolem wykluczyła tę wersję. Pojawiły się podejrzenia, że nie żyje.

Policja podjęła poszukiwania. Śledczy uznali, że doszło do zabójstwa. Wytypowali osoby, które mogły mieć związek ze zbrodnią. Obserwowali podejrzewanych i gromadzili dowody. Do zatrzymania doszło jesienią 2011 r. W ręce policji wpadła Florentyna N. i jej 32-letni wspólnik Tomasz K. Oboje mieszkali na Podkarpaciu.

Uderzała w głowę i dusiła

Z ustaleń bielskich prokuratorów wynika, że oskarżona chciała wyjść za mąż za ofiarę, choć utrzymywała jednocześnie kontakty z późniejszym wspólnikiem zbrodni. Gdy 44-latek dowiedział się o tym, postanowił zakończyć związek. Kobieta zdecydowała, że go zamorduje. Oskarżona m.in. uderzała go w głowę i dusiła. Pomagał jej w tym mężczyzna, który przytrzymywał ofiarę. Ciało rozczłonkowali i rozpuścili w środkach chemicznych.

Głównym motywem zbrodni była chęć przejęcia i sprzedaży działek, które należały do ofiary. Jeszcze w 2003 r. kobieta fałszowała dokumenty niezbędne do uregulowania kwestii prawnych działek budowlanych położonych w Lipniku, peryferyjnej dzielnicy Bielska-Białej.

Mężczyzna przyznał się do zabójstwa i szczegółowo opisał przebieg zbrodni. Kobieta twierdzi, że nie miała z nią nic wspólnego.

Autor: ejas//ec / Źródło: PAP