Licealista, "jeszcze dziecko", w areszcie. Zabił dla mercedesa

TVN24

Zabił dla luksusowego samochoduśląska policja
wideo 2/3

Na trzy miesiące sąd aresztował 18-latka, który zabił, bo chciał mieć luksusowy samochód, ale nie miał pieniędzy. Pojeździł nim sześć dni, złapali go na parkingu podziemnym galerii handlowej w centrum miasta.

- Zagrożenie wysoką karą, groźba ucieczki i matactwa - Bogusława Szczepanek-Siejka, szefowa prokuratury Katowice Południe wymienia powody, dla których wnioskowano o areszt dla Andrzeja M. z Katowic.

18-latek aresztowany na trzy miesiące
| TVN 24 Katowice

Ma 18 lat, uczył się w liceum. 31 października zabił nieznajomego właściciela mercedesa i jeździł jego samochodem po Katowicach.

Prokurator powiedziała o podejrzanym: "to jeszcze dziecko". Niekarany, nieznany policji, nie zdawał sobie sprawy, że ktoś go śledzi.

W niedzielę zaparkował na parkingu podziemnym galerii handlowej w centrum Katowic. Był z dwójką znajomych nastolatków. Miał ich przewieźć "swoim" mercedesem. - Chciał im zaimponować. Dla niego to było luksusowe auto - mówi Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiej policji.

Właśnie wsiadali do samochodu. 18-latek był zaskoczony, że go zatrzymali.

Skradziony samochód stał pod galerią handlową
| śląska policja

Próbna przejażdżka

Andrzej M. do wszystkiego się przyznał i złożył obszerne wyjaśnienia.

Jak ustalili śledczy, 31 października umówił się z 38-latkiem z sąsiedniego Bytomia, który w internecie wystawił na sprzedaż mercedesa za 150 tys. zł. M. chciał mieć samochód, ale nie miał pieniędzy.

Pojechali na próbną przejażdżkę. Wtedy M. zabił właściciela samochodu, zadając ciosy nożem, włożył ciało do bagażnika, wyrzucił w lesie w Katowicach i próbował spalić dla zatarcia śladów.

Od znalezienia tego ciała 1 listopada zaczęło się policyjne śledztwo.

Marzenie, monitoring, zasadzka

Policjanci od początku zakładali, że to było morderstwo. Ofiara miała rany cięte i kłute na plecach i szyi, ciało było nadpalone. Sekcja zwłok wykazała, że śmiertelnym okazał się cios w szyję - przecięcie tętnicy.

Musieli jednak ustalić tożsamość denata, nie miał przy sobie dokumentów. Udało im się do czwartku rano.

Okazało się, że 38-latek miał przeszłość kryminalną i kontakty w środowiskach przestępczych. To mogło skierować śledczych na fałszywy trop - zakładali, że mężczyzna zginął wskutek porachunków gangsterskich.

Ale nie wykluczali innych hipotez. Poszli śladem mercedesa, który 38-latek kupił niedawno, spełniając marzenie i po kilku dniach próbował sprzedać. - Prawdopodobnie uznał, że będzie za bardzo rzucać się w oczy takim samochodem, a był poszukiwany listem gończym - mówi Nowara.

Wyśledzili samochód na nagraniach z miejskiego monitoringu. Nowy "właściciel" nic w nim nie zmienił.

Rozwikłali zagadkę w sześć dni i przygotowali zasadzkę na kierowcę skradzionego mercedesa.

18 lat i dożywocie

Sąd aresztował podejrzanego o zabójstwo na trzy miesiące. 18-latek ma zarzut zabójstwa w związku z rozbojem. Grozi mu nawet dożywocie.

Z sądu do aresztu, potem czeka go proces
| TVN 24 Katowice

Autor: mag/i / Źródło: TVN 24 Katowice