"Strona rządowa poczuła, jakby zderzyła się ze ścianą. I to wywołało szok"

TVN24

Jerzy Stępień był gościem "Faktów po Faktach"tvn24
wideo 2/37

Tam jest tyle dziwnych instytucji, słów użytych, że to musiał robić ktoś, kto kompletnie nie ma pojęcia o wymiarze sprawiedliwości. Albo ktoś, kto ma pojęcie i chce skompromitować całą tę reformę - powiedział w "Faktach po Faktach" były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień. W ten sposób ocenił zgłoszony przez posłów PiS projekt - zwany ustawą represyjną - zakładający nowelizację ustaw o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym.

Złożony w czwartek w Sejmie przez posłów Prawa i Sprawiedliwości projekt nowelizacji ustaw o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym zakłada między innymi "możliwość złożenia z urzędu takich sędziów, którzy domniemywaliby sobie możliwość podważania Krajowej Rady Sądownictwa". Ustawa zakazywałaby także sędziowskim samorządom "podejmowania uchwał wyrażających wrogość wobec innych władz".

CZYTAJ WIĘCEJ O PROJEKCIE POSŁÓW PIS >

ZOBACZ SZCZEGÓŁY PROPONOWANYCH ZMIAN PUNKT PO PUNKCIE >

Stępień: odnoszę wrażenie, że pisał go tak zwany kret

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień ocenił, że po orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Sądu Najwyższego - który wykonał wyrok TSUE - "strona rządowa poczuła się jakby zderzyła się ze ścianą". - I to wywołało szok. Teraz oni [politycy obozu rządzącego - red.] reagują jak w szoku - dodał sędzia.

- To, co zaproponowano w tych postanowieniach ustawy, jest po prostu psychologicznie niezrozumiałe, jeśli się nie weźmie pod uwagę tego, że oni są w szoku - ocenił.

Przyznał, że czytając projekt odnosi wrażenie, iż pisał go "tak zwany kret, ktoś, kto chce skompromitować całą ideę deformy sprawiedliwości". - Tam jest tyle dziwnych instytucji, tyle dziwnych słów użytych, że to musiał robić ktoś, kto kompletnie nie ma pojęcia o wymiarze sprawiedliwości. Albo ktoś, kto ma pojęcie o wymiarze sprawiedliwości i chce skompromitować całą tę reformę - ocenił Stępień. Pytał też, czy to kolejny etap pewnego planu. Przypomniał, że ustawę o Sądzie Najwyższym, która wprowadziła Izbę Dyscyplinarną i Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, zaproponował prezydent.

- Te dwie izby mają dzisiaj, w kontekście tych zmian, szczególne zadania, zarówno Izba Dyscyplinarna, jak i Izba Kontroli Nadzwyczajnej [i Spraw Publicznych], która de facto odbiera bardzo wiele kompetencji pozostałym izbom Sądu Najwyższego. Właściwie się odmawia pozostałym izbom Sądu Najwyższego (...) możliwości interpretowania prawa. Jeśli pojawiają się kontrowersyjne sprawy, bo one muszą być przekazane do Izby Kontroli Nadzwyczajnej. To jest w ogóle coś niebywałego. To jest de facto likwidacja tych izb, które w Sądzie Najwyższym od dawna funkcjonowały - podkreślił Stępień.

"Widzę tutaj jakieś podwójne dno"

Były prezes TK zwrócił uwagę na przepis znajdujący się w nowym projekcie, zgodnie z którym, jak powiedział "na zgromadzeniach sędziów nie będzie można podejmować tematów, które są wrogie w stosunku do innych władz". - To sędziowie nie mogą w ogóle dyskutować o ważnych dla siebie sprawach, nawet wewnętrznie, bo im się to zakazuje pod pretekstem, że to może być wrogie? A kto będzie decydował o tym, czy to jest wrogie, czy nie? - pytał Stępień. - To jest po prostu jakaś kompletna paranoja w tym wszystkim - ocenił. - Mam takie podejrzenie, że to pisał ktoś, kto chce zaszkodzić całej tej idei Ministerstwa Sprawiedliwości, pana prezydenta - powiedział sędzia. - Jak się głęboko wczytać, to widzę tutaj jakieś podwójne dno - dodał.

Stępień ocenił też, że "być może istnieje jakiś plan dalszy". Jego zdaniem, to jest "kolejny etap do ostrego zwarcia z instytucjami Unii [Europejskiej], po to, żeby powiedzieć: Unia nam jest do niczego niepotrzebna".

Autor: js/ / Źródło: tvn24