"Były trzy kraje, które rządziły Unią: Niemcy, Francja i Polska. Teraz tak nie jest"

TVN24

tvn24Według Piotra Burasa Polska ma dzisiaj zdecydowanie najsłabszą pozycję w Unii Europejskiej od czasów wejścia do Wspólnoty

Polska jest bardzo słaba dyplomatycznie. Mało kto chce być widziany jako jej sojusznik - powiedział w programie "Horyzont" Jan Cieński z "Politico". Zdaniem Piotra Burasa z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych Polska ma dzisiaj zdecydowanie najsłabszą pozycję w Unii Europejskiej od czasów wejścia do Wspólnoty.

Jan Cieński stwierdził, że pozycja Polski w Unii Europejskiej jest bardzo słaba. - Gdyby Polska była inaczej widziana w Brukseli to mogłaby grać, być może nie o formy przyszłości w Unii Europejskiej, ale w innych sprawach, na przykład pracowników delegowanych - powiedział.

Polska "bardzo słaba dyplomatycznie"

Jego zdaniem Polska mogłaby szukać sojuszników w UE, ale jest "bardzo słaba dyplomatycznie". - Mało kto chce być widziany jako sojusznik Polski. Wizja polskiego rządu to unia narodów. To antyfederalna wizja, spójna w jakimś sensie z wizją angielską. Pomimo, że podobną wizję mają inne małe kraje, to Polska jest za słaba, aby ją przeforsować - tłumaczył.

Jak mówił w poprzednich latach były trzy kraje, które rządziły Unią. - To Francja, Niemcy i Polska. Forsowały pomysły i jak razem się "zbierały" to przepychały swoje rozwiązania, a reszta Unii szła w tym kierunku. Teraz tak nie jest. Jest poczucie w różnych stolicach zachodniej Europy, że rozszerzenie Unii w 2004 roku było błędem. Że Polska i Węgry nie były instytucjonalnie i mentalnie gotowe do pełnego członkostwa. To dla Polski jest bardzo krzywdzące i zostawia ją w bardzo złej sytuacji - dodał Cieński.

Polska ma problem

Według Piotra Burasa Polska ma dzisiaj zdecydowanie najsłabszą pozycję w Unii Europejskiej od czasów wejścia do Wspólnoty. - To się oczywiście wiąże z polityką naszego rządu. Stawianie ostro sprawy Brukseli nie jest niczym złym, ale trzeba to robić z głową. Trzeba poruszać się w granicach prawa i należy być skłonnym do kompromisów - zaznaczył.

Jak dodał "ostrość nie wyklucza elastyczności". - Stawianie sprawy "non possumus" ( łac. nie możemy - red.) nie pasuje do tego, jak się robi politykę w Brukseli. Polska ma ten problem, że ze względu na swoją postawę w wielu sprawach, jest bardzo mało krajów, które chcą pójść polskiemu rządowi na rękę. A to często jest w Brukseli bardzo ważnym argumentem - zaznaczył.

Przesłanie z Brukseli

Buras komentował również środowe przemówienie Jean-Claude Junckera, w którym szef KE przedstawił plany zreformowania Unii Europejskiej.

- Szczególnie ważny był początek przemówienia, kiedy Juncker mówił o trzech fundamentalnych wartościach, na których opiera się Unia Europejska, czy wolność, równość i rządy prawa. Wydaje mi się, że to jest pewien znak czasu. Oczywiście to nie jest nic nowego, ale to jest znak czasu ponieważ Unia Europejska nabrała wiatru w żagle po kryzysach ostatnich lat, ale nabrała też większego przekonania, że te wartości kluczowe są absolutnie nienaruszalne. One muszą stanowić fundament wszystkich innych zmian, o których mówił Juncker. Jeżeli mówił na przykład o rozszerzeniu strefy Schengen czy rozszerzeniu strefy euro to należy to rozumieć w tych ramach wyznaczonych przez te trzy wartości. To jest bardzo ważne przesłanie dla Polski - stwierdził gość programu "Horyzont".

ZOBACZ CAŁY PROGRAM:

Cały program "Horyzont"
tvn24

Autor: ToL/gry / Źródło: tvn24