Audio: Fakty po Faktach

Ewa Wrzosek, płk Grzegorz Małecki, prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk

Czas trwania 30 min

Prokurator Ewa Wrzosek była inwigilowana przy pomocy oprogramowania Pegasus - podają zachodnie media powołujące się na raport Associated Press. - Czuję się źle jako obywatelka i prokurator, który chce patrzeć władzy na ręce - komentowała w "Faktach po Faktach" prokurator Wrzosek, która w 2020 roku wszczęła - umorzone po trzech godzinach - śledztwo w sprawie organizacji majowych wyborów kopertowych. Jak dodała prokurator, "sześciokrotnie w tym roku dokonano potężnego i dość agresywnego ataku na jej telefon". - Nie wiem, czego służby mogły szukać w moim życiu osobistym i zawodowym - komentowała. Przypomniała, że Pegasus daje dostęp do wszystkich informacji znajdujących się w telefonie, również maili, kamery i mikrofonu, jako narzędzi do inwigilacji 24 godziny na dobę. Były szef wywiadu płk Grzegorz Małecki dodał, że wszystko wskazuje na to, iż za inwigilacją stoją polskie służby. - Trudno sobie wyobrazić, żeby podobne działania w stosunku do naszych prawników, prokuratora i adwokata przeprowadzały służby specjalne innych krajów. Jeśli by tak było, polskie władze państwowe powinny tę sprawę wyjaśnić - stwierdził.

 

Następnie Diana Rudnik rozmawiała o wariancie omikron, który stawia na baczność świat. Czy powinniśmy się go obawiać? - Mamy bardzo trudny czas przed sobą. Skutki tego zdarzenia odczujemy w połowie stycznia - poinformowała prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, wirusolog, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Zwróciła uwagę na liczbę wykonywanych testów. Jej zdaniem wykonuje się ich zdecydowanie za mało, przez co ciężko wykryć pojawiające się ogniska. - Szpitale nie są przystosowane do walki z takim wirusem. To nie są szpitale zakaźne, gdzie powinny być oddzielne strefy, osobne windy i izolatki. Nie ma możliwości, żeby opanować to w takich warunkach - przyznała.