"Diolch, merci". Piękne pożegnanie Walii z Euro

TVN24


Mimo porażki w półfinale Euro, reprezentanci Walii wracają do domu z podniesionymi głowami. Wszyscy doceniają i tak historyczne osiągnięcie Smoków. - Przede wszystkim powinniśmy być dumni - podkreślają.

Walijczycy wystąpili w półfinale bez dwóch zawieszonych piłkarzy: obrońcy Bena Daviesa oraz lidera drugiej linii Aarona Ramseya. To okazało się kluczowe. Obrona Brytyjczyków "pękła" w 50. minucie, gdy precyzyjną główką popisał się Cristiano Ronaldo. Trzy minuty później ten sam zawodnik mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a tor jej lotu zmienił Nani i było 2:0. Do końca spotkania okazje podbramkowe mieli już tak naprawdę tylko podopieczni Fernando Santosa i to oni zagrają w wielkim finale.

Czerwone Smoki choć wracają do domu, to występ na tegorocznym Euro na pewno mogą zaliczyć na plus. Drużyna, dla której występ we Francji był debiutem w ME i pierwszym występem na wielkim turnieju od 1958 roku, doszła do najlepszej czwórki turnieju, co jest historycznym osiągnięciem. I w takim tonie też wypowiadali się po meczu Walijczycy.

"To nie koniec tego zespołu"

- Jestem bardzo dumny ze swoich piłkarzy, nawet nie potrafię powiedzieć jak. To chyba największa duma jaką przeżywałem z jakąkolwiek drużyną. Dotarcie do półfinału to wielkie osiągnięcie. Dużo zyskaliśmy na tym turnieju, ale dziś była nasza kolej, żeby przegrać. Ale to nie jest koniec tego zespołu, będą grać jeszcze długo po tym, jak ja odejdę. To było wspaniałe doświadczenie - podkreślił selekcjoner Chris Coleman.

Zdaniem walijskich zawodników, kluczowy była bramka Ronaldo. - Rywale zdobyli gola pierwsi, przy drugim trafieniu mieli trochę szczęścia. Próbowaliśmy z całych sił wrócić do gry, walczyliśmy do ostatniej sekundy. Przykro nam, że nie dostaliśmy się do finału, ale widocznie nie było nam to pisane - podkreślił z kolei Gareth Bale.

Tuż po końcowym gwizdku piłkarze Colemana podeszli do trybun zajmowanych przez 20 tysięcy swoich fanów i razem z nimi klaskali i śpiewali. Zawodnicy założyli też nawet specjalne koszulki z napisem "Diolch, merci", co w językach walijskim i francuskim oznacza "dzięki".

- Przede wszystkim powinniśmy być dumni. Daliśmy z siebie wszystko na boisku i poza nim, staraliśmy się cieszyć tym doświadczeniem. Chcemy podziękować wszystkim kibicom za wsparcie, bo było niesamowite. Jesteśmy dumnym narodem i cieszymy się z tego, co osiągnęliśmy - zakończył Bale.

Autor: lukl / Źródło: sport.tvn24.pl