Episkopat USA o skandalu: żaden biskup nie stoi ponad prawem Kościoła

TVN24


Przewodniczący episkopatu USA kardynał Daniel DiNardo skomentował decyzję papieża o wydaleniu ze stanu kapłańskiego za czyny pedofilii byłego kardynała Theodore'a McCarricka. - Żaden biskup, bez względu na to, jak bardzo wpływowy, nie stoi ponad prawem Kościoła - powiedział.

Kardynał DiNardo zapewnił, że modli się o to, "aby dla tych, którzy byli wykorzystywani przez McCarricka, osąd ten był małym krokiem, wśród wielu, na drodze do wyleczenia".

Ponadto metropolita archidiecezji Galverston-Houston oświadczył, że decyzja w sprawie byłego hierarchy to "jasny sygnał, że nadużycia nie będą tolerowane".

- Żaden biskup, bez względu na to, jak bardzo wpływowy, nie stoi ponad prawem Kościoła - powiedział.

Przewodniczący amerykańskiego episkopatu wyraził wdzięczność papieżowi Franciszkowi za "zdecydowaną reakcję" Kościoła wobec skandalu pedofilii. Decyzję papieża o wydaleniu 87-letniego emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu ze stanu kapłańskiego skomentował też były rzecznik Watykanu, ksiądz Federico Lombardi, który będzie moderatorem rozpoczynającego się w czwartek szczytu na temat skandalu pedofilii, zwołanego przez papieża.

"Bardzo smutna wiadomość"

Postanowienie w sprawie McCarricka - stwierdził ksiądz Lombardi - to "bardzo smutna wiadomość, bo jest publicznym i definitywnym potwierdzeniem ze strony Kościoła tego, iż osoba ta dopuściła się nadzwyczaj ciężkich czynów niegodnych jego posługi duchowej".

Skandal wokół emerytowanego metropolity stolicy USA, jednego z najbardziej wpływowych hierarchów w tym kraju, wybuchł latem zeszłego roku. Oskarżony został o seksualne molestowanie nieletnich w latach 70. podczas pełnienia posługi w Nowym Jorku. Jednym z oskarżycieli jest mężczyzna, który był w tamtych czasach ministrantem.

Specjalna komisja powołana przez archidiecezję nowojorską potwierdziła otrzymane informacje i przekazała je do Watykanu, gdzie rozpoczął się proces kanoniczny hierarchy. Zrezygnował on z godności kardynała, a papież przyjął tę rezygnację, co było pierwszym takim zdarzeniem po wielu dekadach. Ponadto McCarrick otrzymał zakaz pełnienia posługi kapłańskiej.

Pojawiły się też inne zarzuty pod adresem dostojnika, między innymi dotyczące seksualnej napaści w konfesjonale. Wraz z tym skandalem rozpoczęła się głośna i burzliwa dyskusja w hierarchii kościelnej na temat tego, kto i od jak dawna wiedział o czynach byłego metropolity Waszyngtonu oraz czy były one umyślnie tuszowane.

W nocie wydanej w sobotę rano Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła, że 11 stycznia Kongres tego watykańskiego urzędu wydał dekret na zakończenie procesu karnego McCarricka, w którym uznano go za winnego czynów wobec nieletnich i dorosłych wraz z obciążającą okolicznością polegającą na "wykorzystywaniu władzy".

13 lutego - głosi komunikat - na sesji zwyczajnej Kongregacji rozważono argumenty przedstawione w odwołaniu i zdecydowano o zatwierdzeniu dekretu Kongresu. "Ta decyzja została zakomunikowana Theodore'owi McCarrickowi 15 lutego 2019 roku. Ojciec Święty uznał definitywny charakter tej decyzji podjętej zgodnie z prawem" i nie przyznał prawa do dalszego odwołania od niej - podał Watykan.

Oznacza to automatyczne wydalenie byłego kardynała ze stanu kapłańskiego.

"Będziemy publikować serię reportaży"

Sprawę nadużyć seksualnych w Kościele Katolickim chce nagłaśniać "Observador". To największy prawicowy dziennik Portugalii, na którego łamach publikuje m.in. kilku księży katolickich. Uruchomił na swojej stronie zakładkę z kontaktami mailowymi i telefonicznymi do dziennikarzy, z którymi mogłyby się skontaktować ofiary lub świadkowie wykorzystywania seksualnego w Kościele.

Gazeta, zapraszając do współpracy "w odkrywaniu skandali seksualnych w Kościele", udostępniła m.in. formularz, w którym anonimowi czytelnicy dziennika mogą opisać znane im historie nadużyć ze strony osób duchownych. "Będziemy publikować serię reportaży o znanych przypadkach nadużyć seksualnych w portugalskim Kościele (…). Chcielibyśmy też otrzymać od was informacje o takich nadużyciach. Zapewniamy anonimowość" - napisała redakcja dziennika “Observador”.

"Nikt nie gwarantuje, że będą one prawdziwe"

Negatywnie inicjatywę prawicowego dziennika ocenia działacz katolicki z Lizbony Miguel Pinto. Twierdzi, że akcja ta służy jedynie zwiększeniu czytelnictwa gazety, a nie "przeprowadzeniu rzetelnego dochodzenia".

- Każdy, kto został poszkodowany przez ludzi Kościoła może swobodnie zgłosić się na policję lub skierować sprawę do sądu. Świeckie organy ścigania uruchomią profesjonalne śledztwo. "Dochodzenie" prowadzone przez dziennik "Observador" jest śmieszne. Widać, że redakcja potrzebuje szybko sensacyjnych historii napisanych przez anonimowych autorów. Nikt nie gwarantuje, że będą one prawdziwe - powiedział Pinto.

Czytelnik "Observadora" przypomniał też ostatni skandal z udziałem gazety, która z okazji Bożego Narodzenia opublikowała rozmowę z ordynariuszem diecezji Porto Manuelem Lindą. W rozmowie zamieszczonej na stronie gazety hierarcha miał zanegować dziewictwo Maryi. Po publikacji tekstu biskup Porto zdementował przypisaną mu przez dziennik wypowiedź, a sytuację nazwał "smutnym zdarzeniem".

Autor: ran//now / Źródło: PAP