Sylwester w hostelu z nieznajomymi. Para pobiła 36-latkę na śmierć. "Alkohol i zazdrość"

TVN24

TVN 24 KatowiceW tym hostelu doszło do śmiertelnego pobicia

36-latka spędzała noc sylwestrową daleko od domu, w hostelu. Tam poznała dwie pary z Katowic. Następnego dnia katowiczanie zgłosili się do komisariatu w swoim mieście i przyznali, że zostawili w pokoju 36-latkę, która nie dawała oznak życia. Dzisiaj kobieta i mężczyzna usłyszeli zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym.

Jak ustalili policjanci z Będzina, 36-letnia mieszkanka Lubelszczyzny miała znajomych na terenie Zagłębia w województwie śląskim. Nie wiadomo jednak, czy to do nich przyjechała na Sylwestra ani dlaczego się z nimi nie spotkała.

- Wynajęła pokój w hostelu w Czeladzi - mówi Paweł Łotocki, rzecznik policji w Będzinie.

Tam miała poznać dwie pary z Katowic, dwóch braci w wieku 32 i 27 lat oraz ich partnerki. Katowiczanie również wynajmowali pokój w czeladzkim hostelu.

Wszyscy postanowili razem uczcić koniec roku. Impreza, jak informuje policja, była suto zakrapiana alkoholem. Doszło do awantury, wywiązała się bójka.

Alkohol i zazdrość

Następnego dnia po południu trójka biesiadników z Katowic zgłosiła się na komisariat w swoim mieście. Czwarty został wkrótce zatrzymany. Przyznali, że rano zostawili w hostelowym pokoju w Czeladzi kobietę, która nie dawała oznak życia.

- Uciekli, pozostawiając ją martwą, nikt nie udzielił jej pomocy, nie wezwał pogotowia ratunkowego - podkreśla Łotocki. Część biesiadników miała przyznać, że pobili 36-latkę.

Informację potwierdzili będzińscy policjanci, którzy wraz z kierownikiem hostelu otworzyli drzwi zajmowanego przez kobietę pokoju. Leżała w łóżku. Na miejscu znaleziono m. in. osiem butelek 0,75 l po wódce.

We wtorek odbyła się sekcja zwłok 36-latki. - Wstępne wyniki wskazują obrażenia głowy - mówi Monika Jankowska, prokurator rejonowy w Będzinie.

W tym samym dniu zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym usłyszeli kobieta i mężczyzna, którzy byli ze sobą w związku. - Powody prozaiczne, alkohol i zazdrość. Kobieta była zazdrosna o swojego partnera - mówi Jankowska.

Nie ma jeszcze decyzji, czy podejrzani zostaną aresztowani lub objęci dozorem.

Druga para została zwolniona do domu, ale prokuratura nie wyklucza, że zarzuci im np. nieudzielenie pomocy.

Autor: mag/i / Źródło: TVN 24 Katowice