Wzruszająca historia psiej wierności. Ona nie mogła zejść z torów, on przy niej czuwał

TVN24

Den Podolchak | facebookPies pilnował na torach suki, którą potrącił pociąg

Tory, dwa psy i opowieść o wierności oraz oddaniu. Potrącona przez pociąg suka nie mogła zejść z torów. Czuwał przy niej pies, który nie tylko jej bronił, ale także ogrzewał przez dwie doby. W końcu udało się pomóc zwierzętom. Wolontariusze odnaleźli także ich właścicieli, którzy mieszkają w pobliżu Użhorodu.

Wzruszającą historię dwóch psów opisał w niedzielę na swoim profilu na Facebooku ukraiński wolontariusz Denis Małafiejew. Tłumaczenie części tego wpisu opublikowała na swoim profilu dziennikarka Agnieszka Romaszewska.

Małafiejew o zwierzętach dowiedział się od przyjaciół, którzy zadzwonili do niego z informacją, że "już dwa dni z rzędu w wiosce Cegłowka na torach kolejowych leżą dwa psy".

"Po przyjeździe okazało się, że jeden pies to suka potrącona przez pociąg, która nie jest w stanie poruszać się samodzielnie!" - napisał Małafiejew. Dodał, że kilka prób zabrania zwierząt z torów zakończyło się fiaskiem, ponieważ "pies bronił suki w każdy możliwy sposób".

Nadjechał pociąg

Kiedy Małafiejew był na miejscu, w kierunku przebywających na torach zwierząt zaczął zbliżać się pociąg. Jednak również wtedy pies nie opuścił swojej towarzyszki.

"W pewnym momencie zobaczyłem nadjeżdżający pociąg i zrobiło mi się nieswojo! Usłyszawszy sygnał maszynisty, pies podszedł do suki, przycisnął się do niej i położył razem z nią! Oba zwierzęta opuściły łby i pociąg przejechał nad nimi!" - poinformował we wpisie Małafiejew.

Jak dodał, pies bronił drugiego zwierzęcia przez dwie doby. "On ją ogrzewał dwie doby, żeby nie zamarzła, i za każdym razem narażał się na niebezpieczeństwo. Nie wiem, jak to nazwać: instynkt, miłość, przyjaźń, oddanie? Ale wiem jedno: nie wszyscy ludzie tak potrafią! To pouczające dla nas" - ocenił mężczyzna.

"Są dwa dni"

Małafiejew podziękował w swoim wpisie przyjaciołom, którzy nie przeszli obojętnie i zareagowali na to, co dzieje się z psami. Poinformował, że zwierzęta znajdują się w schronisku, i zaapelował, by zgłaszali się ich właściciele. "Dziękuję Wierze, Chaczaturowi, Chrystianowi i tym, którzy zadzwonili, nie pozostając obojętni. Jeśli ktokolwiek pozna, że to jego psy, niech się zgłosi - pozostają w schronisku" - napisał.

"Przepraszam za tyle wykrzykników, emocje! Pamiętajcie, że są dwa dni w czasie których nie zdołacie nic zrobić, jeden to wczoraj, a drugi to jutro. Dzisiaj jest świetny dzień na to by pomóc komuś" - podsumował Małafiejew.

Jego wpis spotkał się z ogromnym zainteresowaniem ze strony internautów, którzy udostępnili post, zareagowali na niego i skomentowali go w sumie blisko 50 tys. razy. "Wspaniały przykład ludzkości" - napisał w jednym z komentarzy internauta.

We wtorek ukraiński portal informacyjny tsn.ua podał, że wolontariusze odnaleźli właścicieli psów. Mieszkają oni w jednej z wiosek w pobliżu Użhorodu. Zwierzęta (jak się okazało, to rodzeństwo) uciekły z podwórka.

Nagrody

"Aktywiści, którzy uratowali zwierzęta, otrzymali nagrody" - informuje portal tsn.ua, powołując się na wpis gubernatora obwodu zakarpackiego Hennadija Moskala.

"W ciągu dwóch dni torami, na których znajdowały się psy, przejechało ponad 40 pociągów. Przez cały ten czas pies Panda ogrzewał Lusi i chronił ją. Weterynarze zdiagnozowali u zwierząt siniaki i obrzęki, ale, na szczęście, obeszło się bez poważniejszych obrażeń" - napisał na Facebooku Hennadij Moskal.

Autor: nb, tas//tka / Źródło: facebook, tsn.ua