Tommy Lynch, pochodzący z Castle Gresley w Derbyshire, obudził się po 14 godzinach snu z niebieskim odcieniem skóry. Przestraszony pilnie udał się do szpitala w Staffordshire - opisuje BBC.
- Wszyscy w recepcji oddziału ratunkowego patrzyli na mnie, jakby zobaczyli ducha - opowiadał 42-latek. Zadano mu mnóstwo pytań i podano tlen, sądząc że sina skóra może być objawem niedotlenienia. W pewnym momencie zebrało się wokół niego dziesięciu lekarzy.
Medycy zdecydowali o wykonaniu podstawowych badań, lecz gdy tylko pielęgniarka przetarła ramię 42-latka wacikiem ze środkiem odkażającym, by zdezynfekować skórę przed pobraniem krwi - ten zabarwił się na niebiesko. Mężczyzna powiedział reporterowi stacji, że poczuł "zażenowanie".
- O mój Boże, tak mi przykro - powiedział do zebranych lekarzy. Wówczas przypomniał sobie, że spał w nowej, niepranej jeszcze niebieskiej pościeli, która najwyraźniej zabarwiła skórę.
Opowiadał potem, że rozbawiło to pracowników oddziału ratunkowego. - Na ostrym dyżurze zazwyczaj nie zdarzają się zabawne historie - dodał. Całkowite zmycie ze skóry niebieskiego barwnika zajęło mu około tygodnia, a ludzie jeszcze przez kilka dni "dziwnie na niego patrzyli".
Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po powrocie do domu ze szpitala, było wypranie pościeli. - Od tamtego czasu nie zsiniałem - powiedział brytyjskiej stacji. - Zawsze trzeba prać nową pościel, zanim będzie się w niej spać - dodał, żartując: - Chyba że chce się ominąć kolejkę na ostrym dyżurze.
Opracowała Ewa Żebrowska / az
Źródło: People, BBC
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock