Ciekawostki

Nocują w internetowych kawiarenkach

Ciekawostki

Aktualizacja:

Tokijska kafejka internetowa Comic Plaza działa przez całą dobę, jednak dopiero wieczorem zjawiają się w niej prawdziwi stali bywalcy. Nie są zainteresowani buszowaniem w sieci, lecz przetrwaniem nocy.

Cała noc przed komputerem kosztuje mniej niż dzienny wydatek na mieszkanie.

Japoński rząd ogłosił wyniki badań na temat nowej kasty bezdomnych, którzy stają się palącym problemem dla władz. Co najmniej 5,4 tys. osób mieszka na stałe w maleńkich boksach 24-godzinnych kawiarenek internetowych. Dziesiątki tysięcy spędzają w nich większą część miesiąca. To generacja ludzi bez kwalifikacji, doświadczenia zawodowego i stałego miejsca zamieszkania, ani też bez żadnych widoków na ich zdobycie.

Pojawienie się dużej liczby bezdomnych mieszkających w kartonowych pudłach w parkach, na ulicach i nabrzeżach rzek było w Japonii plagą lat 90, nazywanych "straconą dekadą". Powodem była recesja ekonomiczna, zbiorowe zwolnienia i bankructwo wielu firm. Dziś ofiary tego zjawiska to bezdomni, którym zbyt niski dochód nie pozwala wynająć mieszkania.

Wśród nich jest Koichi Ishizawa, 52-latek, który stracił pracę w fabryce 25 lat temu. Od tego czasu pracuje jako niewykwalifikowany robotnik. Przez 20 dni w miesiącu sypia w firmie. Resztę czasu spędza na krześle w Comic Plaza. - Nie znoszę tego, tu jest tak niewygodnie - mówi, - ale tanio. Wydaję miesięczną pensję na życie. Nie zostaje na wiele więcej, na pewno nie na mieszkanie.

Nie tyle miesięczny czynsz jest bardzo wysoki, ile kaucja, jaką trzeba zapłacić z góry za kilka miesięcy oraz tzw. "kluczowe", czyli bezzwrotny depozyt dla właściciela, który muszą uiścić wszyscy lokatorzy w Japonii. Właściciele mieszkań żądają również, aby lokator przedstawił im poręczyciela na wypadek popadnięcia w długi.

Lokale czynne 24 godziny na dobę zawsze przyciągały bezdomnych. Kawiarenki internetowe stały się popularne ok. 5 lat temu, a obecnie są zdominowane przez ludzi, którzy nie mają dokąd pójść.

-To wynik osłabienia dwóch najcenniejszych dla Japończyków instytucji - rodziny i firm dających pracę - mówi Makoto Yuasa, która pomaga bezdomnym w zdobyciu mieszkania i znalezieniu stałego zatrudnienia. - Tradycyjnie ludzie mieszkali z rodzicami aż do swojego ślubu, a potem dostawali pracę na pełny etat - dodaje. Dziś nie mają pieniędzy i wolą płacić 980 jenów (ok.24zł), za niewygodny fotel w całodobowych kafejkach.

Źródło: "The Times"