Krótki list w budce telefonicznej. "Małe rzeczy bywają bardzo ważne"

wpis
Strażnik miejski o pomocy dla osób w kryzysie bezdomności
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: x.com/westyjase
Dwadzieścia osiem. Tyle słów napisanych długopisem na małej karteczce wystarczyło, by poruszyć tysiące Brytyjczyków. Wszystko za sprawą mężczyzny w kryzysie bezdomności, który postanowił podziękować za książki umieszczane w budce telefonicznej przerobionej na bibliotekę.

Bibliotekarz z hrabstwa North Yorkshire o niecodziennym znalezisku poinformował w sobotę. "W naszej wiosce obok pubu stoi stara budka telefoniczna, którą miejscowi odrestaurowali i przerobili na bibliotekę" - wyjaśnił Brytyjczyk we wpisie, który zamieścił w serwisie X. "Właśnie szedłem na piwo, przejrzałem półki z książkami i znalazłem to" - dodał.

Do wpisu dołączył zdjęcia niewielkiej biblioteki i znalezionego w niej listu, którego autorem jest osoba w kryzysie bezdomności. "Jestem bezdomnym mężczyzną, który większość wieczorów spędza czytając przy pomniku wojennym". Autor notatki, który przedstawił się jako John dodał: "Mój dzień jest trochę bardziej radosny dzięki dostępowi do tych książek".

"Nie płaczę, nie..."

Wpis w krótkim czasie wyświetliło ponad 70 tysięcy osób, a sprawę opisały lokalne media. Według portalu ITV odrestaurowana budka telefoniczna znajduje się w Kirk Deighton w angielskim hrabstwie North Yorkshire. Okoliczni mieszkańcy w odpowiedzi na list Johna napisali kartkę z podziękowaniami za miłe słowa i propozycją wsparcia - dodał portal ITV.

W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy osób poruszonych listem mężczyzny. "Nie płaczę, nie...", "Jakież to smutne i urocze jednocześnie. John, życzę ci wszystkiego dobrego", "Małe rzeczy bywają bardzo ważne", "Świetna sprawa. To pokazuje, jak można pomagać ludziom, czasami nawet nie zdając sobie z tego sprawy" - czytamy na X.

Nie zabrakło również gorzkich komentarzy. "To smutne, że ten człowiek jest bezdomny. W tym kraju nie powinno to tak wyglądać. Każdy powinien mieć dach nad głową i ciepły posiłek" - stwierdził autor jednego z komentarzy. Nauczycielka akademicka Lisa Mckenzie zwróciła uwagę, że historia z listem udowadnia bardzo wiele rzeczy. "Znaczenie bibliotek, to, że czytanie książek ratuje duszę, docenianie społeczności i wszystkich jej członków, a także pytanie, do cholery, dlaczego w szóstym najbogatszym kraju świata są ludzie w kryzysie bezdomności" - wyliczała we wpisie na X. "Jesteśmy żałosną małą wyspą" - podsumowała.

Rosnący problem w Wielkiej Brytanii

Z danych opublikowanych przez brytyjski rząd w lutym tego roku wynika, że w Anglii przybywa osób w kryzysie bezdomności. Z szacunków wynika, że jesienią 2025 roku 4793 osób nocowało na ulicy. Oznacza to wzrost o 3 proc. w porównaniu z 2024 rokiem i wzrost o 171 proc. w porównaniu z rokiem 2010, gdy wprowadzono obecne metody pomiaru.

Organizacja pozarządowa Crisis po publikacji tych danych zaapelowała do rządu Keira Starmera o pilne działania w zakresie budownictwa socjalnego i zasiłków mieszkaniowych. - Opublikowane dziś dane przedstawiają ponury obraz sytuacji w kraju - komentował szef Crisis Matt Downie. - Liczba osób zmuszonych do spania na ulicy osiągnęła bezprecedensowy poziom - podkreślał. Jak dodał, oficjalne statystyki nie uwzględniają "tysięcy innych osób", w szczególności kobiet zmuszonych do spania na ulicy.

Źródło: ITV, tvn24.pl
Czytaj także: