Fantastisch Ryś na wolności

Ciekawostki

TVN24.plRyś niedługo był wolny

W tej historii występują: dyrektor firmy "Das ist fantastisch", skołowany ryś i specjalna milicyjna grupa operacyjna. Wszystko podlane jest morzem wódki. Miejsce akcji - rosyjski Kazań nad Wołgą.

Wstęp

Zaczyna się groźnie. W środku nocy do kazańskiego oddziału Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych przychodzi mężczyzna: - Uciekł mi ryś! - komunikuje, lecz robi to dość zawile. W ogóle wygląda trochę niewyraźnie. Nie w ciemię bici funkcjonariusze początkowo sądzą, że to żart. Komenderują więc, by niewyraźny obywatel po wyraźnym spożyciu udał się w towarzystwie milicji do izby dla tego typy niewyraźnych przeznaczonej. Obywatel się jednak zarzeka, że mówi prawdę. Opowiada więc historię, która przydarzyła mu się mijającej już nocy...

Rozwinięcie

Okazuje się więc, że zmartwiony zgubą mężczyzna jest dyrektorem firmy... "Das ist fantastisch" (agencje nie podają, czym się ta firma zajmuje). Tak się złożyło, że tej nocy jego pracownicy świętowali z okazji zbliżającego się Nowego Roku. Impreza miała miejsce w piwnicy, gdzie firma ma lokal. O nudzie nie mogło być mowy. Dyrektor postanowił umilić podwładnym czas i przy okazji pochwalić się swoim rysiem. Jednak podczas prezentacji, pośród zachwytów kolegów i koleżanek, nie zdołał utrzymać wyrywającego się zwierzęcia. Ryś był wolny.

Ale nie na długo. Funkcjonariusze bowiem, usłyszawszy całą opowieść, natychmiast podjęli radykalne kroki w celu pochwycenia uciekiniera. Podczas gdy miejscowe radio i telewizja nadawały komunikaty ostrzegające, że po mieście grasuje dzikie zwierzę, na łowy ruszyła specjalna grupa z zadaniem złapania bestii.

Zakończenie

Około siódmej rano było po wszystkim. Zachwycony wolnością ryś został zdybany przy śmietnikach niedaleko miejsca, skąd uciekł. Wstrzyknięto mu środek usypiający i przewieziono do ogrodu zoologicznego, gdzie zajęli się nim weterynarze. Przy okazji okazało się, że ryś to nie bylejaki a syberyjski, który figuruje w spisie gatunków zagrożonych.

Na podobny spis - ludzi zagrożonych utratą wolności - trafił właściciel kota. Wyszło bowiem na jaw, że nie ma on żadnych dokumentów zezwalających na posiadanie rysia, a także i to, że zwierzę było trzymane w bardzo złych warunkach.

Po rannym przebudzeniu obywatel-dyrektor nie zakrzyknął już z pewnością "das ist fantastisch"...

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24.pl