Auto z nastolatkami wpadło do stawu. "Barierki? Tu stały tylko dwa słupki owinięte taśmą"

TVN24

W stawie zginęło pięć osóbtvn24
wideo 2/5

Prokuratura bada okoliczności tragicznej śmierci pięciorga nastolatków. Auto, którym podróżowali, wpadło do przydrożnego stawu. Mieszkańcy Ciborza (woj. lubuskie) twierdzą, że gdyby na moście były barierki, to finał tego wypadku nie byłby tak tragiczny.

Mieszkańcy Ciborza (woj. lubuskie) nie mogą się pogodzić z tragiczną śmiercią piątki młodych ludzi.

We wtorek rano auto, którym jechali nastolatkowie, wpadło do pobliskiego stawu. Chwilę wcześniej prawdopodobnie wpadło w poślizg.

Mimo szybkiej akcji ratunkowej i reanimacji nikogo nie udało się uratować.

Mieszkańcy przez całą środę odwiedzają miejsce tragedii, zapalają znicze i mówią: śmierci tych niewinnych osób można było zapobiec.

Słupki i taśma zamiast barierek

O tym, że w miejscu tragedii mogło nie być właściwego zabezpieczenia drogi, poinformował nas tuż po wypadku internauta. Wysłał wiadomość na Kontakt 24.

Dziś na ten problem zwracają uwagę sami mieszkańcy. Sąsiedzi i przyjaciele piątki nastolatków, którzy wpadli do stawu.

- Barierki? Od prawie dwóch miesięcy tu stały tylko takie dwa słupki owinięte taśmą. To było całe zabezpieczenie tego mostku. Ja tylko obserwowałam i czekałem kiedy coś się stanie, bo wszystko wskazywało, że to tylko kwestia czasu. Jeżdżę tu od ponad 40 lat i wiem dokładnie, jak ta droga wygląda. Zachowuję ostrożność, więc nigdy nic mi się tu nie stało. Tutaj jest zawsze wilgotno. Wystarczy mały mróz i już jest jazda - mówił reporterce TVN24 pan Andrzej, mieszkaniec Ciborza, Dodaje: gdyby ta barierka była tutaj, tak jak i po drugiej stronie, to najpewniej ci ludzie by żyli.

Zginęło pięć osób
Lubuska Policja

Podobnego zdania są też inni mieszkańcy.

- Zginęło pięć młodych, niewinnych osób. Mogli żyć. Mieszkańcy interweniowali w sprawie tych barierek. Wójt i radni też. Niestety w starostwie nikt nic nie zrobił - przekonuje jeden z mieszkańców, który również pojawił się w miejscu tragedii.

- To byli nasi przyjaciele. Tworzyliśmy paczkę. Przetrwaliśmy razem dobre i złe chwile. I zrobimy wszystko, by prawda o tym, dlaczego tych barierek tu nie postawiono, wyszła na jaw - mówi Piotr Kasprzak, przyjaciel zmarłych nastolatków.

Zbigniew Szumski, starosta powiatu świebodzińskiego powiedział PAP, że ta sprawa jest wyjaśniania wewnętrznie w starostwie. Dodał, że jest wiele spekulacji na ten temat i lepiej poczekać na ustalenia prokuratury.

Zaznaczył, że miejsce wypadku zostało zabezpieczone zgodnie z prawem, a naprawa barier miała zostać wykonana między 9 a 13 grudnia br.

Barierki miały znaczenie?

Okoliczności śmierci nastolatków bada Prokuratura Rejonowa w Świebodzinie. Ta już we wtorek wieczorem poinformowała, że podczas swojego śledztwa przyjrzy się również kwestii braku barierek drogowych w miejscu, w którym doszło do wypadku.

Śledczy zweryfikują, czy ewentualny brak zabezpieczeń w tym miejscu mógł mieć wpływ na tragiczne skutki wypadku.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że autem podróżowało pięć osób w wieku od 17 do 19 lat. Audi kierowała jedna z 18-latek, która od niedawna miała uprawnienia do jazdy samochodem.

Zarówno ona, jak i pasażerka siedzącą obok kierującej, miały zapięte pasy.

- Siedzący z tyłu trzej mężczyźni nie mieli zapiętych pasów w chwili wyłowienia pojazdu, ale czy tak było również podczas samej jazdy – tego już nie ustalimy – przekazał Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury.

Ujawnione na miejscu wypadku zdarzenia ślady wskazują, że pojazd na tym niebezpiecznym odcinku drogi mógł wpaść w poślizg i w wyniku utraty stabilności wypadł z drogi, sforsował biało-czerwone tablice - takie, które ustawia się w miejscach, gdzie są prowadzone prace drogowe. Potem auto wpadło do zbiornika wodnego.

Odpowiedź na pytanie, czy nastolatkowie zginęli na skutek obrażeń doznanych w wypadku, czy też utonęli, mają dać zarządzone przez prokuratora sekcje zwłok, które mają odbyć się w czwartek (12 grudnia br.). Biegli mają również ustalić, czy osoby jadące audi były trzeźwe. Na wyniki tych badań trzeba będzie jednak poczekać kilka tygodni.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa/ks/kwoj / Źródło: TVN24 Poznań/PAP