"Sam prezes chyba nie wiedział, w jaki sposób pan premier próbuje ukryć ten majątek"

TVN24

Aktualizacja:
Borys Budka w "Rozmowie Piaseckiego"tvn24
wideo 2/7

Jestem przekonany, że intencja była taka, żeby pan premier Morawiecki, dopasowując się do elektoratu PiS-u, mógł grzmieć, atakować tę mityczną III RP, jednocześnie nie pokazując, że był jednym z największych beneficjentów III RP - komentował w "Rozmowie Piaseckiego" poseł PO Borys Budka. Odniósł się do doniesień "Gazety Wyborczej" dotyczących zakupu przez premiera ziemi od Kościoła w 2002 roku i rozdzielności majątkowej z żoną. Jak dodał Budka, "nawet sam prezes chyba o tym nie wiedział, w jaki sposób pan premier próbuje przed opinią publiczną ukryć ten majątek".

"Gazeta Wyborcza" napisała w poniedziałek, że Mateusz Morawiecki wraz z żoną w 2002 roku kupili 15 hektarów gruntów za 700 tysięcy złotych od Kościoła we Wrocławiu. Rzeczoznawca ocenił, że nieruchomość już w 1999 roku warta była prawie cztery miliony złotych. Obecnie - jak napisała "GW" - może to być 70 milionów złotych.

Według publikacji Morawiecki nie musiał wpisywać działki do oświadczenia majątkowego, ponieważ dokonał częściowej rozdzielności majątkowej z żoną, Iwoną Morawiecką.

"To nieetyczne"

Borys Budka ocenił w czwartek w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 i na tvn24.pl, że to "nieetyczne", jeśli dokonuje się rozdzielności majątkowej, żeby ukryć majątek. Dodał, że "czasami bywa to dyskwalifikujące" dla polityka, "zwłaszcza jeśli ktoś udaje, że poprzedni system III Rzeczpospolitej był systemem wyzysku, jak to często mówi pan Mateusz Morawiecki".

- Ja zrobiłem zupełnie inaczej. Myśmy z żoną zawarli umowę, kiedy wszedłem do polityki, o rozszerzeniu wspólności majątkowej po to, żeby nie było wątpliwości, że ktoś coś próbowałby ukryć - przyznał poseł Platformy Obywatelskiej i były minister sprawiedliwości.

"Bardziej czyści niż żona Cezara"

Prowadzący "Rozmowę Piaseckiego" zwrócił uwagę, że były minister skarbu w czasie rządów PO-PSL Aleksander Grad również miał rozdzielność majątkową z żoną. "Rzeczpospolita" pisała w 2009 roku, że firma MGGP, w której udziały miała żona Grada, wygrała wiele przetargów niedługo po tym, jak Grad objął stanowisko szefa resortu skarbu.

- Tego pana już nie ma w polityce. Uczymy się na błędach - skomentował Budka. Podkreślił, że we wtorek PO zaproponowała ustawę "Czyste ręce", "żeby przeciąć te spekulacje".

- Musimy zrobić wszystko, żeby politycy, zwłaszcza ci, którzy są na świeczniku, byli bardziej czyści niż żona Cezara - dodał.

Budka zaznaczył, że "żaden z premierów rządów PO-PSL nie miał takich problemów jak Morawiecki".

Zwrócił również uwagę, że jeden z ministrów rządu PO-PSL honorowo podał się do dymisji za zegarek, który był wart - jak ocenił - "jakieś sześć tysięcy razy mniej aniżeli działka pana premiera". Chodzi o ówczesnego ministra transportu Sławomira Nowaka.

Budka: gdyby premier miał dobre intencje, ujawniliby z żoną majątek

Poseł PO powiedział, że gdyby Mateusz Morawiecki "miał dobre intencje, to poprosiłby żonę i wspólnie ujawniliby swój majątek".

- Mam wrażenie, że gdyby nie dziennikarze, ta sprawa nigdy nie ujrzałaby światła dziennego i nawet sam prezes [Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński - przyp. red.] chyba o tym nie wiedział, w jaki sposób pan premier próbuje przed opinią publiczną ukryć ten majątek - ocenił Budka.

- Jestem przekonany, że ta intencja była właśnie taka, żeby pan premier Morawiecki - nagle dopasowując się do elektoratu PiS-u - mógł grzmieć, atakować tę mityczną III RP, jednocześnie nie pokazując, że był jednym z największych beneficjentów III RP - podkreślił.

Budka o związkach partnerskich

Gość "Rozmowy Piaseckiego" odnosił się również do innych kwestii związanych z polityką. Pytany, czy w przypadku wygranej PO w wyborach parlamentarnych zostaną wprowadzone związki partnerskie, stwierdził: - Jeżeli będzie do tego większość, to [przewodniczący Platformy Obywatelskiej - przyp. red.] Grzegorz Schetyna wyraźnie zadeklarował, że będzie taka decyzja.

Dopytywany, czy jest w stanie zagwarantować, że cała partia zgodnie poprze ten pomysł, odparł: - Jestem w stanie zadeklarować, że będę przekonywał każdą koleżankę i kolegę do tego rozwiązania i sam oddam głos, tak jak mówił o tym Grzegorz Schetyna.

- Myślę, że społeczeństwo polskie dojrzało do tego typu rozwiązań - ocenił Budka. - Tu chodzi o elementarną godność człowieka. Chodzi i to, żeby wszyscy byli traktowani równo - wyjaśniał.

Budka: jeśli będzie większość, to wprowadzimy związki partnerskie
tvn24

"To było jedno hasło"

Były minister sprawiedliwości odniósł się również do zapowiedzi premiera w sprawie powołania komisji do spraw badania przypadków pedofilii. Jak zaznaczył Mateusz Morawiecki, będzie ona zajmowała się wszystkimi środowiskami, nie tylko duchownych, a także środowiskami artystycznymi i nauczycielskimi.

- To było jedno hasło. Gdyby pan premier Morawiecki i pan prezes Kaczyński chcieli sprawę rozwiązać, to przecież dawno byłby Sejm zwołany - skomentował Budka.

Podkreślił, że Platforma zapowiedziała złożenie projektu dotyczącego powołania "komisji prawdy" złożonej z przedstawicieli ofiar, prokuratorów w stanie spoczynku i sędziów w stanie spoczynku.

- Ma zająć się rozwiązaniem przede wszystkim problemu tego, czy była zmowa instytucji państwowych, czy była zmowa milczenia w instytucjach kościelnych, jakie tu były zaniechania ze strony państwa oraz czy nie doszło do popełnienia przestępstwa - wskazał.

"Jeżeli hierarcha potrzebuje przepisu karnego, to nie powinien nigdy nosić szaty kapłańskiej"

Gość "Rozmowy Piaseckiego" przypomniał również, że od 2017 roku obowiązuje kara do trzech lat więzienia za niepoinformowanie organów ścigania o przestępstwie pedofilii. Pytany, dlaczego sam - będąc ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL - nie zawarł takiego przepisu w Kodeksie karnym, odpowiedział, że również przed obowiązywaniem nowych przepisów ukrywanie pedofilii nie powinno było mieć miejsca.

- Jeżeli hierarcha kościelny potrzebuje przepisu karnego, żeby zgłosić tego typu przestępstwo, to nie powinien nigdy nosić szaty kapłańskiej - dodał poseł Platformy Obywatelskiej.

- Jestem przekonany, że "komisja prawdy" składająca się nie z polityków, a z ekspertów, państwowa, która będzie miała wgląd do ksiąg kościelnych, dokumentów, będzie mogła przesłuchiwać świadków. To jest jedyna droga, by tę skandaliczną sytuację wyjaśnić - powiedział Borys Budka w TVN24.

"Jeżeli hierarcha potrzebuje przepisu karnego, to nie powinien nigdy nosić szaty kapłańskiej"
tvn24

ZOBACZ CAŁĄ "ROZMOWĘ PIASECKIEGO"

Autor: js//now / Źródło: tvn24