Transport ropy do Polski "nie został wznowiony". Białoruś mogła stracić miliony

Ze świata

Ekspert o "zanieczyszczonej" ropie z RosjiTVN24 BiS
wideo 2/3

Przesył dobrej jakości ropy na białoruskim odcinku rurociągu Przyjaźń w kierunku Polski nie został wznowiony. Jeśli chodzi o tranzyt w kierunku Ukrainy, to rurociąg zapełniony jest w 60 procentach - poinformował w poniedziałek białoruski koncern Biełnaftachim.

- Tranzyt ropy na białoruskim odcinku rurociągu Przyjaźń w kierunku Ukrainy nadal prowadzony jest w trybie jednej nitki, ogółem zapełnienie rurociągu wynosi około 60 procent zwykłej średniej dobowej - powiedział przedstawiciel Biełnaftachimu agencji Interfax-Zapad. Dodał, że "tłoczenie w kierunku Polski przez terytorium Białorusi nie zostało na razie wznowione" i "trwają obecnie rozmowy z zainteresowanymi stronami". Ukraiński operator systemów przesyłu gazu, koncern Ukrtransnafta, w sobotę poinformował o wznowieniu tłoczenia surowca przez rurociąg Przyjaźń do odbiorców w UE.

Straty Białorusi

Dziennik "Wiedomosti" ocenia, że straty Białorusi spowodowane zanieczyszczeniem ropy w rurociągu Przyjaźń mogą wahać się od 271,3 miliona do 435,3 miliona dolarów. To koszty między innymi utraconych dochodów z tranzytu i przerobu rosyjskiego surowca. Jak powiedział dziennikowi ekspert agencji Fitch Dmitrij Marinczenko, na szkody złożą się prawdopodobnie trzy elementy. Chodzi o dochody z tranzytu, które Białoruś powinna była otrzymać, ale z powodu skażenia ropy nie dostanie ich; nieotrzymany zysk z przerobu rosyjskiego surowca oraz środki przeznaczone na oczyszczenie rurociągu. Być może potrzebne będą nakłady na naprawę lub wymianę popsutego sprzętu. "Wiedomosti" szacują, że utracony zysk z nierealizowanego przez 14 dni tranzytu będzie wahał się od 29 do 35 milionów dolarów. Dziennik opiera się na wynikach tranzytu z zeszłego roku oraz danych o wielkości tranzytu przez Białoruś za obecny rok. Te ostatnie różnią się - wyższe podaje białoruski operator tranzytowy Homeltransnafta Drużba, a niższe - rosyjski Transnieft. Rosyjski dziennik dodaje, że według Homieltransnafty po awarii przepustowość rurociągu Przyjaźń może w 2019 roku zmniejszyć się do 40 milionów ton. Oznacza to, że białoruska firma tranzytowa nie otrzyma w tym roku pieniędzy za przesył ropy - od 8,9 miliona ton do 18,8 miliona ton surowca - tracąc 142-300 milionów dolarów - piszą "Wiedomosti". Kolejnym punktem są wytwarzane w dwóch białoruskich rafineriach z rosyjskiej ropy produkty naftowe: białoruski koncern Biełnaftachim ocenił, iż spadek produkcji sprawił, że firma nie otrzymała zysku w wysokości 100 milionów dolarów. Koszty elementów infrastruktury rafinerii w Mozyrzu, uszkodzonych przez ropę o niedostatecznej jakości "Wiedomosti" oceniają na 323 tysiące dolarów.

Zanieczyszczona ropa

Dziennik przypomina, że białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka powiedział, iż korozji uległo 4-5 mm ścianek rurociągu Homeltransnafta Drużba. Niemniej cytowani przez gazetę eksperci wątpią, by mogło dojść do takich szkód. Zdaniem Dmitrija Marinczenki niezbędna byłaby ekspertyza z udziałem strony białoruskiej i rosyjskiej. Eksperci "Wiedomosti" nie zdołali oszacować, ile stracą Białoruś i Rosja podczas procesu oczyszczania ropy, tj. rozcieńczania surowca z użyciem "czystej" ropy. Według urzędników rosyjskich zanieczyszczonej ropy było 3 miliony ton, strona białoruska podaje liczbę 5 milionów ton. Łukaszenka powiedział w weekend, że z powodu zanieczyszczenia ropy, do którego doszło w kwietniu, Białoruś poniosła straty rzędu "setek" milionów dolarów.

Od 19 kwietnia rurociągiem Przyjaźń płynęła przez Białoruś w kierunku zachodnim zanieczyszczona ropa. W surowcu wykryto przekroczenie norm chlorków organicznych.

Białoruskie rafinerie ograniczyły produkcję paliw o 50 procent. Tranzyt ropy wstrzymały polski PERN oraz Ukrtransnafta, a 30 kwietnia także białoruski operator. W sumie w rurociągu Przyjaźń na terenie Rosji, Białorusi, Polski i Ukrainy zgromadziło się około 5 milionów ton zanieczyszczonej ropy, z tego około 1 milion - na Białorusi. Dobrej jakości ropa dotarła na granicę Rosji i Białorusi w czwartek 2 maja.

Autor: mb / Źródło: PAP