|

Niebezpieczne związki. Pięć lekcji z kryzysu na Bliskim Wschodzie

Rafineria Lavera w Martigues na południu Francji
Rafineria Lavera w Martigues na południu Francji
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
Możemy mieć magazyny pełne ropy, a mimo to zabraknie nam paliwa. Możemy kupować gaz z całego świata, a i tak pozostać zakładnikiem jednego szlaku. Wojna na Bliskim Wschodzie obnaża słabości, które latami były bagatelizowane. I zostawia lekcje z niebezpiecznych związków z importowanymi surowcami.Artykuł dostępny w subskrypcji

1. Suwerenność energetyczna "nie ma ceny"

Pytany o najważniejszą lekcję gospodarczą z wojny z Iranem i szoku naftowego główny ekonomista Velobanku Piotr Arak bez wahania odpowiada: "suwerenność nie ma ceny". 

- Dzięki temu, że mamy zdywersyfikowane dostawy gazu z różnych kierunków, w tym ze Stanów Zjednoczonych, nie jesteśmy uzależnieni od jednego punktu geograficznego, jak Katar czy szerzej Bliski Wschód. W 2022 roku Polska przeszła przez kryzys relatywnie łagodniej właśnie dlatego, że uniezależniliśmy się od gazu rosyjskiego - podkreśla w rozmowie z TVN24+.

Kluczowe były dwie inwestycje: terminal LNG w Świnoujściu, dzięki któremu sprowadzamy surowce drogą morską, oraz Baltic Pipe, rurociąg dostarczający surowiec z Norwegii.  

To jednak dopiero punkt wyjścia.

Pozostało 89% artykułu
Źródło: TVN24+
Zobacz także: