- To jest zdecydowanie sytuacja niecodzienna. Ścieżki dostaw, które dotąd mieliśmy wypracowane, po prostu przestają istnieć albo są na nich poważne utrudnienia - mówi TVN24+ Kamil Szwarbuła z UNICEF Polska.
Od ponad sześciu tygodni praktycznie zablokowana jest cieśnina Ormuz. Nieliczne statki, którym pozwolono przepłynąć, były zmuszane przez irański reżim do uiszczania opłat sięgających nawet dwóch milionów dolarów. Na dodatek w weekend po niepowodzeniu negocjacji pokojowych prezydent USA nakazał marynarce wojennej blokadę jednostek wypływających z irańskich portów.
Sytuacji nie poprawia groźba zamknięcia kolejnego kluczowego szlaku - cieśniny Bab al-Mandab, czyli Bramy Łez. To strategiczne wąskie gardło decyduje o drożności Kanału Sueskiego, przez który przepływa około 12 procent światowego handlu. Szlak ten kontrolują wspierani przez Iran rebelianci Huti, którzy już wcześniej udowodnili, że potrafią sparaliżować żeglugę za pomocą dronów i rakiet.
W cieniu debat o cenie, jaką zapłaci gospodarka, i kruchości zawieszenia broni, rozgrywa się jeszcze jeden kryzys: humanitarny. I dotyczy to nie tylko państw bezpośrednio objętych konfliktem, ale całego świata.
- Jak blokada cieśniny Ormuz wpływa na światowe dostawy pomocy humanitarnej.
- Dlaczego rosnące koszty logistyki ograniczają możliwości organizacji pomocowych.
- Co oznacza rekordowy spadek pomocy zagranicznej dla krajów dotkniętych kryzysami.
- Jakie działania podejmują organizacje humanitarne w obliczu globalnych cięć budżetowych.