Chińczycy cierpią na brak ulubionego mięsa. Ceny gwałtownie wzrosły

Ze świata

Wzrost cen żywności w Polsce. Co najbardziej podrożało?tvn24bis
wideo 2/5

Na świecie jest za mało wieprzowiny, aby zaspokoić chiński popyt na to mięso - pisze "The Guardian". Braki, spowodowane epidemią afrykańskiego pomoru świń (ASF), mocno podnoszą ceny ulubionego mięsa Chińczyków.

Inflacja w Chinach po raz pierwszy od dekady przekroczyła 3 proc., osiągając w październiku 3,8 proc. W głównej mierze wzrost cen spowodowany jest to rosnącą ceną wieprzowiny. Tylko od lipca ceny u producentów wzrosły o 125 procent.

Dla wielu Chińczyków wieprzowina jest podstawą codziennego jadłospisu i często określana jest w tym kraju po prostu jako "mięso". Jedzenie wieprzowiny w Państwie Środka stało się symbolem dostatniego życia. Przeciętny Chińczyk zajada około 30 kilogramów wieprzowiny rocznie. Dla porównania w USA ta średnia wynosi około 26 kilogramów rocznie, w Wielkiej Brytanii - około 18 kilogramów.

Brak wieprzowiny

W sierpniu 2018 roku Chiny powiadomiły Światową Organizację Zdrowia o pierwszych przypadkach ASF. Od tego czasu choroba rozprzestrzenia się po kraju w zastraszającym tempie. Około 40 proc. chińskich świń - setki milionów zwierząt - padło z powodu ASF. Efektem tego jest chroniczny brak wieprzowiny i gwałtowne wzrosty cen. Rząd zmuszony był do wypuszczenia na rynek kilku ton importowanej mrożonej wieprzowiny z centralnej rezerwy.

Gwałtownie wzrósł również import wieprzowiny do Chin - z 94 mln kilogramów we wrześniu ubiegłego roku do 161 mln kilogramów we wrześniu tego roku. Aby zaspokoić popyt władze spieszą się z certyfikacją farm w Brazylii, Irlandii i kilku innych krajach. Dwa tygodnie temu Pekin zniósł zakaz importu wieprzowiny z Kanady.

- Problem polega na tym, że całkowity światowy eksport wieprzowiny w 2018 roku wyniósł 8 mln ton, a Chinom brakuje 24 mln ton. Na świecie nie ma po prostu wystarczającej ilości wieprzowiny, aby wypełnić tę lukę - mówi Rupert Claxton z międzynarodowej firmy doradczej Girafood.

Autor: tol / Źródło: The Guardian