"Dziś o godz. 12 w czasie wschodnioamerykańskim siły USA rozpoczęły ataki na cele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) w Iranie. Ataki te następują po niedawnych próbach ataków ze strony IRGC na statki handlowe w Cieśninie Ormuz oraz na amerykańskich żołnierzy rozmieszczonych w regionie" - poinformowało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) we wpisie na platformie X.
Prezydent USA Donald Trump podkreślił, że jeżeli nowa fala nalotów spotka się z odpowiedzią, Stany Zjednoczone uderzą Iran ponownie ze znacznie większą siłą.
"Jeśli upadły naród irański odpowie na ten w pełni uzasadniony atak, zostanie ponownie uderzony, o wiele mocniej i z większym impetem. Nie będzie to jednak największy atak ze wszystkich, największy dopiero czeka w gotowości, a kiedy już nastąpi, z Islamskiej Republiki Iranu niewiele pozostanie" - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.
Eskalacja konfliktu
Siły zbrojne USA zaatakowały w niedzielę irańskie wyrzutnie rakiet w cieśninie Ormuz, w pierwszej akcji wojskowej od miesiąca, przerywając tym samym okres zawieszenia walk. Iran w odwecie, jak to określił, za śmiertelny atak, wystrzelił rakiety w kierunku amerykańskich baz w Jordanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Wojna USA i Izraela z Iranem rozpoczęła się pół roku temu. Najbardziej intensywna faza walk zakończyła się w kwietniu. Jednak później obie strony kontynuowały sporadyczne ostrzały.
Konflikt pozostaje nierozstrzygnięty, Waszyngton i Teheran nie prowadzą obecnie negocjacji dotyczących rozejmu. Starcia w dużej mierze koncentrują się obecnie wokół cieśniny Ormuz. Przed wybuchem konfliktu transportowano przez nią ok. 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Obecnie szlak jest w dużej mierze zablokowany.