Jak wynika z danych serwisu FlightAware, liczba odwołanych lotów - wewnątrz USA, a także do i z tego kraju - przekroczyła 5,7 tysiąca.
Tysiące odwołanych lotów w USA
Odwołano 98 procent lotów z lotniska LaGuardia i 91 procent z lotniska JFK w Nowym Jorku - głównych portów lotniczych miasta, które na co dzień obsługują ponad 335 tysięcy pasażerów.
Na lotnisku Logan w Bostonie anulowano 92 procent lotów wylotowych. Taki sam odsetek odwołań dotyczył lotniska Newark Liberty w New Jersey, a w Filadelfii skasowano 80 procent rejsów.
We wtorek region nadal będzie zmagał się ze skutkami śnieżycy. Odwołanych ma zostać ponad 2 tysiące kolejnych lotów - głównie w Bostonie i Nowym Jorku - podał BBC.
Paraliż miast i zakazy podróży
W stanie Nowy Jork warunki podróży określono jako "niemal niemożliwe". W mieście Nowy Jork, liczącym ponad osiem milionów mieszkańców, wprowadzono zakaz podróży doprowadził do niemal całkowitego wstrzymania ruchu. Zamknięto wszystkie drogi, autostrady i mosty. Ograniczenia zniesiono w południe czasu lokalnego - poinformował brytyjski portal.
Zakaz podróży innych niż niezbędne obowiązywał także w Rhode Island oraz w sąsiednim Connecticut. Później podobne ograniczenia ogłosiła gubernator Massachusetts Maura Healey.
"Wprowadzam zakaz wszelkich niekoniecznych podróży w południowo-wschodnim Massachusetts - i obniżam limit prędkości na autostradzie Pike do 40 mil na godzinę" - poinformowała w mediach społecznościowych.
"Warunki białej ściany sprawiają, że podróżowanie jest skrajnie niebezpieczne. Jeśli utkniesz, pomoc będzie miała trudności z dotarciem do ciebie. Zdecydowanie apeluję do wszystkich, by pozostali poza drogami, niezależnie od tego, gdzie mieszkają" - dodała.
Ponad 600 tysięcy domów i firm na wschodnim wybrzeżu zostało pozbawionych dostaw energii elektrycznej. Najtrudniejsza sytuacja panowała w New Jersey i Massachusetts. W samym Massachusetts prądu nie miało niemal 300 tysięcy odbiorców, w tym 85 procent klientów w hrabstwie Barnstable, obejmującym cały półwysep Cape Cod.
Rekordowa śnieżyca na północnym wschodzie
Burza śnieżna uderzyła w poniedziałek w wschodnie wybrzeże USA - przyniosła rekordowe opady i poważne utrudnienia dla milionów mieszkańców. Ostrzeżenia przed zimową burzą obowiązywały od Karoliny Północnej po północne rejony stanu Maine, a także w części wschodniej Kanady.
Według National Weather Service w części stanów Rhode Island i Massachusetts spadło niemal 37 cali śniegu, czyli około 94 centymetrów. W nowojorskim Central Parku odnotowano ponad 19 cali - blisko 48 centymetrów.
Rhode Island - najmniejszy stan USA - został dotknięty najmocniej. Jak podają lokalne media, była to najgorsza śnieżyca w historii stanu. W stolicy - Providence - spadło 36 cali śniegu, czyli 91 centymetrów. To znacznie więcej niż dotychczasowy rekord pojedynczej burzy śnieżnej - 28,6 cala (72,6 cm) - ustanowiony w lutym 1978 roku.
- To całkowicie zniszczyło rekord - powiedziała Candice Hrencecin, meteorolożka z National Weather Service w Bostonie, cytowana przez dziennik "New York Times". I dodała: - Byliśmy tak samo zszokowani jak wszyscy inni.
Narodowa Służba Pogodowa zapowiadała, że opady utrzymają się przez cały poniedziałek. W części obszarów przy północno-wschodnim wybrzeżu do wtorkowego poranka miało spaść łącznie od 30 do 61 centymetrów śniegu.
Opracował Jan Sowa /kris