Mieszka tam 11 tysięcy osób, 3200 trafi na bruk. "Nie mamy, gdzie się podziać"

shutterstock_1117907831
Trump: zapewniłem rekordowe inwestycje w USA
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: mark reinstein/Shutterstock
Małe miasto w Nebrasce traci największego pracodawcę - zakład przetwórstwa mięsa firmy Tyson Foods. W przyszłym miesiącu gigant ma zwolnić 3200 pracowników w miejscowości zamieszkanej przez około 11 000 osób - podaje AP.

Agencja podkreśla, że Lexington w stanie Nebraska straci setki rodzin, gdyż wiele osób wyprowadzi się w poszukiwaniu nowej pracy. Exodus prawdopodobnie przyczyni się do kolejnych zwolnień - w sklepach, restauracjach, szkołach.

Tysiące osób straci pracę

Według raportu Uniwersytetu Nebraska w Lincoln łączna liczba utraconych miejsc pracy wyniesie prawdopodobnie 7000 - głównie w Lexington, ale też w okolicznych hrabstwach. Oszacowano, że roczne straty tylko i wyłącznie pracowników firmy Tyson wyniosą około 241 milionów dolarów, biorąc pod uwagę wynagrodzenia i świadczenia.

Zagraża to rozpadowi miasta, w którym amerykański sen był nadal osiągalny, gdzie imigranci, którzy nie znali angielskiego i nie ukończyli szkoły średniej, kupowali domy, wychowywali dzieci w bezpiecznej społeczności i wysyłali je na studia - opisuje AP.

Dodaje, że firma Tyson Food wyjaśnia, że zamyka zakład, aby "dostosować wielkość" swojej działalności w zakresie produkcji wołowiny w związku z historycznie niskim stanem pogłowia bydła w USA i spodziewanej stracie 600 milionów dolarów na produkcji wołowiny w następnym roku podatkowym.

Miasto w sercu USA

Lexington leży niemal w samym centrum Stanów Zjednoczonych, otoczone polami kukurydzy, silosami zbożowymi i bydłem.

Zakład został otwarty w 1990 roku - dziesięć lat później został kupiony przez Tyson Foods. Przyciągnęło to tysiące pracowników - od ekip sprzątających, osób obsługujących wózki widłowe, po pracowników na hali ubojowej i przycinających mięso.

Liczba mieszkańców wzrosła niemal dwukrotnie, a miasto rozkwitło dzięki zielonym dzielnicom, centrom rekreacyjnym, jednosalowemu kinie i dobremu systemowi szkolnictwa. Według szacunków władz szkolnych prawie połowa uczniów w Lexington ma rodziców pracujących w zakładzie.

Wielu pracowników Tyson Foods mieszka w Lexington od dziesięcioleci.

"Teraz nie ma tu przyszłości"

52-letni ojciec czwórki dzieci powiedział AP, że zostanie w Lexington jeszcze przez kilka miesięcy i będzie szukał pracy, chociaż "teraz nie ma tu przyszłości". - Chodzi przede wszystkim o dom, a nie o pracę - wyjaśnił.

Tysiące pracowników firmy Tyson ma kredyty hipoteczne, spłaca raty za samochody i ubezpieczenia, płaci podatki od nieruchomości lub czesne - wielu nie będzie w stanie tego robić, ponieważ nie będą mieli dochodów - pisze AP.

Podkreśla, że dla wielu znalezienie innej pracy nie jest łatwe, szczególnie dla starszych pracowników, którzy nie mówią po angielsku, nie ukończyli szkoły średniej i nie znają się na komputerach. Niektórzy ostatni raz szukali pracy kilkadziesiąt lat temu.

- Nie będzie to łatwe. Zaczynaliśmy tu od zera i teraz nadszedł czas, aby znowu zacząć od zera - powiedział Fernando Sanchez, który pracował w zakładzie od 35 lat.

Tragiczny efekt domina

Efekt domina może wyglądać mniej więcej tak: jeśli 1000 rodzin opuści miasto, a może i dwa razy więcej - to w szkołach pozostaną puste miejsca, co doprowadzi do zwolnień nauczycieli; w restauracjach, sklepach i innych lokalach będzie znacznie mniej klientów - opisuje ekonomista Michael Hicks z Indiana Ball State University.

Większość klientów restauracji Los Jalapenos, meksykańskiej restauracji położonej przy tej samej ulicy co fabryka, to pracownicy firmy Tyson. - Jeśli nie będę w stanie spłacać rachunków, restauracja zostanie zamknięta. Nie mamy, gdzie się podziać – powiedział właściciel Armando Martinez.

Tyson Foods to jeden z największych producentów mięsa na świecie, obok JBS N.V.
Tyson Foods to jeden z największych producentów mięsa na świecie, obok JBS N.V.
Źródło zdjęcia: mark reinstein/Shutterstock

Jedyna deska ratunku

Wiele osób, w tym burmistrz Joe Pepplitsch, ma nadzieję, że Tyson wystawi zakład na sprzedaż, a nowa firma zapewni nowe miejsca pracy. To jednak wymaga czasu, negocjacji, remontów i nie ma gwarancji, że powstanie porównywalna liczba miejsc pracy.

Pepplitsch zaznaczył, że Tyson nie musiał płacić podatków miejskich dzięki umowie wynegocjowanej wiele lat temu. Jego zdaniem "Tyson ma dług wobec tej społeczności". - Myślę, że mają oni obowiązek pomóc złagodzić niektóre skutki tej sytuacji - dodał.

Agencja AP poprosiła Tyson Foods o komentarz na temat planów dotyczących zakładu w Lexington. Firma oświadczyła, że "obecnie sprawdza, w jaki sposób można zmienić przeznaczenie obiektu w ramach własnej sieci produkcyjnej". Nie podała jednak żadnych szczegółów ani nie poinformowała, czy planuje zaoferować wsparcie społeczności lokalnej w związku z zamknięciem zakładu.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: AP
Autorka/Autor: /kris
Zobacz także: