Jak zauważył Reuters, to przełomowy moment również dla prezydenta USA Donalda Trumpa, który traci swojego ulubionego "chłopca do bicia" - Jerome'a Powella. Nominacja Warsha może oznaczać nowy początek w relacjach między Białym Domem a Fed, choć wiele wskazuje na to, że w obecnych warunkach gospodarczych instytucja ta powstrzyma się od radykalnych zmian.
"W 2016 roku Powell był na stanowisku zaledwie od kilku miesięcy, gdy Trump zaczął go publicznie krytykować za podwyżki stóp procentowych. Dziś prezydent domaga się ich obniżek, ale Warsh również może go rozczarować z powodu ryzyka wyższej inflacji i jastrzębiego nastawienia wielu członków Federalnego Komitetu do Spraw Operacji Otwartego Rynku (FOMC)" - wyjaśnił Reuters.
Zdaniem inwestorów, Warsh może zostać zmuszony do podniesienia stóp procentowych już w styczniu 2027 roku.
Utrzymująca się inflacja
Jednym z kluczowych problemów, z jakimi zmierzy się Warsh, pozostaje wysoki poziom inflacji.
Trump od początku swojej prezydentury zapowiadał spadek cen, jednak dane pokazują tendencję odwrotną. Wpływ na to mają m.in. utrzymujące się skutki ceł importowych, wzrost cen ropy w czasie wojny USA i Izraela z Iranem oraz silne inwestycje i wysokie wydatki konsumpcyjne.
Inflacja ponownie przekracza cel Fed wynoszący 2 proc., a coraz więcej gubernatorów wyraża zaniepokojenie narastającą presją cenową. Lata urzędowania Powella przyniosły średnio wyższą inflację niż okresy jego poprzedników, a niedawne oznaki dezinflacji odwróciły się po podwójnym szoku - wzroście ceł i kosztów energii.
Ryzyko wzrostu bezrobocia
Drugim filarem mandatu Fed jest wspieranie wysokiego zatrudnienia. Często jednak ten cel pozostaje w sprzeczności z walką z inflacją.
Rosnące ceny wymagają zaostrzenia polityki pieniężnej, co może ograniczyć wzrost gospodarczy i zatrudnienie. Z kolei wysoka stopa bezrobocia skłania zwykle do obniżek stóp, co grozi przegrzaniem gospodarki. Fed stara się dziś ocenić, czy obecna sytuacja stanowi taki właśnie moment napięcia między celami polityki.
Bezrobocie wciąż utrzymuje się na stabilnym, historycznie niskim poziomie 4,3 procent. Zwolennicy obniżek stóp twierdzą jednak, że rynek pracy jest słabszy, niż sugerują oficjalne dane i istnieje ryzyko jego pogorszenia. Z kolei coraz więcej decydentów Fed obawia się utrzymywania presji inflacyjnej.
Bilans Rezerwy Federalnej
Bilans Fed to unikalna konstrukcja obejmująca m.in. rezerwy złota oraz wszystkie fizyczne dolary w obiegu i w bankach komercyjnych. Większość z obecnych 6,7 biliona dolarów aktywów i odpowiadających im zobowiązań stanowią amerykańskie obligacje skarbowe i papiery hipoteczne.
Tak duże zasoby oznaczają w praktyce ogromną ilość gotówki wpompowanej przez Fed w gospodarkę w zamian za papiery wartościowe. Zostały zgromadzone w celu wsparcia gospodarki w czasie kryzysów, takich jak pandemia COVID-19, i są dziś kluczowym narzędziem zarządzania krótkoterminowymi stopami procentowymi.
Oczekuje się, że Warsh podejmie debatę nad stopniowym zmniejszaniem bilansu, jednak proces ten może być długotrwały i delikatny. Nowy prezes już wcześniej zapowiadał chęć przeprowadzenia szerokiej "zmiany reżimu" w polityce Fed.
Sukces tych działań będzie zależeć m.in. od reakcji Departamentu Skarbu USA, odpowiedzialnego za emisję długu oraz inwestorów zagranicznych. Długoterminowe stopy procentowe amerykańskich obligacji już rosną, a redukcja bilansu może dodatkowo zwiększyć tę presję.
Co ze stopami procentowymi?
Fed utrzymuje stopy procentowe bez zmian od grudnia, uznając obecny poziom 3,5-3,75 proc. za odpowiedni. Jest to poziom umiarkowanie restrykcyjny - ograniczający inflację i popyt, lecz niezagrażający gwałtownemu wzrostowi bezrobocia.
W razie potrzeby stopy mogą zostać szybko obniżone, by wesprzeć rynek pracy. Część współpracowników Warsha uważa jednak, że inflacja ponownie przyspiesza, i sugeruje, by w komunikatach Fed pojawił się sygnał o możliwych podwyżkach.
Taki krok byłby pierwszym poważnym testem dla nowego prezesa i oznaczałby jastrzębi zwrot w polityce, wbrew oczekiwaniom prezydenta Trumpa liczącego na niższe stopy.