Urodziła synka w samolocie. Została deportowana i musi zapłacić 33 tys. dol.

Ze świata

shutterstockKobieta musi pokryć straty przewoźnika

Kobieta, która urodziła synka w czasie lotu z Tajpej do Los Angeles samolotem tajwańskich linii China Airlines (CAL), będzie musiała zrekompensować straty poniesione przez przewoźnika w związku z porodem. Swoje szkody linie wyceniły na ponad 33 tys. dolarów.

Jak poinformowały we wtorek tajwańskie media, minister transportu i łączności Czen Cian-ju ogłosił w parlamencie, że linie zamierzają ubiegać się o odszkodowanie na drodze sądowej. Resort jest największym udziałowcem CAL.

33 tys. dolarów straty

Wbrew obecnym przepisom kobieta nie zgłosiła, że jest w 36. tygodniu ciąży, a nieoczekiwana akcja porodowa zmusiła załogę samolotu do zmiany trasy. Maszyna lądowała w Anchorage, na Alasce, gdzie matce i dziecku zapewniono opiekę medyczną. Koszty zmiany trasy oszacowano na ponad 33 tys. dolarów. Kobieta najprawdopodobniej leciała do Stanów Zjednoczonych, aby tam urodzić, co automatycznie dałoby dziecku amerykańskie obywatelstwo. Została przez amerykańskie władze deportowana i wróciła na Tajwan. Dzieckiem zajmuje się przyjaciel rodziny w USA.

Autor: tol / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: shutterstock