"Umowa handlowa z USA nie stanowi zagrożenia, polskie firmy są na nią gotowe"

Ze świata

steve gibson/CC BY 2.0/wikimedia.orgegocjacje w sprawie transatlantyckiego partnerstwa inwestycyjno-handlowego trwają od 2013 roku

TTIP nie stanowi zagrożenia dla gospodarki UE, a polskie firmy są konkurencyjne i do umowy przygotowane - mówiła w piątek w Warszawie unijna komisarz ds. handlu Cecilia Malmstroem. Podkreśliła, że handel stanowi jedną z dróg wzrostu gospodarczego, dlatego UE zawiera nowe umowy.

Komisarz odpowiadała na pytania dotyczące negocjowanego między UE a USA porozumienia o transatlantyckim partnerstwie handlowo-inwestycyjnym (TTIP). Jej słuchaczy niepokoiły m.in. przebieg i tajność negocjacji z Amerykanami, zagrożenia związane z wejściem amerykańskich towarów na rynek unijny, czy to, które kraje zyskają na porozumieniu najbardziej. Spotkanie w ramach zorganizowanego przez biuro KE w Warszawie Dialogu Obywatelskiego odbyło się w gmachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

Duże ambicje

Szwedka wyraziła nadzieję na zakończenie negocjacji ws. TTIP do końca kadencji prezydenta USA Baracka Obamy. - Mam takie ambicje - powiedziała. Nie wykluczyła, że sama umowa może być gotowa jeszcze przed końcem 2016 roku. Potem czeka ją jeszcze proces ratyfikacji. Przedstawicielka KE podkreśliła też, że w UE 30 mln miejsc pracy, w tym około 2 mln w Polsce, pochodzi z handlu międzynarodowego. Porozumienie między Europą a Ameryką pozwoli więc - jak tłumaczyła - poprzez liberalizację wymiany handlowej przyczynić się do wzrostu zatrudnienia. Wspomniała jednak, że korzyści z TTIP nie będą jednakowe we wszystkich krajach członkowskich. Najbardziej skorzystają te, które już dziś dużo eksportują do USA lub uczestniczą w łańcuchu dostaw. - Polskie firmy uważam za bardzo konkurencyjne - zauważyła. Przypomniała, że podobne obawy wyrażały przed wejściem Polski do UE.

Partnerstwo strategiczne

Komisarz podkreśliła jednak, że w TTIP chodzi również o strategiczne partnerstwo między UE a USA. - W świecie, w którym dziś żyjemy, dostrzegamy, że wartości, na których opiera się Unia Europejska i które podzielamy ze Stanami Zjednoczonymi: demokracja, rządy prawa, prawa człowieka, otwartość rynków, wysokie standardy ochrony obywateli, są kwestionowane. Wiele krajów nie podziela tych wartości. Dlatego TTIP stwarza szansę na potwierdzenie ich i upewnienie się, że rozpowszechnimy je, będziemy ich bronić - mówiła. Podkreślała, że negocjacje dotyczące TTIP są wyjątkowo transparentne w porównaniu z innymi umowami handlowymi z przeszłości. - Ale oczywiście nie ma mowy o twardych negocjacjach z kamerami dookoła. (...) Trzeba to robić w sposób, który pozwala na testowanie różnych argumentów, bez ujawniania ich opinii publicznej - powiedziała. Wyjaśniała, że po każdej rundzie negocjacyjnej KE stara się przedstawić bardzo szczegółowe sprawozdanie, dostępne również w internecie. Natomiast detalami Komisja dzieli się z państwami członkowskimi, grupą europarlamentarzystów, ekspertami małego i dużego biznesu, związków zawodowych, organizacji konsumenckich, organizacji środowiskowych.

Spory handlowe

Malmstroem mówiła także o zaproponowanych przez Komisję Europejską zmianach w arbitrażu międzynarodowym. Przewidują one m.in. powołanie stałego sądu ds. sporów w handlu międzynarodowym, a także wprowadzenie mechanizmu apelacji. Jak zastrzegła, propozycje KE nie były jeszcze konsultowane ze stroną amerykańską. - Nie znamy ich oficjalnego stanowiska - zauważyła. Wyjaśniła, że te zmiany to ukłon w stronę zgłaszanych przez europejskie organizacje pozarządowe zastrzeżeń w sprawie mechanizmu rozwiązywania sporów (ISDS). ISDS w procesach arbitrażowych stawia bowiem firmy na równi z państwami, ale w razie przegranej nie daje rządom możliwości odwołania się od wyroku. Organizacje pozarządowe krytycznie odnoszą się do negocjowanych przez UE i USA umów handlowych. Podkreślają, że porozumienia dwustronne zawierane poza Światową Organizacją Handlu izolują państwa rozwijające się i nie dają im szans na włączenie do globalnej gospodarki. Malmstroem mówiła, że impas w rozmowach na forum WTO każe szukać nowych rozwiązań, a umowy bilateralne mogą nadać nową dynamikę handlowi międzynarodowemu i wypracować nowe standardy. - WTO ostatnio nie działało zbyt dobrze, stąd ta eksplozja porozumień bilateralnych. Sami negocjujemy około 20 umów - powiedziała unijna komisarz ds. handlu. Negocjacje w sprawie transatlantyckiego partnerstwa inwestycyjno-handlowego trwają od 2013 roku. Celem porozumienia jest powołanie obszaru wolnego handlu obejmującego swym zasięgiem obszar USA i Unii Europejskiej. Zniesionych ma być większość ceł, zrównane mają być normy produkcji i bezpieczeństwa. UE zawarła już umowy o wolnym handlu z Koreą Południową i Kanadą. Negocjuje też około 20 porozumień z innymi krajami, m.in. z Japonią i Wietnamem.

Autor: mn / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: steve gibson/CC BY 2.0/wikimedia.org