Selfiestick, opaski fitness i deskolotka. Tych rzeczy nie kupuj w tym roku

Ze świata

ShutterstockZ zakupem tych rzeczy na razie się wstrzymaj - radzi Market Watch

Zanim kupisz te rzeczy zastanów się dwa razy - radzi amerykański serwis Market Watch.

1. Deskolotki Moda ta deskolotki wybuchła w 2015 roku. Niestety, wybuchały też same lewitujące deski. Dlatego mądrzejszym posunięciem będzie poczekanie na moment, w którym producenci udowodnią, że są to bezpieczne urządzenia.

Skąd ten problem? Deskolotki zawierają baterie litowo-jonowe, które są bardzo podatne na przegrzanie. Szczególnie w tych tańszych wersjach. W ub. roku w galerii handlowej w amerykańskim mieście Auburn deska nagle stanęła w płomieniach. Podobne sytuacje odnotowano w kilku innych miastach w Stanach Zjednoczonych. Z kolei w Londynie nastolatek na deskolotce wpadł pod pędzący autobus i zginął.

2. Apple Watch

Apple Watch miał stać się przebojem na miarę iPhone'a czy iPada, ale na razie jest do tego bardzo daleko. Analitycy szacują, że w grudniu koncern z Cupertino sprzedał nawet 6 mln swoich inteligentnych zegarków, czyli niemal tyle samo ile w ciągu sześciu miesięcy od premiery urządzenia w kwietniu. Dla porównania, w samym czwartym kwartale, sprzedaż iPhone'ów wyniosła 48 mln egzemplarzy.

Wielu Amerykanów, do sprawdzania czasu woli używać starych zegarków lub smartfonów. Dlaczego? Po pierwsze ze względu na cenę. Apple Watch dostępny jest w trzech wersjach: Apple Watch Sports, Apple Watch i złoty Apple Watch Edition. Ich ceny zaczynają się kolejno od: 249 dolarów do 10 tys. dolarów.

To znacznie drożej od urządzeń, które oferują konkurenci. Pebble Smartwatch, który jest kompatybilny z iOSem i Androidem i również monitoruje przebytą odległość i tętno, kosztuje na Amazonie 99,99 dolarów. To właśnie ten zegarek został uznany przez Tom's Guide - popularny serwis o nowinkach technologicznych - najlepszym smartwatchem na rynku.

Po drugie, Apple Watch robi to co i'Phone: informuje o czasie, wysyła e-maile i SMSy, dzwoni i wykorzystuje system płatności Apple Pay.

3. Okulary do wirtualnej rzeczywistości

Koncepcja jest przekonująca - wystarczą specjalne gogle i można zanurzyć się w fascynującym świecie 3D. Eksperci radzą jednak, abyśmy z zakupem urządzenia, który przenosi nas do wirtualnej rzeczywistości, wstrzymali się jeszcze przez co najmniej rok.

Wiele modeli jest wciąż stosunkowo drogich. Wprawdzie Samsung Gear VR można kupić za 99 dolarów, ale żeby bawić się w wirtualnym świecie potrzeba jeszcze nowego smartfona z koreańskiej stajni (Galaxy Note5, Galaxy S6 czy Galaxy S6 Edge).

Inne gogle wysokiej jakości to koszt ponad 200 dolarów. Trzeba też pamiętać, że najlepiej działają one tylko z pewnymi rodzajami komputerów. Aby korzystać z Oculus Rift użytkownik powinien mieć komputer, który ma co najmniej 8GB pamięci RAM, procesor Intel i5 lub mocniejszy, i który działa na systemie Windows 7 lub nowszym. Te wymagania podnoszą koszty naszej zabawy to ponad tysiąca dolarów.

Eksperci wskazują jednak, że wraz ze wzrostem konkurencji ceny gogli zaczną powoli spadać. Ponadto przewidują, że technologia VR będzie wciąż się poprawiać. Dlatego warto jeszcze trochę na nią poczekać.

4. Kijki do selfie

Każdy, kto w ubiegłym roku był na wakacjach, ślubie, czy nawet na spacerze, z pewnością zetknął się z kijkem do robienia selfie - narzędziem używanym przez ludzi zdeterminowanych, aby zrobić sobie zdjęcie, ale jednocześnie nie chcących fatygować innych, aby to zrobili.

Jednak tzw. selfiesticki, używane nieprawidłowo, mogą być bardzo niebezpieczne. W ub. roku, podczas robienia selfies, zginęło dziesiątki turystów.

Oczywiście kijki do selfie, których ceny wahają się od 8 do 25 dolarów, pomagają uniknąć niezręcznych rozmów z nieznajomymi w sytuacji, gdy chcemy zrobić sobie zdjęcie przed jakimś zabytkiem lub grupowe zdjęcie z przyjaciółmi. Ale trzeba też pamiętać, że w wielu miejscach są niedozwolone: w parkach rozrywki, imprezach sportowych, festiwalach muzycznych oraz np. w Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie i w Zakazanym Mieście w Pekinie.

5. Opaski fitness

Oczekuje się, że do końca roku opaski fitness - urządzenia, które monitorują aktywność sportową - będzie posiadać 32 mln ludzi.

Firma NPD, która zajmuje się monitorowaniem rynku podała, że 40 proc. posiadaczy takich opasek rezygnuje z nich w ciągu sześciu miesięcy od zakupu. Ponadto, większość danych, które dostarcza opaska, można pozyskać z wielu smartfonów.

Przykładem może być aplikacja Apple Health, która współpracuje z systemem iOS 8 lub nowszym. Mierzy spalone kalorie, tętno, ilość kroków i schodów, które pokonujemy.

6. iPad Pro

Apple zadebiutował w 2015 roku z iPadem Pro - lekkim tabletem o przekątnej ekranu 12,9 cali. I chociaż niektórzy eksperci wpadli w zachwyt nad urządzeniem, inni radzą, aby poczekać na zakup tego gadżetu jeszcze przez rok.

Wskazują, że jest to produkt pierwszej generacji, a takie często zawierają usterki i oprogramowanie, które nie zostało dopracowane. Apple potwierdził zresztą, że iPad Pro czasem przestaje odpowiadać i ekran robi się czarny. Koncern zaleca, aby w takich przypadkach aktualizować system iOS do wersji 9.2.

Przyszłe wersje iPada Pro mogą również mieć znaczące ulepszenia. Gdy iPhone debiutował w 2007 roku nie miał 3G, a iPad aparatu.

Trzeba też zwrócić uwagę na cenę iPada Pro, która zaczyna się od 800 dolarów.

Autor: tol/gry / Źródło: Market Watch

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock