Nie włączył trybu samolotowego podczas rejsu. Zapłaci słony rachunek

Ze świata

Koniec roamingu. Gdzie nadal słono zapłacimy za rozmowę?TVN24 BiS
wideo 2/2

Jeden z pasażerów irlandzkiej linii lotniczej Aer Lingus podróż do USA zapamięta na długo. Wszystko dlatego, że nie włączył trybu samolotowego w trakcie rejsu. Otrzymał za to ogromny rachunek od operatora komórkowego.

Pasażerowie, którzy odbywają loty na trasach transatlantyckich i ignorują prośby o wyłączenie telefonów lub włączenie trybu samolotowego, mogą się spodziewać, że do ich rachunku zostaną doliczone wysokie opłaty roamingowe. I to nawet w sytuacji, gdy aktywnie nie korzystają ze swoich urządzeń.

Opłata za brak trybu samolotowego

Przekonał się o tym jeden z pasażerów, który skontaktował się z irlandzkim dziennikiem "The Irish Times". Jak powiedział, w trakcie lotu do Stanów Zjednoczonych nieumyślnie zostawił włączony telefon.

Kilka tygodni później otrzymał rachunek na prawie 300 dolarów (równowartość około 1,1 tys. zł) od swojego operatora komórkowego - AT&T.

Firma w swoim stanowisku przesłanym dziennikarzom wyjaśniła, że opłaty zostały naliczone ponieważ telefon korzystał z roamingu danych za pośrednictwem anten zainstalowanych w samolocie. Komórka połączyła się z nimi automatycznie. Pobieranie mogło to się odbywać nawet bez wiedzy właściciela, ponieważ wiele aplikacji ściąga dane nawet, gdy z nich nie korzystamy.

Możliwe naliczenie opłat potwierdził także Aer Lingus. Jak wyjaśnili przedstawiciele irlandzkiego przewoźnika, linia nie zarabia z tego tytułu żadnych pieniędzy. Wskazali również, że nie mogą ponosić odpowiedzialności za działania pasażerów ignorujących jasne instrukcje.

"Ze względów bezpieczeństwa, przed każdym lotem personel pokładowy Aer Lingus radzi, by przełączyć swoje telefony na tryb samolotowy" - wskazała rzeczniczka, cytowana przez "The Irish Times". Jednocześnie dodała, że do dyspozycji pasażerów w trakcie lotów transatlantyckich jest możliwość skorzystania z wi-fi.

Po co to robimy?

Linie lotnicze proszą pasażerów, aby przed startem włączali w telefonach tryb samolotowy (lub w ogóle je wyłączali) ze względów bezpieczeństwa. W przeszłości istniały bowiem obawy, że komórki mogą zakłócać działanie systemów elektronicznych na pokładzie samolotu i doprowadzić do katastrofy. "The Independent" wskazuje, że nie ma naukowych dowodów na to, by oddziaływanie włączonego telefonu mogło być aż tak znaczne. Gazeta dodaje jednak, że sygnał emitowany przez komórki może krótkotrwale zakłócać komunikację radiową pilotów.

Autor: mb / Źródło: The Irish Times, Independent

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock