Bruksela ostro o decyzji Waszyngtonu. "Rosja nie powinna czerpać korzyści"

Scott Bessent (z prawej) i Donald Trump
Sekretarz stanu Scott Bessent: USA mogą znieść kolejne sankcje na rosyjską ropę
Źródło zdj. gł.: AL DRAGO / POOL/PAP/EPA
Komisja Europejska skrytykowała decyzję Stanów Zjednoczonych o kolejnym zawieszeniu sankcji na rosyjską ropę. Administracja Donalda Trumpa tłumaczy krok chęcią stabilizacji cen w obliczu wojny z Iranem. Jednak Bruksela alarmuje, że Moskwa zarabia na tym konflikcie dodatkowe 150 milionów dolarów dziennie, co wzmacnia rosyjski budżet w wojnie z Ukrainą.

- Rosja nie powinna czerpać korzyści z wojny z Iranem, co wielokrotnie już mówiliśmy - tak rzecznik Komisji Europejskiej Ricardo Cardoso skomentował w poniedziałek decyzję USA o wydaniu nowej licencji, która zamraża na kolejny miesiąc sankcje na sprzedaż rosyjskiej ropy naftowej załadowanej na tankowce.

Mimo obietnic, USA znosi sankcje

Licencja zwalniająca po raz drugi Rosję z sankcji została wydana przez amerykański resort finansów w piątek. Doszło do tego wbrew wcześniejszej zapowiedzi szefa tego ministerstwa Scotta Bessenta, że Stany Zjednoczone nie przedłużą Moskwie tego zwolnienia.

Decyzja została opublikowana w dniu, w którym odnotowano spadki cen ropy na globalnych rynkach w związku z ogłoszeniem przez Iran otwarcia cieśniny Ormuz (jak się potem okazało, chwilowego). Bessent uzasadniał udzielenie pierwszej licencji, która wygasła 11 kwietnia, dążeniem do obniżenia cen ropy. Jego resort w żaden sposób nie odniósł się do wydania nowego zwolnienia.

Mowa o limicie ceny, jaki grupa państw G7, w tym Stany Zjednoczone i Unia Europejska, wprowadziły wobec rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską. Takie obostrzenie miało na celu zmniejszenie dochodów rządu w Moskwie ze sprzedaży ropy i tym samym utrudnienie mu finansowania wojny w Ukrainie. Jednocześnie nie uderzyło w światowe przepływy surowca.

Nowa licencja wydana przez USA zawiesza maksymalną cenę za baryłkę rosyjskiej ropy, która została załadowana na tankowce przed 17 kwietnia. Umożliwia więc sprzedaż surowca po cenach rynkowych bez kar wynikających z sankcji USA.

KE zwraca się do USA

- Rozumiemy, że wyjątek, który Stany Zjednoczone ponownie przyznały, jest ograniczony czasowo i dotyczy statków, które już znajdują się na morzu - powiedział w poniedziałek rzecznik KE, komentując decyzję amerykańskiego resortu finansów.

- Jesteśmy przekonani, że pułap ceny na ropę naftową i sankcje wobec Rosji pozostają uzasadnione i aktualne, również w obecnej sytuacji zmienności na rynkach ropy naftowej - zaznaczył.

- Pułap cen ropy naftowej skutecznie ograniczył rosyjskie dochody z eksportu ropy, jednocześnie utrzymując stabilność rynków ropy naftowej - podkreślił Cardoso.

Jak podawała wcześniej KE, od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie, który Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły 28 lutego br. atakiem na Iran, Rosja zarabia średnio 150 mln dolarów dziennie na dodatkowych przychodach ze sprzedaży ropy. Czyni ją to prawdopodobnie największym beneficjentem wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi.

Propozycja Komisji Europejskiej

KE zaproponowała, by w ramach 20. pakietu sankcji Unia Europejska wprowadziła całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską. Taki środek zastąpi stosowany obecnie pułap cenowy, uniemożliwiając podmiotom w UE świadczenie jakichkolwiek usług związanych z przewożeniem tego surowca z Rosji.

Do prac nad 20. pakietem wobec Rosji ministrowie spraw zagranicznych państw UE wrócą we wtorek na posiedzeniu w Luksemburgu. Do tej pory blokowały go Węgry. Pod znakiem zapytania stało też to, czy UE wprowadzi taki zakaz sama, bez partnerów z grupy G7, w tym Stanów Zjednoczonych.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Zobacz także: