Wacław Radziwinowicz, wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Rosji, został zapytany na antenie TVN24 BiS, jak Rosja traktuje prawa swoich obywateli. - Rosjanie na takie pytanie odpowiedzieliby najpewniej, że nasze państwo robi wszystko dla człowieka. A my nazwisko tego człowieka znamy - odpowiedział.
- Ale to, że to się tak mówi z przekąsem wcale nie jest przypadkiem, ponieważ mamy teraz przed oczami po prostu atak na prawa obywatelskie - powiedział dalej.
"Mogą każdego człowieka przypisać do tej kategorii"
Jak dodał gość TVN24 BiS, atak ten jest w "stylu stalinowskim". - Była taka kategoria prawna, którą Stalin wymyślił - to jest "wróg ludu". Kto był określony jako "wróg ludu" na jakiejś podstawie, czy zupełnie bezpodstawnie, tracił wszelkie prawa. Również prawa do życia - zauważył Radziwinowicz.
Jak wyjaśnił dalej, "dzisiaj w putinowskiej Rosji mamy coś, co się nazywa agent zagraniczny, czy agent zagranicy". - Arbitralnie zupełnie władze - konkretnie Ministerstwa Sprawiedliwości - mogą każdego człowieka przypisać do tej kategorii i on w zasadzie traci prawa obywatelskie, bo nie może dysponować swoim majątkiem, nie może praktycznie pracować i jest pozbawiony źródeł utrzymania i innych praw obywatelskich. Tylko dlatego, że ktoś arbitralnie uznał go za takiego właśnie człowieka - powiedział Radziwinowicz.
- To oczywiście nie dotyczy wszystkich Rosjan. Tu chodzi o tych, którzy jakkolwiek podpadli, na przykład nazwali wojnę wojną, albo wypowiedzieli się, że chcą pokoju. I to już wystarcza, żeby człowieka zdyskwalifikować. Na razie nie eliminować, na razie - przynajmniej - nie kaźnić, ale pozbawić praktycznie prawa do funkcjonowania w Rosji. Dlatego bardzo wielu ludzi, którzy mają ten status, starało się i uciekło z kraju - zaznaczył, dodając, że tych ograniczeń jest coraz więcej.
Jednak wyraźnie podkreślił, że "większość ludzi tego na własnej skórze nie odczuwa". - Ale zagrożony jest każdy. Służby zaglądają do korespondencji, do prywatnej poczty - powiedział. - Jeżeli trafią na coś podejrzanego, no to już jest powód do tego, żeby człowieka dyskryminować i ograniczać - zaznaczył.
Korupcja? "Bez niej ten kraj by nie działał"
Radziwinowicz zapytany dalej, czy Rosja jest krajem skorumpowanym, odpowiedział, iż "fachowcy mówią, że korupcja w Rosji jest jedynym działającym mechanizmem społecznym". Dodał, że "bez niej ten kraj by nie działał". - I nic dziwnego, że w rankingach Amnesty International Rosja ląduje bardzo, bardzo nisko wśród krajów, które walczą z korupcją skutecznie. Jest gdzieś na poziomie mniej więcej Zimbabwe - wyjaśnił, dodając, że ten poziom się nie zmienia.
- I też nic dziwnego, bo z kolei mamy bardzo wiele takich posunięć władzy, które ograniczają walkę z korupcją. Wystarczy przypomnieć tragiczną historię Aleksieja Nawalnego, który był znany i rzeczywiście bardzo skuteczny jako człowiek zwalczający korupcję - przypomniał, dodając, że Nawalny został skazany i zamordowany.
Podkreślił także, że niedawno w Rosji wprowadzono zasadę, która wręcz zabrania publikowania oświadczeń majątkowych funkcjonariuszy państwowych. - To pozwala im ukrywać dochody, pozwala im ukrywać również swoje wydatki - stwierdził gość TVN24 BiS. Dodał, że Rosja robi wiele dla tych, którzy rządzą. Chroni ich przed zarzutami i pozwala im bogacić się kosztem społeczeństwa.
"To się słyszy z telewizora. Również z wypowiedzi bardzo wielu polityków"
Gość TVN24 BiS zapytany o stosunek Rosjan do Polaków wyjaśnił, że on osobiście mieszkając przez wiele lat w tym kraju nie miał na co dzień do czynienia z wrogością ze strony zwyczajnych ludzi. - Praktycznie nie spotkałem się z jakimiś wrogimi wyskokami, uwagami ze strony zwyczajnych ludzi, których tam spotykałem. Nie zdarzało mi się to - wyjaśnił.
- To jest jedna strona. Ale druga strona jest taka, że oficjalnie - w oficjalnej narracji Rosji - Polacy, Polska to jest lider wszelkiej rusofobii, nienawiści, zawiści wobec Rosji, wrogości i tak dalej. I to rzeczywiście trwa. To się słyszy z telewizora. Również z wypowiedzi bardzo wielu polityków - powiedział.
Zaznaczył, że "dzisiaj mamy oskarżenia ze strony FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej - red.) o to, że to Polacy pomogli zorganizować zamach na pierwszego zastępcę szefa GRU (generała porucznika Władimira Aleksiejewa - red.)". - I to jest akurat dosyć wygodne dla Kremla oskarżenie. Bo ten wróg, tradycyjny wróg, jest również naszym wrogiem na wojnie - skomentował.
Dodał jednak, że w dobie takich działań władzy Rosji, czy też cyberataków na Polskę, z którymi mamy do czynienia, nie wolno nam zapominać o tych zwyczajnych ludziach, którzy żyją w Rosji. - Jak głosi mądre polskie przysłowie, "dłużej klasztora niż przeora" i kiedyś ten właśnie przeor, którego widzimy na ekranie, odejdzie i trzeba będzie na czymś odbudowywać normalne relacje między sąsiadami. No bo tak wiecznie być nie może - powiedział.
Pełne sklepy w bogatej Moskwie
Radziwinowicz został także zapytany o często pokazywany w przestrzeni publicznej obraz prężnie działającej Rosji i normalnego życia mieszkańców tego kraju. - To ma wielką historię, bo takich, którzy jechali do Moskwy i nie zauważali represji stalinowskich, nie zauważali głodu i się strasznie historycznie skompromitowali, było wielu - odpowiedział, przytaczając takie nazwiska jak Bernard Shaw czy Romain Rolland.
- To jest bardzo długa lista ludzi, którzy odkrywali Rosję, tak właśnie prezentując jej cukierkowy, taki pocztówkowy wizerunek. Tego było bardzo wiele i zawsze to było oparte z jednej strony na sprytnych zabiegach władzy, która wynagradzała i otaczała, i czarowała i tak dalej, a z drugiej strony na kompletnej niewiedzy. No bo trudno, żeby sklepy nie były pełne w Moskwie, gdzie jest naprawdę bardzo wielu ludzi świetnie zarabiających. Zarabiających dzisiaj świetnie na wojnie. Bo te wielkie potoki pieniędzy, które ciągle płyną przez Rosję, one się koncentrują w Moskwie i tam jest popyt, więc jest również i podaż - powiedział.
- No, ale dobrze by było zajrzeć do jakichś małych miejscowości i dowiedzieć się, co to jest Aftoławka. Czyli jedyny sposób, gdzie można zrobić zakupy. To jest samochód, furgonetka, która przyjeżdża raz na jakiś czas i przywozi tylko podstawowe produkty, bo tam po prostu ludzi na nic innego nie stać - wyjaśnia.
Jak dodał, "to jest kraj o bardzo wielu obliczach". - Można widzieć tam luksusowe, piękne miasta, a jednocześnie - całkiem niedaleko od tejże Moskwy - zobaczyć ruiny i ludzi żyjących w biedzie po prostu - podsumował gość TVN24 BiS.
Opracowała Paulina Karpińska/ams
Źródło: TVN24 BiS
Źródło zdjęcia głównego: YuryKara / Shutterstock