Śledztwo w sprawie śmierci biznesmena. Wypadł z okna z dziewiątego piętra domu w Moskwie

Ze świata

Google EarthBiznesmen mieszkał przy ulicy Serafimowicza 2 w Moskwie (wideo bez dźwięku)

Belgijska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie śmierci biznesmena Bruna Charles'a De Coomana, który pod koniec sierpnia wypadł z okna domu w Moskwie - pisze w środę AFP. Śledczy chcą przesłuchać świadka zdarzenia - kierowcę belgijskiego przedsiębiorcy.

De Cooman był wiceprezesem Nowolipieckiego Kombinatu Metalurgicznego (NLMK), jednego z największych w Rosji producentów stali. Pod koniec sierpnia zwłoki mężczyzny znaleziono obok domu, w którym mieszkał, przy ulicy Serafimowicza 2 w rosyjskiej stolicy. Budynek postawiony był dla sowieckiej elity rządowej.

Rzecznik belgijskiej prokuratury federalnej Eric Van Der Sypt podkreślił, że szofer De Coomana jest Belgiem. - Wydaje nam się logiczne przesłuchanie kierowcy - dodał rzecznik, nie podając jednak konkretnej daty. Van Der Sypt wyjaśnił ponadto, że wszczęcie śledztwa przez prokuraturę to rutynowe działanie w przypadku "gwałtownej śmierci" obywatela Belgii za granicą. - Skontaktujemy się z rosyjskimi śledczymi (...) - dodał. Głównym akcjonariuszem NLMK jest biznesmen Władimir Lisin. Koncern zatrudnia w Europie prawie 2,5 tys. ludzi, w tym około tysiąca w Belgii.

Przyczyny śmieci

Według agencji TASS rosyjscy śledczy skłaniają się obecnie ku hipotezie, według której De Cooman popełnił samobójstwo.

Jak poinformowała rosyjska policja, na ciele zmarłego widoczne były ślady upadku z dużej wysokości, a w mieszkaniu biznesmena nie znaleziono żadnych śladów walki. Jednak - zauważa AFP - rodzina Belga nie wierzy w wersję o samobójstwie i domaga się przesłuchania przez belgijskich śledczych kierowcy biznesmena. Zdaniem bliskich De Coomana szofer jest najważniejszym świadkiem tragedii i może obalić hipotezę o samobójstwie. Brat nieżyjącego biznesmena Pierre De Cooman zwracał uwagę we flamandzkich mediach, że Bruno Charles niespodziewanie, w środku dnia chciał wrócić do domu i "powiedział kierowcy, by poczekał pięć minut" na dole. - Kilka chwil później wypadł z okna z dziewiątego piętra. Kierowca widział, jak Bruno spadał - podkreślił brat zmarłego wiceprezesa NLMK. Z kolei matka De Coomana Marie-Madeleine Meunier jest przekonana, że na jej syna w mieszkaniu czekało kilka osób. - Powalili go i wyrzucili przez okno - mówiła we flamandzkiej telewizji. - Chcę poznać prawdę, a to jest w rękach (prezydenta Rosji Władimira - red.) Putina - dodała.

Autor: mb//dap / Źródło: PAP