- To nie jest pozytywny rozwój sytuacji, ale oczywiście mamy jeszcze długą drogę do przebycia, jeśli chodzi o ocenę skutków tego pożaru - powiedział minister energii Chris Bowen w wywiadzie dla Channel Nine.
Władze państwowej straży pożarnej poinformowały, że pożar wybuchł w rafinerii Viva Energy o wydajności 120 tys. baryłek dziennie zarządzanej przez Viva Energy w środę wieczorem. Został natomiast "opanowany" w czwartek o godzinie 02:00 czasu GMT.
Nie zgłoszono żadnych obrażeń w pożarze rafinerii, położonej około godziny jazdy od Melbourne. Przyczyna pożaru i skala zniszczeń nie zostały na razie ustalone.
Trudny moment dla rynku paliwowego
Pożar wybuchł w niefortunnym momencie dla Australii, która w 80 proc. opiera się na imporcie paliw i ściga się z czasem, aby zastąpić dostawy zakłócone przez konflikt na Bliskim Wschodzie, który doprowadził do wzrostu cen energii na całym świecie.
Rafineria Viva Energy zaopatruje ponad połowę paliwa w drugim najludniejszym stanie Australii, Victorii, oraz jedną dziesiątą całkowitego zapotrzebowania kraju na paliwo.
Spółka poinformowała, że spodziewa się spadku produkcji benzyny i benzyny lotniczej, jednak popyt na paliwo zostanie pokryty poprzez import.
- Spodziewałbym się wzrostu cen w zależności od skali szkód. Po drugie, wzmacnia to wyzwania, przed którymi stoimy w zakresie suwerenności i odporności - powiedział John Coyne, analityk Australian Strategic Policy Institute.
Premier: zapewniliśmy dodatkowe 100 milionów litrów oleju napędowego
Do pożaru doszło w środę, gdy premier Anthony Albanese odwiedzał Kuala Lumpur, aby omówić kwestię zabezpieczenia dostaw paliwa ze swoim malezyjskim odpowiednikiem Anwarem Ibrahimem, po podobnych podróżach do Singapuru i Brunei.
- Malezja i Brunei, które produkują ropę naftową i produkty rafinowane, mogłyby zwiększyć produkcję, ale tylko do pewnego stopnia - powiedział Coyne.
W czwartek w serwisie X premier Australii Anthony Albanese poinformował, że jego kraj zapewnił "dodatkowe 100 milionów litrów oleju napędowego dla Australii".
Źródło: Reuters, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Reuters