Według ekspertów, w najbliższym czasie podrożeją liczne produkty codziennego użytku wykonane z plastiku. Powodem jest rosnące napięcie na Bliskim Wschodzie.
- Produkty takie jak jednorazowe sztućce, butelki z napojami czy worki na śmieci będą jednymi z pierwszych, które podrożeją w nadchodzących tygodniach - mówił Patrick Penfield, profesor praktyki łańcuchów dostaw na Uniwersytecie Syracuse, cytowany przez CNN.
Z kolei wyższe koszty opakowań mogą przełożyć się na wzrost cen żywności w ciągu dwóch–czterech miesięcy, gdy firmy zużyją obecne zapasy. W branżach kapitałochłonnych, takich jak motoryzacja, efekt ten pojawi się później, ale może utrzymać się nawet rok.
- To jedna z tych sytuacji, gdy stoisz w sklepie i kręcisz głową. Nie wiesz, czy płacisz więcej przez inflację, czynsze czy koszty energii - zauważył Joseph Foudy, profesor ekonomii w Szkole Biznesu Stern Uniwersytetu Nowojorskiego.
Czytaj też: Rynek wystrzelił po słowach Trumpa o przejęciu irańskiej ropy
Cieśnina Ormuz i efekt domina
Za wzrost cen plastiku odpowiadają drożejąca ropa i gaz ziemny. Konflikt w Iranie zwiększył ryzyko dla żeglugi w cieśninie Ormuz - wąskim przesmyku, przez który transportowana jest jedna piąta światowych dostaw ropy i skroplonego gazu.
Od początku wojny cena ropy jest w trendzie wzrostowym. W poniedziałek osiągnęła poziom 116 dolarów za baryłkę.
Jak podaje Center for International Environmental Law, ponad 99 procent światowej produkcji plastiku pochodzi z paliw kopalnych. W praktyce oznacza to, że każda podwyżka cen energii natychmiast przekłada się na wzrost kosztów produkcji podstawowych surowców, takich jak polietylen (PE) czy polipropylen (PP).
Bliski Wschód kluczowym dostawcą
Bliski Wschód odpowiada dziś za około jedną czwartą światowego eksportu polietylenu i polipropylenu. - Aż 84 procent regionalnych mocy produkcyjnych PE uzależnionych jest od transportu przez cieśninę Ormuz - podkreślił Harrison Jacoby z Independent Commodity Intelligence Services.
Według danych serwisu Plastics Exchange, ceny żywic plastikowych wzrosły już dwucyfrowo w większości kategorii w ciągu zaledwie miesiąca.
- W ciągu 25 lat pracy w branży tworzyw sztucznych nie widziałem tak gwałtownego miesięcznego wzrostu cen PE - przyznał Michael Greenberg, dyrektor generalny Plastics Exchange.
Mało alternatyw, dużo zależności
Plastik jest wszechobecny - od opakowań i budownictwa, przez motoryzację, po ochronę zdrowia. Przejście na alternatywy, takie jak papier czy szkło, jest kosztowne i wymaga przebudowy całych procesów produkcyjnych.
- W krótkiej perspektywie nie ma wielu substytutów dla plastiku - podkreślił Foudy. Jego zdaniem producenci raczej będą szukać oszczędności, stosując cieńsze lub tańsze tworzywa, niż inwestować w inne materiały.
Produkty wykonane głównie z plastiku, jak worki na śmieci, zdrożeją szybciej niż towary złożone, np. samochody, w których plastik stanowi tylko część komponentów.
- Nawet gdyby wojna zakończyła się jutro, minie jeszcze sporo czasu, zanim łańcuch dostaw plastiku się ustabilizuje - podsumował Michael Greenberg.