Kluczowe indeksy odnotowują wzrosty - Dow Jones Industrial Average rósł ok. godz. 10 w Nowym Jorku (16 w Polsce) o 0,7 proc., S&P 500 podobnie, a skupiający akcje spółek technologicznych Nasdaq Composite o 0,5 proc. Wśród sektorów notowanych na S&P 500 największe zwyżki odnotowują segmenty energii (2,3 proc.), materiałów (1,3 proc.) i opieki zdrowotnej (1 proc.).
"Nie muszę i nie chcę używać siły"
Nastroje inwestorów poprawiły się po środowym przemówieniu Donalda Trumpa w Davos. Amerykański prezydent ocenił, że Stany Zjednoczone ponoszą finansowe i militarne obciążenia związane z NATO. Słowa zostały wygłoszone w kontekście jego ostatnich zapowiedzi, że USA przejmą Grenlandię.
- Nigdy o nic nie prosiliśmy i nigdy nic nie otrzymaliśmy. Prawdopodobnie nic nie dostaniemy, chyba że zdecyduję się użyć nadmiernej siły i przemocy, co sprawiłoby, że szczerze mówiąc, bylibyśmy nie do powstrzymania. Ale nie zrobię tego. Dobrze? Teraz wszyscy mówią "O, dobrze". To prawdopodobnie najważniejsze stwierdzenie, jakie wygłosiłem, ponieważ ludzie myśleli, że użyję siły. Nie muszę używać siły. Nie chcę używać siły. Nie użyję siły - podkreślił.
W konsekwencji oprócz akcji zyskały również amerykańskie obligacje państwowe - rentowność najpopularniejszych 10-letnich spadła poniżej 4,3 proc. Wzrosty na Wall Street i tak są dość ograniczone, ponieważ inwestorzy obawiają się, jak potoczy się spór między USA a Europą o wysokość ceł.
Ponury wtorek na Wall Street
Umiarkowane wzrosty na nowojorskiej giełdzie są odbiciem po wtorku, kiedy dominowała wyprzedaż akcji. Niedźwiedzie sentymenty inwestorów podsyciły groźby Trumpa dotyczące nałożenia ceł na Grenlandię i sugestia użycia siły militarnej w celu przejęcia terytorium, które należy do Danii. Trzy kluczowe indeksy odnotowały najgorsze wyniki od 10 października, a największe straty odnotowały Nvidia i Tesla. Wartość ich akcji spadła w przypadku obu firm o 0,4 proc.
Autorka/Autor: skib/ams
Źródło: CNBC, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock