"Najgorzej opłacana" branża. Strajk obejmuje kolejne miasta

shutterstock_2005506413
Najbardziej oblegane turystycznie miejsca w Europie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: DiscoverOslo/Shutterstock
W Norwegii od ponad dwóch tygodni trwa strajk pracowników branży hotelarskiej, domagających się podwyżki wynagrodzeń i poprawy warunków pracy. Protest, który początkowo obejmował jedynie kilka największych miast, szybko przerodził się w akcję ogólnokrajową. Obecnie uczestniczy w nim ponad 3800 związkowców reprezentujących blisko 300 obiektów hotelowych i gastronomicznych.

Strajk rozpoczął się 19 kwietnia po fiasku mediacji między związkami Fellesforbundet i Parat a organizacją pracodawców NHO Reiseliv. Według Fellesforbundet od 3 maja w proteście uczestniczy 3858 jego członków w 286 obiektach.

Związkowcy domagają się przede wszystkim wzrostu wynagrodzeń i lepszego zabezpieczenia finansowego w przypadku choroby. Żądają też, by pracodawcy wypłacali świadczenia chorobowe, rodzicielskie i opiekuńcze, zanim środki te zostaną rozliczone przez państwowy system NAV (odpowiednik polskiego ZUS).

- Pracownicy hoteli, restauracji, kantyn i, (ogólnie - red.), branży turystycznej, należą do najgorzej opłacanych w Norwegii. Wielu z nich nie ma zabezpieczenia finansowego, jeśli zachoruje - ocenił w komunikacie prasowym szef Fellesforbundet Christian Justnes.

Według zrzeszenia pracodawców NHO pracodawcy nie mogą przejmować odpowiedzialności państwa. Magne Kristensen z kierownictwa NHO ocenił, że spełnienie żądań strajkujących byłoby szczególnie trudne dla małych i średnich firm, ponieważ oznaczałoby ryzyko strat i dodatkowe obowiązki administracyjne.

- Pracowaliśmy ciężko przez cały okres mediacji, żeby znaleźć rozwiązanie, ale niestety nie było to możliwe. Tym razem strony były od siebie zbyt daleko - przyznał Kristensen, cytowany w oficjalnym stanowisku NHO.

Strajk przybiera na sile

Początkowo strajk objął główne norweskie miasta: Bergen i Oslo. Po kilku dniach do protestu dołączyli pracownicy hoteli z głównych ośrodków turystycznych kraju: Tromsoe, Lofotów, Trondheim i Sandefjord. Od 3 maja strajk rozszerzył się na cały kraj. W sobotę, 9 maja, do protestu ma dołączyć ponad 300 strajkujących u ponad 130 pracodawców.

Konflikt przestał być już tylko problemem hoteli i restauracji. Od poniedziałku objął też kantyny, catering i zaplecze noclegowo-żywieniowe przy dużych zakładach przemysłowych oraz projektach infrastrukturalnych. W stoczni Aker Solutions na wyspie Stord, jednym z największych zakładów przemysłowych w Norwegii, pracuje prawie 10 tys. osób, w tym wielu Polaków.

Ryzyko wstrzymania produkcji

- Kolejne fazy strajku mogą wpłynąć na (działalność) stołówek i zakwaterowanie naszych pracowników, głównie na Stord. Próbujemy oszacować, jak to może w nas uderzyć - powiedział dziennikowi "VG" Odd Naustdal z Aker Solutions.

Jeśli strajk sparaliżuje kantyny, część produkcji może zostać wstrzymana. Przedstawiciel pracowników Finn Madssen Jr. ocenił w rozmowie z dziennikiem "VG", że w takim przypadku kilka tysięcy osób trzeba będzie odesłać do domu.

U progu otwarcia letniego sezonu turystycznego nie widać perspektyw na szybkie zakończenie sporu. Christian Justnes z Fellesforbundet zapewnił, że związek chce rozwiązać konflikt.

- Strona pracodawców musi być gotowa do podjęcia działań - ocenił związkowiec.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: PAP
Zobacz także: