Kolejne problemy Ryanaira. Poszło o bagaż podręczny

Ze świata

Odwołane loty Ryanair w Europie. Utrudnienia dla tysięcy pasażerówtvn24
wideo 2/4

Włoski organ nadzoru do spraw konkurencji wszczął dochodzenie w sprawie decyzji Ryanaira o obciążeniu pasażerów kosztami przewozu w kabinie bagażu podręcznego. Według urzędu, jest on "istotnym elementem transportu" i powinien być uwzględniony w cenie biletu.

W sierpniu Ryanair poinformował, że od 1 listopada pasażerowie będą mogli za darmo zabrać na pokład jedynie małą torbę lub plecak (mały bagaż podręczny) i to pod warunkiem, że zmieści się ona pod siedzeniem. Jego wymiary nie mogą przekraczać 40x20x25 cm. Ci, którzy chcą wnieść na pokład duży bagaż podręczny (55x40x20 cm), będą musieli wykupić usługę "Priority Boarding", której koszt wyniesie od 6 do 8 euro.

Zwrot pieniędzy albo sąd

Zmiana wywołała oburzenie klientów największego europejskiego przewoźnika. Na decyzję poskarżyło się m.in. włoskie stowarzyszenie konsumentów Codacons.

"Jeśli zostanie potwierdzona nieuczciwa praktyka handlowa dotycząca bagażu podręcznego, to Ryanair powinien zwrócić pieniądze wszystkim klientom, którzy ponieśli dodatkowe koszty" - poinformowało stowarzyszenie, obiecując jednocześnie wniesienie sprawy do sądu, jeżeli będzie to koniecznie.

Irlandzkie linie podkreślają, że nowa polityka bagażowa nie ma na celu zarabiania pieniędzy, tylko poprawę punktualności. Przewoźnik argumentuje, że wnoszenie na pokład dużych bagaży podręcznych powoduje coraz większe opóźnienia, bowiem potrzeba więcej czasu na zapakowanie walizek czy plecaków do bagażowych schowków.

Badania przeprowadzone przez amerykańską firmę IdeaWorks pokazują jednak, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy Ryanair zarobił 1,7 mld funtów na opłatach za dodatkowe usługi, takie jak bagaż rejestrowany czy wybór konkretnego miejsca w samolocie. Oznacza to, że prawie 1/3 przychodów lotniczego giganta pochodziła z opłat dodatkowych.

Kolejne problemy

Ryanair musi stawić czoła również innym problemom. Pracownicy pokładowi niskobudżetowych linii z pięciu europejskich krajów zapowiedzieli bowiem na 28 września "największy strajk w historii firmy", który będzie stanowił zagrożenie dla "setek lotów".

Piloci, personel naziemny i pokładowy domagają się poprawy warunków zatrudnienia, a także chcą, by ich umowy były oparte na prawie obowiązującym w ich kraju zamieszkania, a nie w Irlandii.

Autor: tol / Źródło: BBC

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock