KE nie spieszy się z egzekwowaniem dyrektywy usługowej. Traci na tym Polska

Ze świata

SchutterstockBruksela niechętnie wszczyna procedury prawne przeciwko państwom członkowskim uchylającym się od zobowiązań

KE opieszale egzekwowała od państw członkowskich zapisy dyrektywy usługowej, przez co firmy i konsumenci europejscy nadal nie mogą odpowiednio łatwo świadczyć usług ponad granicami i korzystać z nich - wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego.

- Komisja Europejska nie dba o interesy konsumentów i usługodawców europejskich tak dobrze, jak powinna - oświadczył w poniedziałek odpowiedzialny za przygotowanie raportu w tej sprawie Neven Mates z Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO).

Straty Polski

Główny zarzut, jaki został postawiony urzędnikom w Brukseli, to niechęć do wszczynania procedur prawnych przeciwko państwom członkowskim uchylającym się od zobowiązań, a także brak wiary w przepisy.

W założeniu dyrektywa usługowa miała wyeliminować przeszkody w świadczeniu usług pomiędzy państwami UE. Termin jej wdrożenia minął w 2009 r., jednak UE wciąż nie udaje się zliberalizować tego rynku. Tracą na tym zwłaszcza tzw. nowe państwa członkowskie, w tym Polska. Nasze firmy są bowiem tańsze niż te na zachodzie, ale ze względu na stawiane im bariery nie mogą korzystać w pełni z jednolitego rynku. Potencjał jest ogromny, sektor usług odpowiada bowiem za około 46 proc. unijnego PKB.

Z raportu po kontroli, która została przeprowadzona w Portugalii, Holandii, Francji, Wielkiej Brytanii, Austrii, Niemczech i na Słowacji, wynika, że KE pomagała państwom przy wdrażaniu przepisów dyrektywy, ale mimo tego większość krajów unijnych nie dokonała jej transpozycji do prawa krajowego.

Słaba podstawa prawna

"Dziś, kilka lat po terminie wdrożenia dyrektywy, który upłynął w 2009 r., bariery na wewnętrznym rynku usług objętych zakresem dyrektywy nadal się utrzymują, przy czym Komisja niechętnie wszczyna procedury prawne, częściowo ze względu na długość trwania postępowania, ale również ze względu na słabą podstawę prawną" - napisano w raporcie. Audytorzy wykazali, że zalecenia dla poszczególnych krajów przyniosły jedynie ograniczony skutek. Mimo tego KE rzadko korzystała z postępowań ws. łamania prawa UE. Do unijnego Trybunału Sprawiedliwości trafiła tylko jedna skarga. Kontrola wykazała, że średni czas postępowania w związku z niewdrożeniem przez państwa odpowiednich przepisów w tej sprawie trwał prawie 20 miesięcy. W jednym przypadku Komisja potrzebowała aż 16 miesięcy na wysłanie pisma do państwa członkowskiego po wykryciu problemu. Następne pół roku zajęło wszczęcie procedury EU Pilot, która jest przedsionkiem rozpoczęcia oficjalnego sporu mogącego się zakończyć w sądzie. W innym przypadku na samo wszczęcie Pilota Komisja potrzebowała 20 miesięcy.

Brak zdecydowania

W zaleceniach ETO wskazał, że KE powinna bardziej zdecydowanie egzekwować dyrektywę usługową, m.in. wszczynać procedurę Pilot zaraz po zgłoszeniu problemu, a także przekazywać do publicznej wiadomości jej wyniki.

"Ponadto, obok stosownych przepisów prawa, Komisja powinna opracować wytyczne dotyczące transpozycji i dopilnować, by kwestia tego, jakie dane są niezbędne do oceny oddziaływania nowych przepisów, została ustalona na początku procedury ustawodawczej" - podkreślono w omówieniu raportu.

Pełne wdrożenie przepisów dyrektywy usługowej miało wyeliminować przeszkody dyskryminujące przedsiębiorców czy spółki ze względu na położenie lub przynależność państwową. Opór niektórych państw członkowskich w tej sprawie jest tak duży, że Komisja nawet nie proponuje całościowego rozwiązania problemu, starając się wychodzić z inicjatywami, które mają rozwiązać problemy w konkretnym obszarze.

Autor: tol / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Schutterstock