"To może się przytrafić każdemu". I Kanadyjczyk i Anglik może stać się klimatycznym uchodźcą

Ze świata


Każdemu może się przytrafić konieczność zmiany miejsca zamieszkania w związku ze zmianami klimatu - uważa dr Benito Mueller z organizacji Oxford Climate Policy. Przestrzega, że zmiana klimatu może być nagła i nieodwracalna.

- W zasadzie (migracja ze względu na zmianę klimatu) może mieć miejsce w dowolnym kierunku, ponieważ np. z Kanady, jeśli Arktyka się roztopi, ludzie musieliby się przenieść do USA, a więc z jednego rozwiniętego kraju do drugiego - powiedział na marginesie szczytu klimatycznego w Paryżu Mueller. - Mówiąc ściśle nie ma takiego pojęcia jak klimatyczni uchodźcy, to eufemizm. Uchodźcy są ze stref konfliktu. Ale są ludzie, którzy są wysiedleni, np. małe kraje wyspiarskie muszą się przenieść. Tu nie chodzi tylko o biedne kraje. Ci ludzie nie są jak emigranci ekonomiczni, to może się przytrafić każdemu. Może dojść do erozji wybrzeża, gdy domy zapadają się do morza, jak w Norfolk w Anglii. Ci ludzie byliby uchodźcami klimatycznymi, jeśli chcemy ich tak nazywać. I to nie jest tak jak ludzie myślą, jak w przypadku emigrantów ekonomicznych, czyli że biedni ludzie przybywają do bogatych krajów, to bardziej skomplikowane - wyjaśnił.

Europa bezpieczną przystanią?

Ale - jak zauważył - biedni ludzie są generalnie bardziej narażeni na zmiany klimatyczne z kilku powodów. - Zwykle utrzymują się z rolnictwa, a rolnictwo jest znacznie bardziej narażone na zmiany klimatu niż np. bankowość - powiedział Mueller. - Dzieje się więc tak, że większość ludzi, którzy będą zmuszeni się przenieść ze względu na zmiany klimatu, będzie biedna, bo dużo bardziej zależą oni od pogody w tym, co robią, by się utrzymać - zauważył. Przyznał, że kierunkiem migracji będzie Europa, bo "większość biednych ludzi żyje w trzecim świecie, w rozwijających się krajach, więc jeśli wpłynie na nich zmiana klimatu to nie przeniosą się do innych narażonych regionów świata". Dodał, że niektórzy mówiąc o regionalnym konflikcie w Syrii, wskazują na ogromny problem tego regionu z zaopatrzeniem w wodę. - Czy to rozjątrzy cały konflikt, który już tam jest? Na Bliskim Wschodzie mamy konflikt już od 100 lat. Jeśli rzeka Jordan wyschnie to będzie straszne, to naprawdę rozjątrzy problem. Zmiana klimatu może mieć więc wpływ w tym względzie - podkreślił ekspert. Dlatego - jego zdaniem - kraje rozwinięte powinny starać się pomóc krajom rozwijającym w adaptacji do zmian klimatu, by ich mieszkańcy mogli tam nadal żyć. Wskazał też, że rozwój gospodarczy jest związany ze zmianami klimatu. - W Haiti za każdym razem, gdy przechodzi tajfun, PKB spada - wskazał.

Metan zaklęty w lodach Syberii

- Myślimy, że wszystko postępuje gładko, łagodnie do przodu, a problem ze zjawiskami pogodowymi, z klimatem jest taki, że wszystko może się zmienić nagle. Naukowcy mówią, że jest dużo metanu w zmarzlinie na Syberii, uwięzionego w ziemi. Jeśli Syberia się roztopi, cały ten metan zostanie na raz uwolniony i wtedy to koniec. To jest problem, że nie pojmujemy, iż są te punkty krytyczne w systemie, które są kompletnie nieodwracalne - podsumował. Jeśli światowe negocjacje w stolicy Francji zakończą się 11 grudnia sukcesem, zostanie zawarte najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. W obecnym tempie świat zmierza w kierunku wzrostu temperatury o 4 stopnie pod koniec XXI wieku, co według naukowców może mieć niebezpieczne skutki.

Szczyt klimatyczny w Paryżu. Walka o 2 stopnie Celsjusza TVN24 BiS

Autor: km / Źródło: PAP

Raporty: