Grecy proszą o dodatkowe pieniądze, a te trafią do kieszeni wierzycieli

Ze świata


53,5 mld euro, czyli środki, o które Grecja zwróciła się do kredytodawców, pójdą na spłatę długów; nowych pieniędzy dla tego kraju będzie w kolejnym pakiecie pomocowym bardzo niewiele - twierdzi dyrektor brukselskiego think tanku CEPS Daniel Gros. Podkreślił, że Ateny powinny dostać w ciągu najbliższych dni finansowanie pomostowe. - W innym przypadku kontrola przepływów kapitałowych wyrządzi ekonomii bardzo poważne szkody - wyjaśnił.

W czwartek wieczorem rząd Grecji zwrócił się do swych wierzycieli, reprezentowanych przez KE, EBC i MFW, o nowy pakiet pomocowy w wysokości 53,5 mld euro na trzy lata. Pieniądze mają pochodzić z Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS). W zamian Ateny zaproponowały m.in. podwyżkę podatku VAT, reformę emerytur i administracji publicznej.

"Niemcy nie mogą się sprzeciwić"

- To tak naprawdę nie będzie 53,5 mld euro nowych środków, tych - jeśli pakiet zostanie uzgodniony - będzie bardzo niewiele. To będą pieniądze pożyczane Grecji, żeby mogła spłacić swoich kredytodawców - powiedział w piątek dyrektor Centre for European Policy Studies (CEPS) w Brukseli. Jego zdaniem przysłane przez Greków kredytodawcom propozycje kolejnych reform w zamian za nowe kredyty są takie same jak te, które zostały odrzucone przez greckie społeczeństwo w niedzielnym referendum. - To dobra podstawa do porozumienia - przekonuje ekonomista. Jak dodał, grecka propozycja zawiera niemalże wszystkie działania, o które kredytodawcy zwracali się do Aten w czasie minionych kilku miesięcy, od kiedy władzę w Grecji objęła lewicowa Syriza z premierem Aleksisem Ciprasem na czele. - Dlaczego nie zgodzili się na to wcześniej? Zmieniła się sytuacja polityczna. Teraz (liderzy Syrizy - red.) mogą powiedzieć: "robimy to, ponieważ sądzimy, że jest to dobre, a nie dlatego, że nałożyli na nas taki obowiązek kredytodawcy" - wskazał Gros. Jego zdaniem takie rozwiązanie "to najmniejsze zło w tym momencie".

Ekonomista jest zdania, że w chwili obecnej państwa strefy euro nie zgodzą się na zmniejszanie greckiego zadłużenia w wartościach nominalnych, ale w przyszłości nie jest to wykluczone. Jak zaznaczył, samo przyznanie nowego pakietu pomocowego będzie niełatwe dla największego wierzyciela Aten, czyli Berlina. - Dla Niemców to bardzo trudna sytuacja, ale uważam, że jeśli reszta Europy się zgodzi (na nowy pakiet - red.), Niemcy nie mogą się sprzeciwić - zaznaczył.

Ocena propozycji

Jak podkreślił, najważniejszy problem Grecji nie polega na tym, ile kraj ten będzie płacił w 2030, czy 2050 roku swoim kredytodawcom, ale jak będzie mógł finansować gospodarkę w tym i przyszłym tygodniu. - Sądzę, że w najbliższych kilku dniach Grecy dostaną finansowanie pomostowe. Mam taką nadzieję, ponieważ w innym wypadku kontrola przepływów kapitałowych wyrządzi ekonomii bardzo poważne szkody - ocenił Gros. Według niego w ciągu kilku dni Ateny powinny dostać środki, by móc spłacić zadłużenie Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu oraz Europejskiemu Bankowi Centralnemu. W sobotę ministrowie finansów państw eurolandu mają ocenić, czy najnowsze greckie propozycje reform pozwalają podjąć negocjacje o trzecim programie pomocy dla tego kraju. Na niedzielę planowany jest szczyt państw strefy euro i całej UE w tej sprawie.

Grecki plan ostatniej szansyTVN24 BiS

Autor: mb / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: