- To bardzo dobrze wpływa na nasze rezerwacje - powiedział O'Leary podczas konferencji prasowej w Dublinie w środę. Dodał, że firma prowadziła w ostatnich dniach promocję "Big Idiot Seat Sale" (wielka wyprzedaż miejsc dla idiotów).
- Uwielbiamy te spory PR-owe, które zwiększają liczbę rezerwacji w Ryanair - stwierdził. Powiedział też, że linia zaoferuje Muskowi bezpłatny bilet.
O'Leary kontra Musk
Spór rozpoczął się po tym, jak 14 stycznia szef Ryanaira powiedział, że nie zainstaluje w samolotach linii lotniczej technologii satelitarnego Wi-Fi Starlink, produkowanej przez firmę SpaceX należącą do Muska, ze względu na obawy dotyczące oporu powietrza i związanego z tym wzrostu kosztów paliwa.
W poście opublikowanym tego samego dnia na X najbogatszy człowiek świata stwierdził, że O'Leary jest "źle poinformowany". "Wątpię, czy są w stanie dokładnie zmierzyć różnicę w zużyciu paliwa" - dodał. Musk nazwał również O'Leary'ego "kompletnym idiotą".
W piątek O'Leary, znany ze swojej bezpośredniości i umiejętności wykorzystywania rozgłosu, odpowiedział podczas wywiadu dla irlandzkiej stacji radiowej Newstalk.
- Nie zwracałbym żadnej uwagi na Elona Muska. To idiota - bardzo bogaty, ale nadal idiota. Elon Musk nie ma żadnej wiedzy na temat lotów i oporu powietrza - powiedział.
Założona przez Muska firma SpaceX zajmuje się produkcją rakiet i świadczeniem usług transportu kosmicznego.
CNN skontaktowało się z liniami lotniczymi Ryanair i SpaceX, ale nie otrzymało komentarza.
"To bardzo dobry system"
W środę O'Leary powiedział, że nie poczuł się urażony komentarzami Muska.
- Każdy, kto ma nastoletnie dzieci, wie, że w domu często nazywa się cię idiotą i dupkiem. Nie muszę wychodzić na zewnątrz, żeby ktoś mnie obrażał - stwierdził.
O'Leary podał również dalsze szczegóły dotyczące decyzji o nieoferowaniu łączności internetowej Starlink w samolotach Ryanair, co zaczęło robić coraz więcej innych linii lotniczych.
- To bardzo dobry system. Problem polega na tym, że zainstalowanie go na pokładzie samolotu wiąże się z kosztami - wyjaśnił.
O'Leary szacuje, że instalacja i zwiększone koszty eksploatacyjne związane z oporem paliwowym spowodowanym przez dwie anteny, które musiałyby zostać zainstalowane na kadłubie każdego z 643 samolotów firmy, kosztowałyby Ryanair około 200-250 milionów dolarów rocznie.
Według O'Leary'ego Ryanair nie byłby w stanie odzyskać tych kosztów, pobierając opłaty od pasażerów za korzystanie z usługi.
Starlink twierdzi, że około 90 proc. pasażerów jest skłonnych zapłacić za dostęp do Internetu, linia lotnicza stwierdziła, że mniej niż 10 proc. z nich byłoby skłonnych to zrobić - podał O'Leary.
Musk o kupnie Ryanaira
Zaskoczyło go też, że decyzja ta doprowadziła do sporu, w wyniku którego Musk zasugerował możliwość zakupu linii Ryanair.
"Czy powinienem kupić Ryan Air i powierzyć kierownictwo osobie, która naprawdę nazywa się Ryan?" - napisał w piątek Musk.
"Ile kosztowałoby kupienie ciebie?" - napisał w kolejnej odpowiedzi skierowanej do linii lotniczej.
W środę O'Leary powiedział, że chociaż obywatele spoza Unii Europejskiej nie mogą posiadać większościowych udziałów w europejskich liniach lotniczych, z zadowoleniem przyjąłby inwestycję Muska.
- Uważamy, że byłaby to bardzo dobra inwestycja, z pewnością znacznie lepsza niż zyski finansowe, które osiąga on na X. Chcemy mu szczerze podziękować za dodatkową reklamę - powiedział.
Czytaj też: "Kompletny idiota", "internetowe szambo". Ostra wymiana zdań
Starlink w liniach lotniczych
Linie lotnicze stają się coraz ważniejszą grupą klientów Starlinka - sieci opartej na tysiącach satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej, która ma zapewniać szybszy i bardziej niezawodny internet w czasie lotu.
Ponad dwadzieścia linii, w tym United Airlines, Qatar Airways i Lufthansa, wprowadza tę usługę do swoich flot.
Choć szczegóły finansowe nie zostały ujawnione, analitycy uważają, że Starlink to produkt klasy premium, który prawdopodobnie najbardziej zainteresuje linie obsługujące loty dalekodystansowe i pełnoobsługowe.