Dramat samolotu AirAsia. "To linie nisko kosztowe. Są dla Azji tym, czym Wizz Air dla Europy"

Ze świata

Aktualizacja:
TVN24 Biznes i ŚwiatDramat samolotu AirAsia. "Są to linie nisko kosztowe, ale to nie znaczy złe"

- AirAsia to są nisko kosztowe linie lotnicze, ale to nie znaczy, że złe. Cieszą się bardzo dobrą opinią. Samolot, którego używają Airbus 320 jest też bardzo dobry i wypróbowany - podkreślił w TVN24 Biznes i Świat Wojciech Łuczak, wydawca magazynu "Raport: wojsko, technika, obronność".

Samolot malezyjskich tanich linii lotniczych AirAsia z ponad 160 osobami na pokładzie stracił łączność z kontrolą ruchu lotniczego w niedzielę podczas lotu z Surabaya w Indonezji do Singapuru. Jak poinformował przewoźnik, pilot prosił o zgodę na lot na większej wysokości - 38 tys. stóp. - Jeśli nie ma łączności radiowej i brak jest sygnałów, to należy brać pod uwagę bardzo tragiczne rozwiązanie tej sytuacji - ocenił gość TVN24 Biznes i Świat.

Bezpiecznie, ale

Według Wojciecha Łuczaka linie lotnicze AirAsia odgrywają w Azji taką rolę, jak “Wizz Air w europejskiej części świata”. - Są to linie nisko kosztowe, ale to nie znaczy złe. Są to bardzo dobre linie, które eksploatują takie same samoloty jakie u nas latają w Wizz Air - Airbus 320. Cieszą się bardzo dobrą opinią. Samolot jest też bardzo dobry i wypróbowany. (…) Bardzo dużo wybacza i toleruje - podkreślił ekspert. I dodał: - Jeśli miałbym typować prawdopodobną przyczynę czegoś, z czym załoga samolotu mogła obie nie poradzić, to jest to tzw. przeciągnięcie - utrata stateczności spowodowana utratą siły nośnej. Łuczak zaznaczył, że pomimo różnych katastrof lotniczych “latanie jest bardzo bezpieczne”. - Są jednak warunki, w których nawet doświadczona załoga i taki samolot sobie nie poradzą - dodał.

Trudny czas

Przedstawiciel ministerstwa transportu Indonezji Hadi Mustofa powiedział, że lot QZ 8501 stracił kontakt z kontrolą ruchu lotniczego w Dżakarcie o godz. 6.17 (0.17 czasu polskiego), 42 minuty po starcie i na godzinę przed planowanym przylotem. Według Mustofy do utraty łączności doszło w chwili, gdy samolot znajdował się najprawdopodobniej nad Morzem Jawajskim, między wyspami Borneo i Jawa. W regionie utrzymywało się wówczas zachmurzenie. Mijający rok okazał się katastrofalny dla malezyjskich linii lotniczych - zauważa agencja Reutera. Państwowy przewoźnik Malaysia Airlines stracił dwie maszyny. Jedna z nich, lot MH 370 z 239 pasażerami na pokładzie, 8 marca zaginęła w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach podczas lotu z Kuala Lumpur do Pekinu. Drugi samolot został zestrzelony 17 lipca nad terytorium Ukrainy; zginęli wszyscy ludzie na pokładzie, w sumie 298 osób.

Autor: mn / Źródło: TVN24 Biznes i Świat