Wyspa z wiatrakami za 30 miliardów dolarów. Wyprodukuje energię dla całego kraju

Ze świata

Derski o inwestycjach w farmy wiatroweTVN24 BiS
wideo 2/2

Zbudowanie sztucznej wyspy, wokół której znajdą się morskie farmy wiatrowe o łącznej mocy 10 GW - taki cel postawiło sobie Ministerstwo Energii Danii. Inicjatywa kosztować ma od 200 do 300 miliardów koron duńskich, czyli 29,5-44,2 miliardów dolarów - podała we wtorek agencja Reutera.

Ministerstwo szuka w tej chwili odpowiedniej lokalizacji na jedną lub więcej wysp, które zostaną otoczone morskimi farmami wiatrowymi. Większość z wymaganej kwoty inwestycji będzie zaś pochodzić od prywatnych inwestorów - zapewnił urząd.

Energii wystarczy dla wszystkich

10 GW energii, czyli średnie zużycie ok. 10 mln europejskich gospodarstw domowych, z nawiązką wystarczyć ma na dostarczenie prądu z odnawialnego źródła do domów wszystkich mieszkańców kraju. Dania, z populacją ok. 6 mln osób, przeznaczyła 65 mln koron na badania nad rozwiązaniami dotyczącymi przechowywania zgromadzonej energii lub wykorzystania jej przy produkcji wodoru - kolejnego alternatywnego źródła energii. W ubiegłym roku w Danii farmy wiatrowe pokrywały 41 proc. krajowego zapotrzebowania energetycznego. To najwyższy poziom wykorzystania prądu ze źródeł odnawialnych w całej Europie.

"Musimy opracować technologie przyszłości"

Władze państwa liczą, że projekt umożliwi w przyszłości przejście na energię odnawialną w sektorach takich jak transport czy przemysł.

- Jeśli naprawdę chcemy urzeczywistnić ogromny potencjał morskich elektrowni wiatrowych, musimy opracować technologie przyszłości, które pozwolą przekształcić zieloną energię w paliwo dla samolotów, statków i przemysłu - powiedział minister energii Dan Jorgensen. Wodór - paliwo pozostawiające po spalaniu wodę, a nie gazy cieplarniane - oferuje zieloną alternatywę dla zasilających pojazdy paliw kopalnych. Obecnie wodór najczęściej produkowany jest jednak z wykorzystaniem nieekologicznego oleju napędowego lub benzyny, a nie energii z wiatru wody czy słońca - wskazała agencja Reutera. Dania to macierzysty kraj największej światowego producenta przybrzeżnych farm wiatrowych - firmy Vestas. Państwo w ostatnim czasie przyjęło także wiążący prawnie akt klimatyczny, który przewiduje 70-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku - przypomniał Reuters.

Polskie plany

Na morskie farmy wiatrowe stawia też Polska. PKN Orlen zakończył właśnie badanie parametrów geologicznych dna Bałtyku na terenie koncesji. Prace trwały od końca października. Na bazie pozyskanych informacji PKN Orlen przygotuje wstępny projekt techniczny morskiej farmy wiatrowej.

Obszar badań, o łącznej powierzchni ok. 131 km kw., zlokalizowany był ok. 23 km na północ od linii brzegowej Morza Bałtyckiego, na wysokości Choczewa i Łeby. Jednostka badawcza spędziła na morzu blisko 700 godzin - pracowali na niej m.in. geolodzy, geofizycy, geotechnicy, technicy laboratoryjni oraz wiertnicy.

PKN Orlen (poprzez swoją spółkę Baltic Power) posiada koncesję na budowę farm wiatrowych na Bałtyku o maksymalnej łącznej mocy do 1200 MW.

Kilka dni temu prezes Daniel Obajtek informował, że PKN Orlen chce do końca roku wybrać partnera do projektu budowy morskich farm wiatrowych. Dodał, że każdy z partnerów, z którymi koncern rozmawia, zgadza się na formułę, że Orlen będzie miał 51 proc. udziałów w projekcie.

Realizacja inwestycji na Morzu Bałtyckim ma rozpocząć się w 2024 roku.

Autor: mp / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock