Cena ropy może zależeć od Chin. "Zupełnie inny obraz niż dwa miesiące temu"

chiny
Czy Chiny ucierpiały na konflikcie z Iranem? Maciej Michałek
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Rynek ropy uspokaja się po fali kilkumiesięcznych wzrostów wywołanych wojną na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy USA i Iran wypracowują szczegóły dotyczące trwałego otwarcia cieśniny Ormuz, kolejny ruch rynku może zależeć od kraju, który nie siedzi przy stole negocjacyjnym: od Chin - ocenia portal CNN.

Gdy wojna w Iranie odcięła dostęp Chin do ponad 11 milionów baryłek ropy dziennie, kraj będący drugim największym konsumentem ropy naftowej na świecie, zrobił wszystko, by zabezpieczyć swoje dostawy. Poprzez ograniczenie importu, poleganie na ogromnych zapasach magazynowych oraz większe wykorzystanie czystej energii, Państwo Środka było w stanie zamortyzować - a przynajmniej częściowo złagodzić - skutki wysokich cen na rynku wewnętrznym.

Jednak działania te mocno odczuł również rynek globalny. Po ponad trzech miesiącach wojny część analityków przewidywała, że ceny ropy mogą w tym roku poszybować nawet do 200 dolarów za baryłkę. Jednak mimo że szacunkowe całkowite straty w podaży przekroczyły już miliard baryłek, ceny surowca pozostały stosunkowo stabilne. Wielu ekspertów jako główny powód takiego stanu rzeczy wskazuje właśnie Chiny.

- Chiny odegrały tutaj kluczową rolę, przejmując na siebie ten ciężar i chroniąc resztę Azji... a tym samym całą globalną gospodarkę - ocenił Daan Walter, dyrektor w Ember, think tanku zajmującego się energetyką.

Wahania cen ropy

W poniedziałek cena ropy typu Brent spadła poniżej 78 dolarów za baryłkę w związku z oczekiwanym przywróceniem tranzytu przez cieśninę Ormuz - szlak przez który przed wojną przepływała nawet jedna piąta światowego eksportu ropy. W tygodniach poprzedzających atak USA i Izraela na Iran ropa Brent kosztowała poniżej 70 dolarów za baryłkę, ale już na początku maja osiągnęła czteroletnie maksimum na poziomie 114 dolarów.

Analitycy podkreślają, że przy rosnących wpływach Chin na globalny sektor energetyczny, ich polityka i struktura konsumpcji będą miały kluczowe znaczenie dla rynku, niezależnie od tego, jak szybko cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta - ocenia CNN.

Jak Chiny odpowiedziały na kryzys?

W raporcie opublikowanym na początku tego miesiąca analitycy Societe Generale przypomnieli, że 7-procentowy ubytek w globalnej podaży ropy wywołany arabskim embargiem w 1973 roku doprowadził do wzrostu cen surowca o 134 procent. Tymczasem podczas wojny w Iranie ceny nie skoczyły aż tak drastycznie, mimo że konflikt uderzył w 14 procent światowej podaży.

Tę rozbieżność przypisano głównie Chinom, które określono mianem "niewidzialnej ręki przywracającej równowagę na rynku". Stało się tak dzięki ich zdolności do ograniczenia importu ropy o około trzy miliony baryłek dziennie - czyli o ilość niemal równą całkowitemu zapotrzebowaniu na ropę w Japonii.

Chiny były w stanie znacząco ograniczyć konsumpcję z kilku powodów. Janiv Shah, wiceprezes ds. rynków ropy w Rystad Energy, zauważył w rozmowie z CNN, że przed wojną Pekin budował rezerwowe zapasy surowca, w czym pomagały mu tanie dostawy objętej sankcjami ropy z Rosji i Iranu. Analitycy szacują, że do maja Chiny miały w swoich rezerwach ponad miliard baryłek ropy.

- Wcześniej Chiny wyznaczały dolną granicę cen (tzw. cenowe dno). W tym roku ten schemat uległ odwróceniu - powiedział Shah.

Rząd ograniczył również eksport produktów rafinowanych, takich jak olej napędowy i benzyna, aby zagwarantować dostawy na rynek wewnętrzny. To zniechęciło chińskie rafinerie - zmagające się z niższymi marżami i odcięte od rynków zagranicznych - do kupowania ropy na rynku światowym.

Jednocześnie boom na pojazdy elektryczne w Chinach zrekompensował zapotrzebowanie kraju na paliwa kopalne. Obecnie nawet co drugi nowy samochód osobowy sprzedawany w Chinach to pojazd zasilany nowymi źródłami energii (NEV). Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej, chińska flota aut elektrycznych zmniejszyła w ubiegłym roku zużycie ropy o około milion baryłek dziennie.

- Był to znakomity zawór bezpieczeństwa dla globalnego rynku ropy naftowej - stwierdził David Fishman, dyrektor w Lantau Group, specjalizujący się w chińskim sektorze energetycznym.

Dodał jednak, że choć wyśrubowane ceny prawdopodobnie nadal będą tłumić popyt ze strony konsumentów i rafinerii, zdolność Chin do łagodzenia globalnego szoku podażowego może być ograniczona pojemnością ich rezerw paliwowych.

- Zapasów ropy nie da się utrzymywać w nieskończoność. Jeśli ceny spadną, można się spodziewać, że pierwszą rzeczą, jaką zrobią Chiny, będzie ponowne gromadzenie zapasów - powiedział Fishman.

Wzrost zainteresowania energią odnawialną

Choć przewiduje się, że globalny popyt na ropę wzrośnie, obecny kryzys paliwowy zwiększył zainteresowanie energią odnawialną. W dłuższej perspektywie może to dodatkowo zmniejszyć konsumpcję ropy. Chiny, światowy lider w dziedzinie pojazdów elektrycznych, baterii i fotowoltaiki, odnotowały w marcu - czyli tuż po wybuchu wojny w Iranie - rekordowy eksport produktów z sektora czystych technologii.

- Proces elektryfikacji wyraźnie przyspiesza. Musimy zobaczyć, jak potoczą się negocjacje [między USA a Iranem - red.], ale ogólnie rzecz biorąc, może to być świetny moment dla globalnej dekarbonizacji - ocenił Cosimo Ries, analityk ds. energii i motoryzacji w Trivium China.

Nadchodzi ogromny wzrost podaży

Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że ponowne otwarcie cieśniny Ormuz może w przyszłym roku wywołać nadpodaż surowca. W opublikowanym w środę miesięcznym raporcie paliwowym MAE prognozuje, że w przyszłym roku wzrost podaży przewyższy popyt o 4,7 miliona baryłek dziennie, gdy wydobycie ropy na Bliskim Wschodzie wróci do normalnego poziomu.

- Może to przynieść rynkowi upragnione wytchnienie i okazję do odbudowania uszczuplonych zapasów lub stworzenia nowych rezerw strategicznych, jako że kraje weryfikują swoje strategie i polityki energetyczne w odpowiedzi na kryzys - napisała organizacja w raporcie.

Muyu Xu, starsza analityczka ds. rynku ropy w platformie analitycznej Kpler, uważa, że nadwyżka podaży może pojawić się już w przyszłym miesiącu. Jeśli cieśnina Ormuz zostanie otwarta szybko, na rynek może trafić nawet 100 milionów baryłek zablokowanej dotychczas ropy.

Co więcej, Iran prawdopodobnie zacznie zwiększać wydobycie, zwłaszcza w sytuacji, gdy USA zniosły sankcje na kraj. To z kolei może sprawić, że irańska ropa stanie się mniej atrakcyjna dla Chin, które dotychczas kupowały ją z dużym dyskontem, ponieważ objęty sankcjami Iran nie miał wielu innych możliwości sprzedaży.

Xu dodała jednak, że wiele krajów zabezpieczyło już swoje zapotrzebowanie na ropę na okres letni i Chiny mogą ponownie okazać się kluczowe dla przywrócenia równowagi na rynku.

- To zupełnie inny obraz sytuacji niż zaledwie dwa miesiące temu. W tej chwili krajem, który ma zdolność do wchłonięcia nadpodaży, są Chiny. Pytanie tylko: co Chiny będą chciały kupić? - podsumowała Xu.

Źródło: CNN
Zobacz także: