TVN24 Biznes | Ze świata

Rachunki za energię w górę. "Bruksela jest świadoma problemu, ale podzielona w kontekście sposobu walki"

TVN24 Biznes | Ze świata

Autor:
mb,kris/dap
Źródło:
TVN24 Biznes, PAP
Rzecznik rządu o cenach gazu
Rzecznik rządu o cenach gazuTVN24
wideo 2/8
TVN24Rzecznik rządu o cenach gazu

Europa zmaga się z wysokimi cenami energii. Dwucyfrowe wzrosty rachunków za prąd i gaz dla gospodarstw domowych dotkną między innymi mieszkańców: Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Czech, Słowacji i Polski. - Bruksela jest świadoma problemu, ale też podzielona w kontekście sposobu walki z nim - stwierdził w rozmowie z TVN24 Biznes Dominik Brodacki, analityk do spraw energetycznych Polityka Insight.

Wielka Brytania ma podnieść limit

Według "Financial Times" miliony brytyjskich gospodarstw domowych od kwietnia 2022 roku może stanąć w obliczu 56-procentowego wzrostu rachunków za energię. Bank inwestycyjny Ivestec prognozuje, że limit cen energii będzie musiał zostać podniesiony do 1995 funtów rocznie na gospodarstwo domowe, chyba że rząd zdecyduje się na "działania łagodzące".

Górny limit rachunków za prąd i gaz jest ustalany przez Ofgem, czyli regulatora rynku energii. Limit jest zmieniany dwa razy do roku: w kwietniu i październiku. Kolejna podwyżka ma zostać ogłoszona w lutym 2022 roku. Od października br. limit na gospodarstwo domowe wynosi 1277 funtów. Brytyjski dziennik zwrócił jednak uwagę, że od tego czasu ceny hurtowe wzrosły - obecnie są na poziomie sześć razy wyższym niż na początku 2021 roku.

Według Bloomberga na koniec roku 2021 roku ceny energii na Rynku Dnia Następnego w Wielkiej Brytanii wynosiły średnio 117,82 funta (ok. 644 zł) za MWh (megawatogodzinę). Dla porównania w Polsce według danych Towarowej Giełdy Energii 2 stycznia było to 419,05 zł.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Ceny rosną, Niemcy obniżają podatek

W Niemczech ceny energii na Rynku Dnia Następnego wynosiły na koniec 2021 roku 96,85 euro (ok. 444 zł) za MWh. Jak podaje Bloomberg, oznacza to wzrost cen hurtowych w ciągu roku o ponad 200 proc.

Niemcy, by ulżyć konsumentom, zdecydowały się na obniżenie o połowę podatku na rzecz producentów zielonej energii (z 6,5 do 3,72 centa za kWh energii) - opłata odpowiadała mniej więcej za jedną piątą rachunku.

Portal cleanenergywire.org podał, że według platformy do porównywania cen Verivox, jeszcze w październiku 2021 roku ceny energii wzrosły średnio o około 25 procent rok do roku.

"Tuż przed końcem roku wielu odbiorców gazu ziemnego w Niemczech otrzymało listy od swoich dostawców zapowiadające znaczne podwyżki cen w 2022 roku. Szczęśliwcy za ogrzewanie domu będą płacić tylko o 10 proc. więcej. Ci, co mają mniej szczęścia lub mają niekorzystne kontrakty, będą musieli zapłacić 20 proc., a nawet 30 proc. więcej, aby ogrzać swoje domy w tym sezonie zimowym" - pisał jeszcze w grudniu portal Deutsche Welle.

Według cleanenergywire.org, który powołuje się na szacunki organizacji vzbv (związek niemieckich organizacji konsumenckich), w 2022 roku właściciele mieszkania o powierzchni 100 m kw. będą płacili około 980 euro zamiast 770 euro (ok. 4500 zł zamiast 3500 zł) rocznie za gaz ziemny, ogrzewanie i ciepłą wodę - co oznacza wzrost o ponad jedną czwartą.

Czechy obniżają VAT

Jak podał na początku stycznia portal Radio Prague International, wydatki gospodarstw domowych w Czechach mocno wzrosną w 2022 roku. "Czesi będą musieli płacić znacznie więcej za ogrzewanie, prąd, gaz oraz ciepłą i zimną wodę. Cena prądu wzrośnie średnio o 17 proc., gazu o 16 proc." - czytamy.

Poprzedni czeski rząd zniósł w listopadzie i grudniu VAT na energię oraz zwiększył liczbę osób, które mogły otrzymać dodatkowe wsparcie. Obecny rząd Petra Fiali chce to kontynuować i przygotowuje się do korekty warunków ubiegania się o świadczenie pomocowe, m.in. poprzez uwzględnienie posiadanych przez konsumentów kredytów - podał portal Novinky.cz.

Słowacja - rachunki w górę

Według zaktualizowanych danych słowackiego regulatora wzrost kosztów energii elektrycznej dla słowackich gospodarstw domowych w 2022 r. będzie o około 20 proc. niższy niż pierwotnie przewidywał urząd.

Według webnoviny.sk w przypadku słowackich gospodarstw domowych wzrost opłat za prąd wyniesie od 3 do 12 euro miesięcznie. "W 2022 roku gospodarstwo domowe w bloku mieszkalnym powinno płacić za prąd około 350 euro (ok. 1600 zł). W 2021 było to 318 euro (ok. 1450 zł). Jednocześnie regulator wyliczył, że dom jednorodzinny za ogrzewanie elektryczne i ciepłą wodą zapłaci w 2022 roku 1108 euro (ok. 5100 zł), w 2021 roku było to 962 euro (ok. 4400 zł)" - poinformował portal e.dennikn.sk.

Podwyżki we Włoszech i Austrii

Jak podał włoski regulator energii Arera, na Półwyspie Apenińskim w pierwszym kwartale 2022 roku ceny gazu dla gospodarstw domowych wzrosną o 41,8 procent, a ceny energii elektrycznej pójdą w górę o 55 procent. Podwyżki mają uwzględniać 3,8 mld euro publicznych pieniędzy, które tamtejszy rząd przeznaczył na ograniczenie wzorstu rachunków w pierwszych trzech miesiącach 2022 roku.

Według regulatora, bez tych środków, ceny prądu i gazu dla gospodarstw domowych wzrosłyby o odpowiednio 65 procent i 59,2 procent. Arera dokonuje przeglądu cen energii elektrycznej i gazu co kwartał.

W Austrii w listopadzie br. ceny energii dla gospodarstw domowych w Austrii były o 26,3 procent wyższe niż przed rokiem. W porównaniu do października ceny energii wzrosły o 2,7 procent. Gaz był w listopadzie o 4,1 procent droższy niż w październiku i o 20,4 procent droższy niż rok temu.

Holandia obniża podatek energetyczny

Wysokie ceny energii dotykają również odbiorców w Holandii. Według tamtejszego urzędu statystycznego (CBS) cena gazu była w listopadzie wyższa o 53 procent rok do roku, a energii elektrycznej o 74,9 procent. W związku z tym holenderski rząd postanowił zrekompensować gospodarstwom domowym wyższe koszty energii.

Obniżony został podatek energetyczny, co ma przynieść przeciętnej rodzinie około 400 euro oszczędności w skali roku. Uruchomiony został także program pomocy osobom najuboższym. Te mogą liczyć na wsparcie, wypłacane za pośrednictwem gmin, w wysokości 200 euro rocznie.

Nowe taryfy i tarcza antyinflacyjna

W Polsce Urząd Regulacji Energetyki w połowie grudnia poinformował, że zatwierdzone zostały taryfy na sprzedaż energii dla czterech tzw. sprzedawców z urzędu: Enea, Energa Obrót, PGE Obrót i Tauron Sprzedaż. Stawki od 1 stycznia 2022 roku wzrośnie średnio o 37 procent. Od 1 stycznia 2022 roku łączny średni wzrost rachunku statystycznego gospodarstwa domowego rozliczanego kompleksowo (sprzedaż i dystrybucja w grupie G11) ma wynieść około 24 procent w stosunku do roku 2021.

Od początku 2022 roku stawkę za energię elektryczną o 33,2 procent podwyższa również spółka E.ON Polska (dawniej innogy Polska). Firma sama kształtuje cennik, nie musi w tym celu składać wniosku taryfowego do Urzędu Regulacji Energetyki.

Prezes URE zatwierdził też nowe taryfy na sprzedaż gazu dla PGNiG Obrót Detaliczny oraz na dystrybucję tego paliwa dla Polskiej Spółki Gazownictwa. Stawka taryfy za paliwo gazowe rośnie o około 83 procent. Rachunki za gaz netto dla gospodarstw domowych w 2022 roku mają wzrosnąć o 54 procent. Tymczasem w przypadku firm czy podmiotów samorządowych pojawiły już informacje o podwyżkach o nawet kilkaset procent.

Jednocześnie należy pamiętać, że od 1 stycznia 2022 roku w ramach tzw. tarczy antyinflacyjnej stawki podatku VAT za energię elektryczną, gaz ziemny, energię cieplną zostaną obniżone do końca marca. Przez 5 miesięcy (do końca maja) będzie obowiązywało zwolnienie z akcyzy dla sprzedaży energii elektrycznej.

Odczuwacie wzrost cen gazu i prądu? Dajcie znać na kontakt24@tvn.pl

Dlaczego ceny energii rosną?

21 grudnia 2021 roku cena megawatogodziny gazu na holenderskim rynku kontraktów terminowych (TTF) wzrosła do rekordowego poziomu 180 euro. Jeszcze rok temu ceny gazu ziemnego były nawet kilkukrotnie niższe.

Agata Łoskot-Strachota, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich, w artykule opublikowanym na portalu tvn24.pl wyjaśniała, dlaczego gaz jest tak drogi. Jak wskazywała, gospodarki i popyt odżyły po pandemicznej stagnacji, co skutkowało wyraźnym wzrostem zapotrzebowania na energię i surowce. "Zimna ubiegła zima (czyli ogrzewanie budynków) i upalne lato (oznaczające użycie klimatyzacji), a wreszcie mniej wiatru i energii wiatrowej w sierpniu i wrześniu - wszystko to przełożyło się na wyższe zapotrzebowanie na gaz ziemny w Europie" - wyjaśniła Łoskot-Strachota.

Równocześnie - jak dodała - uwidoczniły się ograniczenia w poziomie dostaw, m.in. Gazprom przesyła mniej gazu niż w latach ubiegłych. Rosyjski gaz w piątek, 11. dzień z rzędu, nie płynął do Niemiec przez gazociąg jamalski.

Ratunkiem mogą być dostawy do Europy skroplonego gazu ziemnego. Piętnaście amerykańskich tankowców ze skroplonym gazem ziemnym zadeklarowało do czwartku jako miejsce docelowe porty w Europie, m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Gibraltarze i Malcie. Dodatkowe 11 tankowców z LNG nie podało jeszcze miejsca docelowego, ale wydaje się, że one również są w drodze do Europy. W efekcie holenderskie kontrakty na gaz mocno spadły.

"W Unii Europejskiej jest różne podejście do gazu"

Znacznie wyższe niż w ubiegłym roku ceny gazu oznaczają także wzrost rachunków za prąd w krajach, gdzie gaz jest ważnym źródłem produkcji energii. Ponieważ wzrost rachunków dotyczy całego kontynentu, pojawia się pytanie o ewentualne działania Unii Europejskiej w tej sprawie.

- Bruksela jest świadoma problemu, ale też podzielona w kontekście sposobu walki z nim - wyjaśnia w rozmowie z TVN24 Biznes Dominik Brodacki z Polityka Insight.

- W Unii Europejskiej jest różne podejście do gazu. Są kraje, które uważają, że gaz jest paliwem potrzebnym w transformacji energetycznej (na przykład tak uważa Polska). Są też państwa, według których w rynek nie należy specjalnie ingerować, bo sztuczne zbijanie cen surowca spowolniłoby dekarbonizację. Na to się nakłada polityka wobec Rosji, bo gaz drożeje głównie z tego powodu, że Rosja w ostatnich miesiącach radykalnie ograniczyła dostawy gazu do Europy, wywiązując się tylko i wyłącznie ze swoich zobowiązań kontraktowych. I ani metra sześciennego więcej - dodaje.

Dodał, że "temat rosnących cen energii i gazu był omawiany podczas grudniowej Rady Europejskiej" i "wówczas też Komisja Europejska opublikowała projekt tak zwanego pakietu gazowego nowelizującego dyrektywy i rozporządzenia, które regulują rynek gazu". 

- Zakłada on między innymi wprowadzenie dobrowolnego mechanizmu wspólnych zakupów gazu przez kraje UE. Trzeba jeszcze poczekać na efekty tych rozwiązań, które wydają mi się mocno zachowawcze i ograniczone. Unia Europejska nie zdecydowała się na wszczęcie postępowania antymonopolowego w stosunku do Gazpromu - pojawiają się zarzuty, przede wszystkim ze strony polskiego rządu, że Rosja nadużywa swojej dominującej pozycji na unijnym rynku i winduje ceny surowca. Komisja ogranicza się do monitorowania działań Rosji w tej sprawie - mówi Brodacki.

Według eksperta "przy obecnych uwarunkowaniach nie należy się spodziewać kolejnych kroków ze strony Unii Europejskiej". - Ceny gazu w ostatnich dniach znacznie spadły. Wynika to głównie z ocieplenia pogody w Europie. Po drugie, do Europy płynie kilkadziesiąt statków z gazem skroplonym, przede wszystkim z USA, ale też z innych rejonów świata. Ceny gazu w Europie były na tyle wysokie, że dostawcy gazu skroplonego uznali za opłacalne skierowanie do niej swoich jednostek, w tym tych, które wcześniej płynęły do Azji - tam ceny surowca są dla nich mniej korzystne. Te doniesienia o możliwym wzroście podaży gazu w Europie przełożyły się na spadek jego cen na giełdach. Jeszcze 21 grudnia na holenderskiej giełdzie TTF gaz kosztował 180 euro, a teraz poniżej 70 euro za megawatogodzinę - podaje.

- Jeżeli w kolejnych tygodniach zima się zaostrzy i ceny gazu znowu pójdą w górę, presja na Unię jeszcze bardziej wzrośnie. Jednak moim zdaniem, jeżeli Bruksela do tej pory nie zaostrzyła swoich działań, to nie oczekiwałbym, że nastąpi to w kolejnych miesiącach - dodaje.

ETS EU, czyli handel uprawnieniami do emisji CO2

Innym wątkiem, który pojawia się na forum europejskim, jest kwestia rynku ETS, czyli handlu uprawnieniami do emisji CO2. Na początku 2021 cena certyfikatu wynosiła 33 euro za tonę CO2, obecnie to ponad 80 euro. Podnosi to stawki za prąd, zwłaszcza w krajach uzależnionych od węgla. Zdaniem polskiego rządu zamiast służyć zrównoważonej i sprawiedliwej polityce klimatycznej handel emisjami CO2 stał się narzędziem spekulacji.

"Wzrost cen wymyka się spod kontroli i uderza w domowe budżety obywateli UE. Zagraża bezpieczeństwu finansowemu zwykłych ludzi, którzy już ucierpieli w wyniku pandemii. Przede wszystkim podważa zaufanie obywateli do koncepcji polityki klimatycznej UE" – napisał w artykule opublikowanym na portalu Euractiv premier Mateusz Morawiecki.

Europejski system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) zachęca do dekarbonizacji i generuje przychody, aby inwestować w czyste technologie źródeł energii. Pomógł nam już obniżyć emisje o ponad 40 procent od 2005 roku w sektorach, które obejmuje – przekonuje jednak rzecznik KE Tim McPhie.

Rzecznik przypomniał, że kwestia ETS była dyskutowana przed świętami Bożego Narodzenia na posiedzeniu Rady Europejskiej. Dodał, że system jest centralnym punktem Europejskiego Zielonego Ładu i strategii UE, której celem jest uzyskanie neutralności technologicznej do 2050 r.

McPhie podkreślił, że KE będzie nadal dokładnie monitorowała sytuację na tym rynku i poziom cen. Przyznał jednocześnie, że KE zdaje sobie sprawę, że obecny poziom cen rodzi obawy niektórych państw. - Ale przypominamy, że to rynek ustala ceny emisji CO2. Obecne ceny CO2 zależą od wielu czynników – wskazał.

Dodał, że KE bardzo poważnie traktuje zarzuty dotyczące nadużyć na rynku. - Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych potwierdził, że nie ma dowodów na manipulacje rynkowe. Kontynuuje analizy, czy ETS działa zgodnie z zasadami rynków finansowych. Poprosiliśmy o to – wskazał.

Autor:mb,kris/dap

Źródło: TVN24 Biznes, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości