"Czas, aby Brytyjczycy powiedzieli, czego chcą"

Ze świata


Parlament Wielkiej Brytanii "stracił swą ostatnią szansę" na umowę w sprawie brexitu - powiedział unijny komisarz do spraw gospodarczych Pierre Moscovici. W środę i w czwartek parlament brytyjski zadecyduje o przyszłości Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej.

- Zrobiliśmy wszystko, co było można. Nadszedł czas, aby Brytyjczycy powiedzieli czego chcą teraz, kiedy powiedzieli już czego nie chcą - oświadczył Moscovici w telewizji France 2.

Brytyjska Izba Gmin odrzuciła we wtorek wieczorem rządowy projekt umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W środę posłowie otrzymają szansę, by wypowiedzieć się, czy Zjednoczone Królestwo powinno wyjść z UE bez umowy. W razie porażki tego wniosku, w czwartek parlamentarzyści otrzymają szansę na przegłosowanie nowej instrukcji dla rządu, by przedłużyć proces opisany w artykule 50. traktatu UE i w efekcie opóźnić brexit.

Większe zagrożenie

- Sądzę, że brak porozumienia nie będzie bardzo destrukcyjny dla gospodarki i myślę, że brak porozumienia nastręcza również UE poważne problemy. Uważam, że brak brexitu jest katastrofalny dla naszej demokracji. Pomiędzy tymi bardzo nieprzyjemnymi wyborami myślę, że brak brexitu jest większym zagrożeniem - powiedział w środę brytyjski minister ds. brexitu Stephen Barclay w rozmowie z radiem BBC.

Wiceminister spraw zagranicznych Niemiec odpowiedzialny za sprawy europejskie Michael Roth oświadczył z kolei, że to obywatele Wielkiej Brytanii zapłacą za brexit, a ryzyko wyjścia kraju z UE bez umowy znacząco wzrasta.

Roth w radiu "Deutschlandfunk" skupił się na obywatelach Wielkiej Brytanii, którzy to jego zdaniem poniosą największe konsekwencje twardego brexitu. - To oni będą musieli zapłacić rachunek i wypić piwo, którego im nawarzyli wygadani cynicy, opowiadając jakieś bzdury" - oburzał się polityk.

Konstruktywne rozwiązanie

- Wzajemne obarczanie się winą za niepowodzenia musi się skończyć. Nie dostajemy żadnej rozsądnej odpowiedzi, czego właściwie Wielka Brytania chce. Jesteśmy zainteresowani konstruktywnym rozwiązaniem i to na pewno nie my będziemy odpowiedzialni za ewentualne fiasko - oznajmił Roth.

Jeśli data wyjścia W. Brytanii z UE zostanie przesunięta o więcej niż kilka tygodni lub zostanie wyznaczona na dzień po 1 lipca, to - zdaniem Rotha - obywatele tego kraju powinni wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zastrzegł jednocześnie, że będzie to trudne do przeprowadzenia z politycznego punktu widzenia.

Z kolei minister gospodarki RFN Peter Altmaier dodawał w środę Brytyjczykom otuchy. "Po dzielących debatach i głosowaniach, dziś może nadejść punkt zwrotny: odrzucenie bezumownego brexitu przez ponadpartyjną większość zjednoczy miliony w Wielkiej Brytanii i Europie. Stworzy nadzieję i solidarność. Cokolwiek ostatecznie postanowicie - powodzenia, drodzy przyjaciele!" - napisał na Twitterze polityk CDU, bliski współpracownik kanclerz Angeli Merkel.

Jeśli parlament nie poprze proponowanego przez rząd opóźnienia brexitu, Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę bez umowy o północy z 29 na 30 marca.

Autor: kris / Źródło: PAP

Raporty: