W latach 2010-2024 import odpadów do Szwecji zwiększył się o 189 proc. Z 1,34 mln ton rocznie wzrósł do 3,86 mln ton - podała gazeta "Dagens Nyheter".
Dodała, że powodem deficytu własnych odpadów jest "zaawansowanie Szwedów w sortowaniu i recyklingu". Inna przyczyna to rosnące zapotrzebowanie na śmieci, wynikające z szybszej niż w innych krajach rezygnacji z oleju opałowego i węgla.
Szwedzki sukces
Według prof. Matsa Eklunda z wydziału technologii środowiskowej Uniwersytetu w Linkoepingu elektrociepłownie na śmieci to sukces. - Szwedzkie gminy otrzymują wynagrodzenie za pomoc krajom, które nie mają systemu gospodarki odpadami pozwalającego na pozbywanie się śmieci w bardziej zrównoważony sposób - podkreślił Eklund.
Elektrociepłownia Block 5 w Uppsali pozyskuje 46 proc. śmieci za granicą, przed spalarnią ustawiają się tiry m.in. z Wielkiej Brytanii, Polski, Francji, Belgii, Finlandii i Norwegii. W przyszłym tygodniu pracownik zakładu uda się do Włoch w poszukiwaniu kolejnych dostawców - czytamy w artykule.
Szwedzka gazeta zauważyła, rozmawiając z innymi ekspertami, że interes jednak nie do końca jest czysty. Obecnie 8 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych Szwecji pochodzi ze spalania odpadów, a odsetek ten w ostatnich latach wzrósł.
Dodatkowo zaczyna to być kosztowne. Szwecja, jako jeden z niewielu krajów, włączyła spalanie odpadów do systemu handlu emisjami.
Ślad węglowy
Ponadto wyzwaniem jest, jak podkreślił dziennik, również transport pozostawiający ślad węglowy, zwłaszcza z odległych krajów - np. Włoch.
Inny problem to powstający w wyniku spalania śmierci produkt końcowy, czyli popiół i żużel, które - choć mogą zawierać cenne metale - są na ogół traktowane jako odpady. Z drugiej strony, alternatywą jest pozostanie śmieci na wysypiskach, gdzie w wyniku rozkładu i tak dochodzi do emisji gazów.
W 2012 r. zarządca miejskiej elektrociepłowni Hoegdalen w Sztokholmie przyjął po raz pierwszy 6 tys. ton odpadów z Neapolu, miasta słynącego z ciągłych problemów z zalegającymi śmieciami. Transport z Włoch odbył się drogą morską. Wówczas przedstawiciel spółki wyraził wstępne zainteresowanie odpadami z Polski.