Niemcy uwielbiają ziemniaki. Według oficjalnych statystyk, zjadają ich średnio 63 kg na osobę rocznie. Jednak wyjątkowa nadwyżka kartofli zebrana przez rolników podczas ostatnich zbiorów przytłoczyła nawet najbardziej zagorzałych fanów - pisze "Guardian".
Najwyższe od 25 lat zbiory zostały określone mianem Kartoffel-Flut - "ziemniaczanej powodzi". Tak obfite plony zainspirowały jednego z rolników do zorganizowania w Berlinie nietypowej akcji. Mieszkańcy stolicy Niemiec mogą zgłaszać się do wyznaczonych punktów po odbiór darmowych warzyw.
Operacja "4000 ton"
Ze zbiórek skorzystały między innymi kuchnie dla ubogich, schroniska dla bezdomnych, przedszkola, szkoły, kościoły i organizacje non-profit. Nawet berlińskie zoo wzięło udział w tej "misji ratunkowej", odbierając tony ziemniaków, które w przeciwnym razie trafiłyby na wysypisko śmieci lub zostałyby wykorzystane do produkcji biogazu, aby nakarmić swoje zwierzęta. Dwie ciężarówki z ziemniakami wysłano na Ukrainę.
Do wcześniej ogłoszonych punktów zgłaszali się jednak również zwykli mieszkańcy miasta, z których wielu dotkliwie odczuwa rosnące koszty życia.
- Przestałam liczyć przy 150. Myślę, że mam wystarczająco dużo, aby utrzymać siebie i moich sąsiadów do końca roku - powiedziała Astrid Marz w rozmowie z "Guardianem". Nauczycielka z Berlina skorzystała z jednego z 174 punktów dystrybucji spontanicznie utworzonych w całym mieście.
Operacja otrzymała nazwę "4000 ton" - właśnie tyle nadwyżki zaoferował w grudniu rolnik spod Lipska, gdy w ostatniej chwili zerwano kontrakt na zakup jego plonów. Akcję zorganizowała jedna z berlińskich gazet przy współpracy z ekologiczną wyszukiwarką non-profit Ecosia.
Zupa ziemniaczana Angeli Merkel
W niemieckim internecie miała pojawić się fala nowych przepisów na przyrządzenie ziemniaków, odkąd tyle osób próbuje wymyślić jak wykorzystać nadwyżkę.
W sieci popularność zdobywa również przepis na zupę ziemniaczaną (Kartoffelsuppe) autorstwa Angeli Merkel. Była kanclerz zdradziła go w wywiadzie z 2017 roku. - Ziemniaki zawsze rozgniatam sama tłuczkiem do ziemniaków, zamiast używać miksera - tłumaczyła Merkel.
Kartofle stały się popularne w Niemczech po tym, jak Fryderyk II Pruski wydał w XVIII wieku rozkaz jej uprawy, znany jako Kartoffelbefehl (dekret ziemniaczany). Tym samym kartofel stał się podstawą kuchni w niemieckich domach, mimo początkowego sceptycyzmu wobec jego dziwnej tekstury i kształtu.
W ostatnich latach ziemniaki bywały odrzucane przez zwolenników diet ograniczających spożycie węglowodanów. Eksperci przypominają jednak o ich wartościach odżywczych. Wskazują przede wszystkim na wysoką zawartość witaminy C oraz potasu.
Niepokój rolników i ekologów
Akcja budzi jednak krytykę lokalnych rolników. Twierdzą oni, że rynek w Berlinie jest już przesycony, a darmowe rozdawnictwo drastycznie obniża wartość ich własnych plonów.
Z kolei ekolodzy widzą w tym głębszy problem. Ich zdaniem nadwyżka to efekt wadliwego systemu produkcji żywności. Obecna sytuacja przypomina im słynne "góry masła" i "jeziora mleka" z lat siedemdziesiątych. Wówczas rolnicy byli motywowani do zwiększonej produkcji żywności poprzez gwarancję Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, że ta wykupi nadwyżki po wysokich cenach
W zeszłym roku nadwyżki dotyczyły chmielu, tym roku przyszła kolej na ziemniaki. W przyszłym roku przewiduje się natomiast nadmierną produkcję mleka.
W najbliższych dniach planowana jest ostatnia faza akcji. Chętni powinni śledzić stronę internetową organizatorów, gdzie pojawią się informacje o kolejnych dostawach. Według szacunków do rozdania pozostało jeszcze około 3200 ton ziemniaków.