Turyści we Francji całują klamki. Ataki uderzają w turystykę

Ze świata


Wieża Eiffla nieczynna do odwołania, zamknięty Luwr, sklepy zatrzaśnięte na kłódkę. Piątkowe zamachy w Paryżu mogą okazać się ciosem we francuską gospodarkę. Turyści drżą o swoje bezpieczeństwo i wycofują się z planów podróży do kraju nad Sekwaną. Eksperci obawiają się, że może to przynieść trwałe konsekwencje dla biznesu - nie tylko w sektorze turystycznym.

Mimo, że utrudnienia są tymczasowe to Francja nie może pozwolić sobie na tak znaczące przerwy w przyjmowaniu zwiedzających. Kraj jest jednym z najpopularniejszych ośrodków turystycznych na świecie.

Turyści wydali tam w zeszłym roku 45,5 mld dol. - podaje organizacja World Travel&Tourism Council. Instytucja szacuje, że całkowity udział turystyki w 2014 roku wyniósł 191,4 mld dol., co odpowiada 8,9 proc. francuskiego PKB.

Drzwi zamknięte, zasłony opuszczone

- Wydaje się, że każdy jest tutaj bliski płaczu - mówi Ian Plaistowe, 62-latek z Yorkshire w Anglii, który odwiedzał Paryż podczas długiego weekendu. - My zaś musimy po prostu spojrzeć z zewnątrz na miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. Marais to średniowieczna dzielnica z wąskimi uliczkami jest historycznym żydowskim dystryktem. Zamiast typowego dla niej tłumu turystów, pojawiły się w miniony weekend patrole zakamuflowanych żołnierzy oraz wartownicy rozlokowani w różnych miejscach. Hotel Turenne otrzymał 20 próśb o odwołanie rezerwacji.

- Tak długo, jak trwa tutaj terroryzm, będzie to uderzało w turystykę i handel - mówi recepcjonistka hotelu, Malika Naak.

Prognozy inwestorów są podobne. Akcje hotelowego operatora Accor SA w poniedziałkowy poranek odnotowały największy spadek od sierpnia, schodząc w dół o 9,3 proc. Przewoźnik Air France-KLM stracił zaś 7,2 proc.

- Wydaliśmy mnóstwo pieniędzy i nie jesteśmy w stanie zrealizować niczego, co zaplanowaliśmy - mówi Daniel Boshoff, 37-letni turysta z Johannesburga, który zamierzał zwiedzać miasto z otwartego busa, wycieczka jednak została anulowana.

Informacje o odwołanych atrakcjach turystycznych mnożą się stale i docierają zewsząd. Za oknami siedziby kabaretu Lido na słynnych Polach Elizejskich, panują ciemności, a turystyczne statki do wtorku wstrzymają rejsy po Sekwanie.

Francuski holding odzieżowy Kering SA zamknął butiki takich marek jak Gucci czy Bottega Veneta. Paryski Dinseyland zatrzasnął swoje wrota po raz pierwszy od 15 lat i zapowiedział, że otworzy je ponownie w środę. U2 oraz Foo Fighters zdecydowały o odwołaniu swoich koncertów w Paryżu.

Nawet jeśli sklepy uniosą na nowo swoje rolety, przemoc "z pewnością może mieć negatywny wpływ na zaufanie klientów - przynajmniej w najbliższym terminie" - mówi Howard Archer, szef europejskiego oddziału IHS Inc.

Gospodarka Francji anemiczna

Francuska gospodarka i tak była silnie doświadczana w ostatnim czasie. Wydatki konsumpcyjne oraz płace ledwie zdołały wzrosnąć po wysiłkach administracji prezydenta Francoisa Hollande. PKB wspiął się o 0,3 proc. w trzecim kwartale, ale produkcja przemysłowa pozostała we wrześniu na niezmienionym poziomie.

Ekonomiści Goldman Sachs podkreślili w swojej nocie do klientów, że przemoc będzie miała prawdopodobnie krótkoterminowy negatywny wpływ na rynki, które już teraz są „niestabilne i wątłe” z powodu niewiadomych dotyczących globalnego wzrostu. W dłuższym okresie, polityczne konsekwencje większego zagrożenia terrorem - tak, jak radykalizacja oraz zwrot w stronę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego - może także zachwiać rynkami.

Front się jednoczy

Możliwe, że ten strach wpłynie na gospodarki, wykraczając nawet poza turystykę i sektory detaliczne. Ludzie biznesu odwołują zaplanowane podróże biznesowe - często wskutek odgórnych instrukcji wydanych przez korporacje. Dalej w swoich obawach idzie Eric Meyer, szef francuskiego oddziału banku inwestycyjnego RBC Capital Markets, który niepokoi się, że konsekwencje mogą wykroczyć nawet poza Francję, uświadamiając wszystkim, że ataki minionego weekendu pokazały jak trudno poddać kontroli działania terrorystów.

- To pokazuje ogromną psychiczną traumę dla Francuzów - mówi Olivier Pecoux z banku inwestycyjnego Rothschild&Co., dodając jednak, że "te wiadomości oraz ich wymiana, którą obserwuje, świadczą o zaistnieniu frontu, który jednoczy się w obliczu tego dramatu".

"Wojna, którą stoczymy musi być totalna"

Autor: ag / Źródło: Bloomberg, tvn24bis.pl