"Spóźniona sprawiedliwość" kontra "zbójeckie ustawy". Sejmowy spór o składki ZUS

TVN24 Biznes

Kowalczyk o zniesieniu górnego limitu składek ZUSTVN24 BiS
wideo 2/2

Klub Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział w środę w Sejmie, że poprze rządowy projekt ustawy o zniesieniu górnego limitu składek na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Przeciwko będą głosowali posłowie Platformy Obywatelskiej, Kukiz'15, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Nowoczesnej. Zmiany spowodują, że wzrosną koszty pracy oraz zmniejszą się wynagrodzenia - argumentowała opozycja.

W środę posłowie debatowali nad sprawozdaniem komisji o rządowym projekcie noweli o systemie ubezpieczeń społecznych. Projekt zakłada zniesienie limitu, powyżej którego najlepiej zarabiający nie płacą składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że na skutek zmian w 2018 r. sektor finansów publicznych zyskałby ok. 5,4 mld zł. Zniesienie górnego limitu składek dotyczy ok. 350 tys. osób., czyli ok. 2 proc. pracowników. Poseł PiS Tadeusz Cymański mówił, że projekt w sprawie zniesienie górnego limitu składek na ZUS to spóźniona sprawiedliwość. Według niego niesprawiedliwe jest, że tylko wybrana część obywateli nie płaci składek na ZUS od całego wynagrodzenia.

Przeciwnicy

Przeciwne zniesieniu górnego limitu składek jest PO. Według posłanki tego klubu Joanny Frydrych zmiany spowodują wzrost kosztów pracy oraz zmniejszenie się wynagrodzenia. Przeciw przyjęciu proponowanych rozwiązań są także kluby Kukiz'15 oraz Nowoczesna. Paweł Grabowski (Kukiz'15) przekonywał, że projekt podnosi podatki. Z kolei posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska uznała zniesienie limitu składek za nieodpowiedzialne. Krytycznie projekt oceniło również PSL. - Polskie Stronnictwo Ludowe nie będzie popierać takich zbójeckich ustaw - oświadczył w Sejmie poseł ludowców Krystian Jarubas.

Inne składki

Wiceminister rodziny i pracy Marcin Zieleniecki przypomniał, że próg ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie nie występuje w ubezpieczeniu chorobowym, wypadkowym, zdrowotnym. - Celem projektu jest rozszerzenie tej zasady, która obowiązuje w systemie ubezpieczeń społecznych w innych segmentach systemu zabezpieczenia społecznego, że wszystkie dochody uzyskiwane z działalności, która jest objęta obowiązkiem ubezpieczenia społecznego, podlegają obowiązkowi składkowemu - powiedział. Zaznaczył, że obowiązek odprowadzania składek od całości wynagrodzenia obowiązuje 98 proc. ubezpieczonych. - Obowiązuje jedną kategorię osób ubezpieczonych, osoby osiągające przychody poniżej trzydziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia - mówił. Nie zgodził się z zarzutem, że przy procedowaniu projektu pominięto konsultacje społeczne. Przypomniał, że 26 października projekt został skierowany do partnerów społecznych, którzy działają w Radzie Dialogu Społecznego (RDS). - Otrzymaliśmy opinię w zasadzie od wszystkich partnerów społecznych - podkreślił wiceminister. Zwrócił uwagę, że postulat zniesienia progu górnego limitu składek jest od wielu lat zgłaszany przez OPZZ.

Unikanie składek

Jak mówił, w ocenie skutków regulacji zwraca się uwagę, że cześć osób "może podjąć próbę dostosowania się do nowej sytuacji prawnej". - Jeśli rozmawiamy o procesie exodusu, który zmierza do tego, aby uniknąć opłacana składek na ubezpieczenie, to z tym zjawiskiem mamy do czynienia obecnie i mieliśmy z nim do czynienia w poprzednich latach. Polska nadal, tak jak w ciągu poprzednich ośmiu lat, przed rozpoczęciem obecnej kadencji Sejmu, była i jest rekordzistą, jeżeli chodzi o liczbę osób zatrudnionych w warunkach samozatrudnienia, umów cywilnoprawnych - mówił.

Wcześniej wiceminister rodziny Stanisław Szwed odniósł się w Sejmie do medialnych informacji o tym, że MRPiPS chce się wycofać z proponowanych rozwiązań. "Nic o tym nie wiem. Wczoraj sejmowa komisja przyjęła sprawozdanie. Jest prowadzony dalszy tryb pracy nad projektem" - podkreślił.

Ocena

Strona społeczna, m.in.: NSZZ "Solidarność", Konfederacja Lewiatan, BCC, Pracodawcy RP, skrytykowała tempo prac nad proponowanymi rozwiązaniami. Związki zawodowe oraz przedstawiciele pracodawców chcą zwołania nadzwyczajnego posiedzenia RDS w tej sprawie. Strona społeczna uważa ponadto, że zmiany w przyszłości negatywnie wpłyną na kondycję finansową Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. "Projektowana zmiana zmniejszy obecnie deficyt FUS, ale w przyszłości znacznie go powiększy, pogłębiając nierównowagę dochodów i wydatków FUS" - czytamy w oficjalnej opinii do projektu. Według strony społecznej wprowadzenie tych rozwiązań wpłynie na rynek pracy. "Zniesienie limitu ma przynieść w przyszłym roku kwotę ok. 5,5 mld zł. O tyle samo zmniejszą się wynagrodzenia netto pracowników o wysokich kwalifikacjach lub wzrosną koszty przedsiębiorstw ich zatrudniających" - napisano.

Limit

Obecnie przepisy mówią, że roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2017 roku kwota ta wynosi 127 tys. 890 zł. Przyjęty przez rząd projekt przewiduje zniesienie tego limitu. Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu, tak jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego. Zasada ta zostanie również wprowadzona przy składkach odprowadzanych przez płatnika za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.

Autor: ps//dap / Źródło: PAP