Wpis Przydacza. Kosiniak-Kamysz: od dawna nie jest w poważnej lidze

Marcin Przydacz
Władysław Kosiniak-Kamysz komentuje wpis Marcina Przydacza o szczycie G20
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Marcin Przydacz już od dawna nie jest w poważnej lidze - powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w programie "Kropka nad i", komentując jego wpis dotyczący szczytu G20. Wicepremier zarzucił też prezydenckim ministrom polityczne "harcowanie" i przekraczanie granic współpracy.

We wtorek prezydencki minister Marcin Przydacz opublikował na platformie X wpis, w którym poinformował, że Kancelaria Prezydenta nie planuje rozmów ani spotkań z Władimirem Putinem, który może pojawić się na szczycie G20 w Miami.

"Mając jednak na uwadze możliwą obecność W. Putina trwa analiza czy do polskiej delegacji nie powinien zostać doproszony minister R. Sikorski lub premier D. Tusk. To ci politycy mają doświadczenie w bezpośrednich uściskach z politykami z Kremla" - ironizował Przydacz, udostępniając zdjęcia z 2009 i 2010 roku - Donalda Tuska z Władimirem Putinem oraz Radosława Sikorskiego z Siergiejem Ławrowem. Wykonano je przed agresją w Donbasie, aneksją Krymu oraz pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę.

Wicepremier: Przydacz nie jest w poważnej lidze

Do słów prezydenckiego ministra odniósł się w programie "Kropka nad i" wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Pan Przydacz już od dawna nie jest w poważnej lidze. Ale takich współpracowników wybrał sobie pan prezydent i musi teraz nieść ten krzyż - powiedział.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ewentualna obecność Władimira Putina, odpowiedzialnego za zbrodnie popełniane w Ukrainie, ma szczególny wymiar. Zastrzegł jednak, że Polska nie powinna z tego powodu rezygnować z udziału w szczycie G20.

- Ja jednak nie rezygnowałbym z naszego udziału. Uważam, że nie ma relacji, nie ma kontaktów, ale nie można też rezygnować z udziału w G20. Żadne inne państwo z niego nie rezygnuje - powiedział.

Spór o raport służb

Kosiniak-Kamysz został również zapytany o zarzuty Przydacza dotyczące nieprzekazania prezydentowi informacji służb wywiadowczych. Wyjaśnił, że raport po wizycie u szefa CIA został przedstawiony premierowi przez ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka.

- Ta wizyta została zrelacjonowana, a raport przekazany przez ministra Siemoniaka został przedstawiony premierowi - wyjaśnił.

Wicepremier dodał, że również rozmawiał na ten temat z prezydentem. Szczegóły raportu miały zostać omówione także z ministrem Bartoszem Grodeckim z Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

- Jest to więc wykorzystywanie przez współpracowników pana prezydenta i jego ministrów informacji do rozgrywki politycznej, a nie do merytorycznej dyskusji. Chcą zepchnąć poważne zagrożenie na dalszy plan, a na pierwszym pozostawić wojenkę polsko-polską. My się na to nie zgadzamy - wyjaśnił.

Kosiniak-Kamysz: ministrowie mają harcować

Wicepremier zaznaczył, że rozmowy z prezydentem w cztery oczy wyglądają inaczej niż publiczne wypowiedzi ministrów jego kancelarii.

- Oni mają harcować, mają prowadzić rozgrywkę polityczną, ale przekraczają już granice nie tylko dobrego smaku, lecz także te, za którymi trudno jest budować przestrzeń do współpracy - wyjaśnił.

Kosiniak-Kamysz wyraził jednocześnie nadzieję, że po stronie Pałacu Prezydenckiego nastąpi refleksja.

- Mam nadzieję, że nastąpi jakaś refleksja, ponieważ uważam, że w obszarze bezpieczeństwa wciąż jesteśmy w stanie znaleźć z prezydentem wspólne stanowisko - podsumował.

Źródło: TVN24
Zobacz także: